Śledztwo dziennikarza Interii. "Gratulacje za tak ważny temat"

Polska
Śledztwo dziennikarza Interii. "Gratulacje za tak ważny temat"
Polsat News

- Gratuluję redaktorowi Dawidowi Serafinowi tego, że podejmuje tak ważny temat - mówił w "Punkcie Widzenia" prof. Robert Szwed z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego o śledztwie reportera Interii. Dziennikarz przedstawił nieformalną sieć powiązań ponad dwudziestu polityków. Z jego ustaleń wynika, że samorządowcy, którzy zapewniają sobie wzajemnie posady, zarobili w 2021 roku łącznie 1,3 mln zł.

"Prezydenci Wrocławia, Częstochowy i części miast aglomeracji śląsko-dąbrowskiej oraz ich zastępcy dorabiają w radach nadzorczych miejskich spółek" - wynika z ustaleń Interii. Wszystko to odbywa się zgodnie z prawem.

Jak dorabiają prezydenci miast? Śledztwo Interii

Jak wskazuje Dawid Serafin, zgodnie z przepisami prezydenci miast nie mogą zasiadać w radach nadzorczych spółek miejskich, ale tylko w miastach, którymi zarządzają. "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pełnili oni funkcje w innych miejscowościach. Okazuje się, że część prezydentów z południa Polski chętnie z tej furtki korzysta" - pisze dziennikarz.

 

WIDEO:

 

Serafin podkreśla przy tym, że samorządowcy, zapewniając sobie posady, "ewidentnie kierują się regułą wzajemności". "W kilku sytuacjach natrafiliśmy jednak na przypadki, że "wymiana kadr" odbywa się także na poziomie radnych czy wysokich rangą urzędników" - relacjonuje reporter Interii. 

Prof. Szwed: Gratuluję redaktorowi Serafinowi

Na nagłośnienie problemu "nieformalnych sieci powiązań" reagują eksperci. - Gratuluję redaktorowi Dawidowi Serafinowi tego, że podejmuje tak ważny temat - mówił prof. Robert Szwed, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - Każde pieniądze, na które składamy się my, obywatele, powinny być transparentne i powinny być wydawane zgodnie z pewną sprawiedliwością społeczną - dodał.

 

WIDEO: Śledztwo dziennikarza Interii 

 

 

Z kolei Andrzej Anusz z Instytutu Piłsudskiego nazwał opisane przez Serafina sieci powiązań tworzeniem "politycznej spółdzielni". - Samorządowcy do tej pory mówili, że są bliżej obywatela i lokalnych spraw. Przekonywali, że są daleko od tego, co zarzuca się tzw. polityce centralnej, krajowej. Ten przykład jasno pokazuje, że i w tym przypadku zasady są takie same - oświadczył.

"Posady i wpływy łączą polityków różnych partii"

Zaznaczył, że jest to jest o tyle ciekawe, że "ta swoista spółdzielnia polityczna tworzona jest przez polityków z różnych środowisk politycznych i partii. - Te posady i wpływy łączą. Mamy tu do czynienia z budowaniem klasycznej sieci powiązań - komentował Anusz.

 

- Tworzenie "spółdzielni" wydaje się być adekwatne do tego, co obserwujemy. Jest to coś, co przeciętnemu obywatelowi nie mieści się w głowie. Rozumiemy, na czym te zasady polegają, ale nie zgadzamy się z nimi - wtórował dr Szwed.

 

Dodał, że jakiś czas temu obserwowaliśmy to samo na poziomie państwowym. - Jak widać, na poziomie centralnym i samorządowym widzimy, że działa podobny mechanizm. Zgodny z prawem, jak pan redaktor zauważa - podsumował. 

 

Cały artykuł Dawida Serafina dostępny jest pod tym linkiem. 

nb/ sgo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie