Pijany ojciec uderzył dziecko drzwiami. Szpital odmówił pomocy

Polska
Pijany ojciec uderzył dziecko drzwiami. Szpital odmówił pomocy
Polsat News
Czterolatkowi odmówiono pomocy lekarskiej

Agresywne zachowanie pijanego mężczyzny zakończyło się tragicznie dla czteroletniego dziecka. Ojciec kopnął drzwi, które z ogromną siłą uderzyły w syna. Szpital w Tomaszowie Mazowieckim odmówił badania i odesłał matkę do Łodzi.

Jak potwierdził oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowiecki, st. asp. Grzegorz Stasiak, funkcjonariusze otrzymali wezwanie do interwencji wobec pijanego mężczyzny.

 

Na miejscu pojawiło się  także pogotowie ratunkowe, którego zespół zajął się czteroletnim dzieckiem. Okazało się bowiem, że pijany ojciec z ogromną siłą kopnął drzwi, a te uderzyły stojącego za nimi syna.

 

ZOBACZ: Influencerka Kasix miała udar podczas streama. Katarzyna Paciorek ma 25 lat

 

Sprawa została potraktowana rutynowo, jak jedna z wielu awantur domowych. Jednocześnie poinformowano matkę chłopca, aby ta udała się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Tomaszowskim Centrum Zdrowia w celu dokładnego zbadania czterolatka.

Szpital odmówił badań

Jak dowiadujemy się z relacji w serwisie Nasztomaszów.pl kobieta wraz ze swoją znajomą udała się do wspomnianego szpitala. Na miejscu okazało się, że dziecko nie zostanie przyjęte na badania. Lekarz stwierdził, że należy odesłać je do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

 

"Kiedy pojechałyśmy na SOR, gdzie bardzo szybko zostałyśmy przyjęte, za co dziękujemy, pan doktor stwierdził, że nic nie może zrobić, że jedynie może sprawdzić źrenice i to wykonał, kiedy dziecko było na moich rękach. Pytałyśmy, czy możemy zrobić prześwietlenie. Pan doktor odpowiedział, że nie, bo dziecko płacze i jest niewspółpracujące i że nie ma sensu robić części badań w jednym szpitalu a części drugim" - czytamy w relacji kobiety.

 

"Jeśli przychodzi do szpitala roztrzęsiona matka z dzieckiem, to lekarz nie bada dziecka i nie uspokaja matki? Nie powinien ten lekarz sprawdzić, czy dziecko nie ma obrażeń, zasinień? Nie powinien uspokoić matki i na spokojnie wyjaśnić, jak wglądają procedury? Gdzie tu jest obrona dzieci, troska o mieszkańców? Jestem przerażona tym, jaka panuje znieczulica" - mówiła pani Katarzyna, koleżanka matki czterolatka.

Oświadczenie szpitala

W momencie, gdy sprawa wyszła na jaw, na internetowej stronie tomaszowskiego szpitala pojawiło się specjalne oświadczenie. Prezes dr n. med. Wiesław Chudzik przeprosił za zaistniałą sytuację i zapowiedział konsekwencje.

 

"W przypadku niedociągnięć zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe wobec osób, które się ich dopuściły. Zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań by cały czas podnosić jakość świadczonych przez nas usług" - napisano.

 

Doktor Chudzik zapewnił także, że w przypadku, gdyby rodzice nie byli w stanie przetransportować dziecka do innej placówki, wówczas wysłana zostałaby karetka z opieką ratownika bądź lekarza.

mjo/zdr / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie