Dorośli nie chcieli pomóc. Kryjówkę poszukiwanej wskazał kilkulatek

Świat

Policjanci z amerykańskiego Williamsburga w stanie Kentucky odnaleźli poszukiwaną 45-latkę dzięki pomocy kilkulatka. Kiedy dorośli zapierali się, że nie wiedzą gdzie może być kobieta, dziecko zebrało się na odwagę. - Nie wolno kłamać. Ona jest w pokoju koło łazienki - oświadczył nagle chłopiec.

Kobieta w średnim wieku, o bladej cerze i rozczochranych blond włosach z fioletowymi pasemkami, siedzi przy biurku. Ma na sobie kolorową bluzkę i różową bluzę z kapturem. Na szyi widać tatuaże i naszyjnik. W tle widoczny jest fragment biurka z telefonem stacjonarnym i komputerem. Po prawej stronie obrazka znajduje się pieczęć szeryfa hrabstwa Whitley w Kentucky.
Facebook/Biuro Szeryfa Hrabstwa Whitley
45-letnia Tina Hicks została aresztowana dzięki pomocy dziecka

"Funkcjonariusze odnaleźli poszukiwaną 45-letnią Tinę Hicks dzięki pomocy kilkuletniego dziecka" - poinformowało Biuro Szeryfa Hrabstwa Whitley w mediach społecznościowych. Funkcjonariusze udali się w piątek do domu, gdzie według ich informacji mogła przebywać kobieta. Kiedy jednak przybyli na miejsce, obecni w mieszkaniu dorośli zaczęli zapierać się, że nie wiedzą nic o jej aktualnym miejscu pobytu.

 

ZOBACZ: Borowiny. 11-latka postrzelona przez brata z karabinu. Chłopiec twierdzi, że broń znalazł w lesie

 

W pewnym momencie do policjantów podszedł kilkulatek. "Wziął się pod boki i powiedział, że dobrze jest być szczerym" - opisali funkcjonariusze. - Nie wolno kłamać. Ona jest w pokoju koło łazienki - wskazał kryjówkę chłopiec.

USA: Chłopiec nagle zabrał głos. Kilkulatek pomógł aresztować 45-latkę

Tina Hicks wcześniej wymykała się organom ścigania. Mundurowi dostarczyli jej cztery decyzje sądu dotyczące posiadania metamfetaminy i dwa zaległe nakazy aresztowania. 45-latka została zatrzymana i przewieziona na komisariat.

 

 

Biuro Szeryfa Hrabstwa Whitley poinformowało, że chłopiec nie mieszkał pod adresem, gdzie miała miejsce interwencja. Dziecko było z opiekunami w odwiedzinach.

 

"Chłopiec był zdrowy, inteligentny i nie wyglądał na maltretowanego. Po prostu znalazł się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Gdyby funkcjonariusze mieli podejrzenia, że chłopiec może być ofiarą przemocy, na pewno udzieliliby mu pomocy" - podkreślono w komunikacie.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

jkm / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie