Na działce nic nie zbuduje. Firma energetyczna broni starych słupów

Polska
Na działce nic nie zbuduje. Firma energetyczna broni starych słupów
Interwencja
Sieć energetyczna przebiega przez trzy działki 77-latka

Ryszard Kotylak ze Złotoryi na Dolnym Śląsku od 9 lat stara się uzyskać pozwolenie na budowę na swoich działkach. Nie jest to możliwe, bo stoją na nich słupy z instalacją energetyczną. Choć od lat część z nich nie jest nikomu potrzebna, to Tauron odmawia ich usunięcia. W dodatku wystąpił o zasiedzenie terenów mężczyzny. Materiał "Interwencji".

Ryszard Kotylak od 14 lat stara się, by z jego działki usunięto słupy energetyczne. Spółka odpowiedzialna za instalację początkowo była gotowa przestawić sieć w inne miejsce. Niedawno jednak zmieniła zdanie.

 

- Problem rozpoczął się w momencie, kiedy zaczęliśmy dzielić działkę pod budowę. Udałem się wtedy do Tauronu w kwestii przestawienia słupa, który jest na działce. Stoi on na środku i nie można postawić nawet budynku. Tauron się zobowiązał przestawić ten słup i poprowadzić po granicy działki. Wówczas nie kolidowałby w ogóle budynkami i mielibyśmy wolną rękę do stawiania domów. Tak się jednak nie stało – opowiada Ryszard Kotylak.

"Tą linią nie płynie żaden prąd"

Sieć energetyczna przebiega przez trzy działki 77-latka. Koliduje również z drogą. Część instalacji od lat nie działa. W 2010 roku Krzysztof Rogowski, zięć pana Ryszarda, na jednej z działek wybudował dom. Nie bez problemów.

- Niestety musiałem ten budynek przestawić o 6 metrów do granicy sąsiada, bo nie można przy samej linii budować – wspomina Krzysztof Rogowski.

- Tauron korzystał w sposób darmowy z działek pana Ryszarda, co jest bardzo dużym pokrzywdzeniem – zauważa Ernest Ziemianowicz, pełnomocnik rodziny.

ZOBACZ: "Interwencja": Pan Hubert wie, kto zniszczył jego auto. Sprawca pozostaje bezkarny

 

Firma energetyczna przez lata zwodziła pana Ryszarda. W 2014 roku chciał on zabudować kolejną działkę. Niestety pozwolenia na budowę nie dostał. Na przeszkodzie stanęły slupy energetyczne, które  - przypomnijmy - miały zostać przestawione lub usunięte z jego nieruchomości. Według rodziny część sieci jest pod napięciem i zagraża ich bezpieczeństwu.

- Wygląda na to, że oni tej linii nie chcą przenieść i budynki stałyby pod linią, więc nie można ich zbudować. Dociągnęliśmy do tej działki rurociąg wodny, kanalizację, jest już gaz, czyli jest ona w pełni uzbrojona. Można by było budować, gdyby nie ta linia. Według projektu słupy do likwidacji. Tą linią nie płynie żaden prąd – mówi Ryszard Kotylak.

 

- Obawiamy się, że kiedyś ta linia spadnie i narobi krzywdy komuś. To jest stara instalacja z lat 70-tych. Nikt jej nie konserwuje – zaznacza Krzysztof Rogowski, zięć pana Ryszarda.

Oświadczenie firmy Tauron

Nadzieje pana Ryszarda przepadły na początku tego roku. Firma energetyczna zamiast wywiązać się z obietnicy, wystąpiła do sądu o… zasiedzenie działek 77-latka. Tym samym wiadomo, że nie zamierza usunąć spornej sieci. Próbujemy ustalić dlaczego.

 

"Tauron Dystrybucja podejmuje działania znajdujące swoje oparcie w obowiązującym porządku prawnym. Wymienić tu należy przede wszystkim: służebność przesyłu, instytucję zasiedzenia. Sytuacja prawna w tym przypadku jest standardowa w zakresie urządzeń wybudowanych i eksploatowanych przez spółkę z tamtego okresu. (…) W tym przypadku zarówno wnioski usunięcia infrastruktury (bez podejmowania współpracy w zakresie wytyczenia nowej trasy przebiegu linii),  jaki i bardzo wysokie roszczenia finansowe wobec spółki, kierowane przez klienta - uważamy za bezzasadne" – brzmi treść oświadczenia Ewa Groń, rzecznik prasowa Tauron Dystrybucja S.A.

 

ZOBACZ: "Interwencja": Pan Hubert wie, kto zniszczył jego auto. Sprawca pozostaje bezkarny

 

- Zasiedzenie ma to do siebie, że muszą być spełnione określone przesłanki. Tauron jako spółka istnieje od 2006 roku, więc nie możemy tutaj mówić o co najmniej 30-letnim okresie posiadania samoistnego. Pan Ryszard stara się również o stosowne odszkodowanie. Szacujemy to odszkodowanie na poziomie dwóch milionów złotych – odpowiada Ernest Ziemianowicz, pełnomocnik rodziny.

 

- Brak słów. To już tyle czasu trwa i nic, działki są bezużyteczne. Nie wiem, jak się to zakończy – mówi Krzysztof Rogowski, zięć pana Ryszarda.

red / "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie