Niemcy. Sprzedaż akwareli Kandinskiego. Dom aukcyjny zapowiada wstrzymanie transakcji

Kultura
Niemcy. Sprzedaż akwareli Kandinskiego. Dom aukcyjny zapowiada wstrzymanie transakcji
Twitter/MKiDN; PAP/Radek Pietruszka
Akwarela została sprzedana za 310 tys. euro

Dom aukcyjny Grisebach w Berlinie sprzedał w czwartek obraz Wassilego Kandinskiego, który został skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie. Transakcji sprzeciwiła się strona Polska. Jak podają niemieckie media, dom aukcyjny zdecydował się jednak wstrzymać transakcję.

"Grisebach skontaktował się ze sprzedającymi oraz kupującymi i dołoży wszelkich starań, aby przeprowadzić dodatkową kontrolę sądową w celu uzyskania wiążących wyjaśnień. Do tego czasu dalsza realizacja tej transakcji przez Grisebach zostanie wstrzymana" – poinformowała  rzeczniczka domu aukcyjnego Sarah Buschor w komunikacie przesłanym redakcji Deutsche Welle. 

 

Rzeczniczka podkreśliła, że dom aukcyjny dowiedział się o kradzieży dzieła od polskiego ministerstwa. 

Piotr Gliński: Niemiecki dom aukcyjny zachował się jak paser

"Transakcję przeprowadzoną świadomie przez dom aukcyjny Grisebach uważamy za wysoce nieetyczną i stojącą w sprzeczności ze standardami, które powinny obowiązywać na międzynarodowym rynku dzieł sztuki" - poinformowało wcześniej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego. 

Polski resort zapowiedział podjęcie "wszelkich możliwych kroków prawnych w celu odzyskania dzieła".

 

ZOBACZ: Obraz skradziony z Muzeum Narodowego odnaleziony w Niemczech. Został wystawiony na aukcji

 

"Niemiecki dom aukcyjny zachował się jak paser" - skomentował minister Piotr Gliński.

 

 

Na temat afery z niemieckim domem aukcyjnym w mediach społecznościowych wypowiedział się premier Mateusz Morawiecki. Szef polskiego rządu doniesienia o próbie sprzedaży zrabowanego dzieła sztuki nazwał "szokującymi" i pochwalił "szybką reakcję" ministrów kultury oraz spraw zagranicznych.

 

Według Morawieckiego dzięki staraniom wyżej wymienionych "udało się skutecznie interweniować i nie dopuścić do jawnego paserstwa".

 

W dalszej części swojego wpisu premier dodał: "Polska musi być – i będzie – w tej sprawie stanowcza. Podejmujemy wszelkie możliwe kroki prawne i polityczne w celu odzyskania polskiego majątku – zarówno skradzionego w czasie II wojny światowej jak i w każdym innym okresie" - zapewnił na Facebooku.

 

Oburzenie w sieci

Oburzeni transakcją są nie tylko polskie władze, ale też internauci. W Googlu zmieniono nazwę domu aukcyjnego na "Grisebach GmbH (Grisebach GmbH kradzione dzieła sztuki - Dom paserów".

 

Dom aukcyjny ma opinię 1.4 na 5 gwiazdek, a w sieci pojawiają się kolejne recenzje, pochodzące od polskich internautów. "Handel kradzionymi działami sztuki to ich specjalność", "Nie polecam, sprzedają kradzione obrazy", "Bardzo dobra firma paserska polecam. Masz do sprzedania coś kradzionego, nie ma problemu na pewno pomogą" - czytamy.

Akwarela Kandinskiego na aukcji

Akwarela została skradziona ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie 14 czerwca 1984 roku. Sprzedaży sprzeciwiło się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a na aukcji obecny był Marcin Król, konsul RP w Berlinie. 

 

"Do dnia dzisiejszego na odwrocie akwareli zachowała się pieczęć Muzeum Narodowego w Warszawie, która jednoznacznie wskazuje na jej pochodzenie. Sam dom aukcyjny, wskazując historię akwareli, przyznaje, że znajdowała się ona w polskich zbiorach publicznych" - informowało ministerstwo na Twitterze. 

 

 

"Dom aukcyjny Grisebach został poproszony przez polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wycofanie obrazu z aukcji, co jest w zaistniałej sytuacji jedynym słusznym i moralnym działaniem. Z tego też względu na stanowcze potępienie zasługują jakiekolwiek decyzje i działania, które zmierzają do sprzedaży tego obrazu – skradzionego z polskich zbiorów publicznych" - informował konsul w mediach społecznościowych. 

 

ZOBACZ: Rzym. Aktywiści klimatyczni oblali zupą obraz Vincenta Van Gogha

 

Król przekazał również, ze obraz został zgłoszony do bazy skradzionych dzieł sztuki, którą prowadzi INTERPOL. 

 

 

Mimo tego dom aukcyjny sprzedał dzieło za 310 tys. euro.

dsk/pgo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie