Poznań: Wypadek na ściance wspinaczkowej. 12-latka w ciężkim stanie, trwa śledztwo

Polska
Poznań: Wypadek na ściance wspinaczkowej. 12-latka w ciężkim stanie, trwa śledztwo
Polsat News
12-letnia dziewczynka spadła z wysokości niemal sześciu metrów

12-letnia Maja z miejscowości Damasławek (woj. wielkopolskie) pojechała ze swoją klasą na wycieczkę do Poznania. Jednym z jej punktów była wizyta w centrum rozrywki, gdzie można skorzystać m.in. ze ścianki wspinaczkowej. Dziewczynce wypięła się lina asekuracyjna i spadła z wysokości prawie sześciu metrów. Walczy o życie w szpitalu. Policja prowadzi śledztwo dotyczące okoliczności wypadku.

Dziewczynka trafiła w środę do Wielkopolskiego Centrum Pediatrii z obrażeniami twarzoczaszki. Jej stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny. Została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. W poniedziałek ma zostać z niej wybudzona i przeniesiona na oddział chirurgii. 

Wypadek na ściance wspinaczkowej. Szef obiektu: Dziewczynka niepoprawnie wpięła linę w uprząż

Prezes firmy zarządzającej centrum rozrywki w Poznaniu powiedział, że dziewczynka prawdopodobnie w niepoprawny sposób wpięła linę w uprząż, która zabezpiecza przed niekontrolowanym upadkiem.

 

WIDEO: Wypadek na ściance wspinaczkowej. 12-latka w ciężkim stanie, trwa śledztwo

 

 

- Wygląda na to, że ona nie wpięła w uprząż, dlatego, że wówczas karabińczyk w trakcie wspinania ciągle znajduje się w płaszczyźnie ciała, czyli dotyka brzucha. U niej przez całą drogę wspinania był pod kątem, co wskazuje na to, że karabińczyk był wpięty w coś innego. To trzeba wyjaśnić. Przekazaliśmy służbom pełny materiał z monitoringu, żeby teraz śledczy mogli się do tego odnieść - stwierdził w rozmowie z Polsat News Denis Zemund, prezes firmy Stacja Grawitacja.

 

- Został zabezpieczony cały sprzęt, w który ta dziewczynka była ubrana, czyli uprząż, karabińczyki, cały mechanizm zwijania liny, same liny, to będzie poddane analizie przez biegłych - przekazał Polsat News podkom. Maciej Święcichowski z poznańskiej policji. 

Ojciec dziecka: Ten człowiek nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności

Ojciec Mai twierdzi, że nie był to pierwszy raz, gdy dziewczynka korzystała ze ścianki wspinaczkowej. Miała mieć w tej kwestii pewne doświadczenie. Nigdy wcześniej nie wydarzyło się nic niepokojącego. 

 

- Nasza córka musiała walczyć o życie, a ten człowiek w ogóle nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności - powiedział pan Wojciech w rozmowie z "Faktem". 

 

WIDEO: Wypadek na ściance wspinaczkowej. 12-latka w stanie ciężkim

 

- W ogóle do nas nie zadzwonił, to ja się z nim skontaktowałem. Nie miał sobie nic do zarzucenia i twierdził, że to wina Mai. Pytałem, gdzie był pracownik, który powinien sprawdzić, czy ona się dobrze wpięła. Odpowiedział, że przy innym dziecku i że pracownik nie ma obowiązku i nie jest w stanie zająć się każdym dzieckiem na ściance. Przecież to się nóż w kieszeni otwiera - dodał. 

Policja wyjaśnia okoliczności wypadku

Śledztwo w tej sprawie prowadzi poznańska policja. Przesłuchano już świadków wypadku. 

 

- Jest w tym miejscu regulamin mówiący, że ci, którzy maja ponad 10 lat i przeszły instruktaż, mogą samodzielnie korzystać ze ścianki wspinaczkowej. Te kwestie, czy regulamin i procedury były przestrzegane, to wszystko będzie sprawdzane i na bazie tych ustaleń będą podejmowane dalsze decyzje - powiedział Polsat News komisarz Maciej Święcichowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

 

Szef obiektu zapewnia, że wszystkie procedury były w tym przypadku wypełnione, a instruktor, który opiekował się dziećmi, działał zgodnie z regulaminem. 

arż/ml/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie