USA: Strzelanina na uczelni w Las Vegas. "Miał listę osób, które chce zabić"

Świat
USA: Strzelanina na uczelni w Las Vegas. "Miał listę osób, które chce zabić"
EPA/ALLISON DINNER
Strzelanina w Las Vegas. Śledczy ujawnili fakty o zamachowcu

Śledczy ujawnili nowe informacje na temat zamachowca, który środę otworzył ogień z broni palnej na Uniwersytecie Nevada w Las Vegas. Służby potwierdziły doniesienia, że sprawcą był 67-letni były wykładowca uniwersytecki. Śledczy przekazali, że mężczyzna miał zapas amunicji i całą listę osób, które chciał zastrzelić. Prawdopodobnie kierowała nim frustracja spowodowana problemami finansowymi.

67-latek został śmiertelnie postrzelony w środę na kampusie Uniwersytetu Nevada w Las Vegas. Wcześniej wszedł do budynku uniwersyteckiej szkoły biznesu i zaczął strzelać do przebywających tam ludzi. Jak podano, zabił trzy osoby, a czwarta została ranna i w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Wszystkie ofiary były wykładowcami - podał Reuters. 

 

ZOBACZ: Las Vegas. Strzelanina na uniwersytecie. Sprawcą mógł być wykładowca

 

Policja poinformowała, że przy jego ciele zamachowca znaleziono pistolet kalibru 9 mm, który kupił legalnie, oraz zapas 11 magazynków amunicji. Śledczy próbują ustalić, ile razy udało mu się strzelić, zanim zginął. Jak poinformowano, mężczyzna miał przy sobie również listę osób, które planował zabić, ale nie znajdowała się na niej żadna z osób, które ostatecznie zastrzelił. 

Strzelanina w Las Vegas. Sprawcą długoletni wykładowca

Według ustaleń amerykańskich mediów mężczyzna przez lata pracował jako wykładowca biznesu na uczelniach w Georgii i Karolinie Północnej. Od 2001 do 2017 roku był etatowym profesorem na East Carolina University. W ostatnich latach starał się o pracę na uczelniach w Nevadzie, do której przeprowadził się kilka lat wcześniej.

 

- Wielokrotnie ubiegał się o pracę w kilku instytucjach szkolnictwa wyższego w Nevadzie - powiedział szeryf Kevin McMahill. Nie ujawnił, czy Uniwersytet Nevady był jedną z nich.

 

Bezpośrednio przed zamachem na uczelni mężczyzna udał się na pocztę, skąd wysłał 22 listy adresowane do różnych uczelni. Szeryf  McMahill przekazał, że policjanci znaleźli jeden z nich. Przesyłka zawierała biały proszek, który przekazano do badań.

Sprawcy groziła eksmisja

Wiele wskazuje na to, że głównym motywem Anthony’ego Polito była frustracja związana z problemami finansowymi. Kiedy śledczy przybyli do domu mężczyzny, zobaczyli naklejony na drzwiach nakaz eksmisji. 

 

Zdaniem mediów wizerunek, jaki 67-latek prezentował w mediach społecznościowych, nie wskazywał, by chciał on dokonać ataku. Przez ostatnie 30 lat nie był także notowany przez policję. Jeden z jego byłych studentów wskazał jednak, że McMahill miał obsesję na punkcie negatywnych opinii na swój temat. 

Łukasz Olender / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie