Litwa. Zaskakujące słowa kandydata na prezydenta. "Krym należy do Rosji"

Świat
Litwa. Zaskakujące słowa kandydata na prezydenta. "Krym należy do Rosji"
Facebook.com/EduardasVaitkus
Eduardas Vaitkus, kandydat na prezydenta Litwy

- Odpowiadałem już na to pytanie wiele razy. Krym obecnie należy do Rosji - stwierdził Eduardas Vaitkus. Litewski polityk, kandydat w zbliżających się wyborach prezydenckich, zaprezentował potencjalnym wyborcom szereg prokremlowskich tez m.in. dotyczących statusu międzynarodowego Krymu, wojny w Ukrainie, a także rzekomej agresywnej polityki NATO.

W rozmowie z portalem ELTA kandydat w wyborach na prezydenta Litwy przedstawiał swoje poglądy na temat polityki międzynarodowej, którą chciałby realizować. Głównymi tematami były kwestie działalności Litwy w NATO, zaangażowania w wojnę w Ukrainie oraz ewentualne kontakty z Rosją.

 

Eduardas Vaitkus zapytany został między innymi o swój stosunek do międzynarodowego statusu Krymu. Zdaniem 67-letniego polityka na sprawę należy spojrzeć z perspektywy mieszkańców półwyspu, a także sytuacji na Bałkanach.

 

- Odpowiadałem już na to pytanie wiele razy. Krym obecnie należy do Rosji. Należał kiedyś do Ukrainy, jeszcze dłużej Krym należał do Związku Radzieckiego. Jeszcze wcześniej Krym należał do carskiej Rosji i tak wrócimy do greckich miast (...) Problem z Krymem polega na tym, że my, kraje zachodnie, stworzyliśmy taki precedens na przykładzie Serbii i Kosowa - stwierdził.

 

ZOBACZ: Białoruś rozmieściła wojsko na granicy. Łukaszenka: Stoimy łeb w łeb

 

- Mieszkańcy Krymu wyrazili swoją wolę, a istnieje koncepcja, że funkcjonują nie tylko wolności człowieka, ale także prawa narodów. Chętny naród żyje w jeden sposób, deklaruje swoją wolę. Mieszkańcy Krymu wyrazili swoją wolę w referendum (...) Później kraje zachodnie przeprowadzały wielokrotnie sondaże, które do dziś pokazują, że większość społeczeństwa opowiada się za przyłączeniem Krymu do Rosji. Ogłosili swoją niepodległość i dążą, by być częścią Rosji - dodał.

 

Według kandydata w wyborach prezydenckich kraje Zachodu "wypuściły dżina z butelki z Kosowem" i w związku z tym należy takie samo stanowisko prezentować wobec Krymu.

 

- Skoro uznaliśmy Kosowo, to po prostu musimy uznać Krym, bo nie mamy innego wyjścia. Albo cofniemy nasze decyzje, (...) że nie uznamy niepodległości Kosowa i wtedy nie uznamy Krymu za niepodległy - podkreślił.

Wybory prezydenckie na Litwie. Prorosyjski kandydat o polityce władz w Warszawie

Stanowisko Eduardasa Vaitkusa na temat Krymu to nie jedyne, zgodne z propagandą rosyjską, stwierdzenia, które otwarcie wygłasza w trakcie trwania kampanii prezydenckiej. W tym samym wywiadzie 67-latek odniósł się do rzekomej agresywnej postawy krajów NATO, które - jego zdaniem - tak jak wskazuje również Kreml, są dążeniem do wywołania międzynarodowego konfliktu.

 

- Będąc w tak agresywnym bloku wojskowym (NATO - red.) moje pytanie retoryczne brzmi: czy jesteśmy bezpieczniejsi? A może po prostu mniej bezpieczni? Moja analiza jest następująca, dochodzę do wniosku, że będąc w tym agresywnym bloku, który dąży do konfrontacji z Rosją, nasze bezpieczeństwo nie wzrosło, ale spadło - przekonywał.

 

W rozmowie nie zabrakło także bezpośrednich pochwał prezydenta Rosji. Według polityka Władimir Putin jest bardzo skuteczny w swojej polityce i był w stanie podnieść kraj z całkowitego upadku.

 

ZOBACZ: Prezydent: Polska armia przyjdzie bronić Litwy

 

- Patrząc z pozycji lidera, robi to, co musi robić głowa państwa (...) Po prostu robi to, co do niego należy. Z jednej strony jest miękki, a z drugiej twardy. Twardy w tym sensie, że tam, gdzie czuje, że jest to ważne, nie ustępuje - zapewniał.

 

W podsumowaniu rozmowy znalazło się także odniesienie do Polski. Jak twierdzi Vaitkus najważniejszym zadaniem dla Litwy jest osiągnięcie trwałego pokoju, co kłóci się z polityką prowadzoną przez władze w Warszawie.

 

- Jak zapewne wiecie, Polska od 9 lat stara się zostać potęgą nuklearną. Polscy piloci wojskowi od dawna są szkoleni do zrzucania bomb atomowych. Są już gotowi. Niemcy na szczeblu ministerialnym mówili o tym, że Niemcy nie potrzebują broni atomowej i wtedy amerykańska ambasador w Warszawie (Georgette Mosbacher - red.) powiedziała, że ma nadzieję, że jeśli taka sytuacja się wydarzy, to w tym przypadku Polska zrozumie konieczność i broń atomowa będzie na terytorium Polski - mówił. Podkreślając jednocześnie, że rozumie pokój jako "traktowanie wszystkich krajów w Europie jednakowo".

Marcin Jan Orłowski / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie