Polka z Caracas. "Media nie informują o losie Maduro"
- Przekazywane są reakcje solidarności prezydentów różnych krajów. Nie jest pokazywany żaden przekaz z ulicy - mówiła na antenie Polsat News Justyna Zuń-Dalloul, Polka mieszkająca w Caracas. Z relacji kobiety wynika, że państwowe media pokazują wyłącznie oficjalne komunikaty władz państwowych, a także przemówienie ministra obrony.

Po godzinie 10 czasu polskiego Donald Trump przekazał w Truth Social, że wenezuelski dyktator Nicolas Maduro został pojmany. - Wenezuelczycy nie są jednak o tym informowani - przekazała Justyna Zuń-Dalloul.
- Informacja wydana przez rząd Stanów Zjednoczonych jest jedyną informacją potwierdzającą ten fakt dla społeczeństwa Wenezueli. Wenezuelczycy nie otrzymali oficjalnej informacji na ten temat - powiedziała Polka na antenie Polsat News.
Polka w Caracas: władze nie informują o pojmaniu Maduro
- Wenezuelskie media cały czas informują o ataku. Przed chwilą wystąpił minister obrony narodowej Wladimir Padrino Lopez, który potwierdził sytuację, potwierdził również stan wyjątkowy i gotowość do obrony kraju. Nie wspomniał o sytuacji Maduro. Sam Maduro nie pokazał się w żadnym medium oficjalnym, również nie widział się w żadnym medium społecznościowych - poinformowała kobieta.
ZOBACZ: Atak na Wenezuelę. Jest oświadczenie Donalda Trumpa
Pytana o to, w jaki sposób państwowe media w Wenezueli relacjonują wydarzenia, Justyna Zuń-Dalloul stwierdziła, że poza wystąpieniem ministra obrony nadawany jest wyłącznie jeden komunikat o ataku.
- Ministerstwo Informacji i Komunikacji, które przesyła informacje na bieżąco dziennikarzom, również nie poinformowało o losie Maduro, ani jego żony. (...) Jest tylko jeden komunikat, właśnie o interwencji, który jest nadawany przez kilka godzin. Ten sam komunikat - mówiła Zuń-Dalloul.
- Przekazywane są reakcje solidarności prezydentów różnych krajów. Nie jest pokazywany żaden przekaz z ulicy - powiedziała Polka.
Atak USA na Wenezuelę. "Nie jest pokazywany żaden przekaz z ulicy"
Według Justyny Zuń-Dalloul Wenezuelczycy od wielu miesięcy żyli ze świadomością zagrożenia amerykańskim atakiem, jednak sprawy nie traktowano do końca poważnie.
- Wenezuelczycy nauczyli żyć w tym i rozwiązywać sytuację życiową ekonomiczną. Przygotowywali się do świąt, obchodzili nowy rok. Ten atak może nie jest zaskoczeniem, chociaż wszyscy o nim słyszeli, to jednak nie brali pod uwagę. To jest takie, takie zaskoczenie, o którym się mówiło, ale nikt nie brał poważnie, że się wydarzy. Jedni uważają, że to jest wtrącanie się i łamanie międzynarodowego prawa. Drudzy oczywiście są zadowoleni z w interwencji - relacjonuje Polka.
ZOBACZ: "2026 zaczyna się od mocnego uderzenia". Tusk skomentował ataki w Wenezueli
Kobieta zwróciła uwagę, że Caracas dopiero budzi się do życia i mieszkańcy Wenezueli rozsyłają sobie informacje o wydarzeniach w stolicy.
- Proszę wziąć pod uwagę, że mamy różnicę czasową pięciu godzin. Tu w tej chwili jest poranek, wczesny poranek i ulice są zupełnie puste. Ludzie komunikują się przy pomocy telefonów, WhatsAppa, innych mediów społecznościowych. Przekazują sobie przede wszystkim filmy wybuchów. Doradzają sobie, jak się zachowywać. mówią o tym, żeby gromadzić wodę, świece.
Pytana o to reakcje mieszkańców na działania militarne USA, kobieta stwierdziła, że dla zwykłych obywateli długo pozostawały one niezauważone.
- Proszę sobie wyobrazić, że nikt nic nie słyszał. Wszyscy poszli spokojnie spać. Dopiero jak zobaczono rzeczywiście światła, ogień w niektórych punktach miasta, potem ludzie udzielili się, informowali znajomych przy pomocą telefonu - powiedziała Justyna Zuń-Dalloul.
- Jest spokojnie na ulicach. Być może chodziło tylko o to, żeby zatrzymać Maduro - dodała Polka.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej