Francja: Mieszkańcy Paryża wyszli na ulice. Masowe protesty przeciwko drożyźnie
W Paryżu odbyły się protesty przeciwko galopującej inflacji. Uczestnicy strajku domagali się od rządzących m.in. zamrożenia cen żywności i podwyżek wynagrodzeń. W trakcie demonstracji doszło do starć z policją. Mundurowi użyli gazów łzawiących oraz pałek.
W niedzielę na ulicach Paryża odbyła się manifestacja przeciwko gwałtownie rosnącym kosztom życia. Demonstracja została zorganizowana przez lewicową opozycję polityczną, na której czele stanął Jean-Luc Melenchon - szef partii La France insoumis. Jak informują organizatorzy wydarzenia, w proteście wzięło udział około 140 tys. osób.
Strajkujący domagali się m.in. zamrożenia cen żywności i podwyżek wynagrodzeń. Część z nich ubrała żółte, fluorescencyjne kamizelki, będące symbolem gwałtownych protestów antyrządowych, które wstrząsnęły administracją urzędującego prezydenta w 2018 roku.
Siły bezpieczeństwa kilka razy użyły wobec demonstrantów gazów łzawiących. W ruch poszły także policyjne pałki. Mundurowi odpowiedzieli w ten sposób na ataki ze strony strajkujących. Nagrania z zamieszek obiegły media społecznościowe.
Protesty w Paryżu przed reformą emerytalną
Przeciwnicy Emmanuela Macrona liczą na wykorzystanie impetu, jaki pod koniec września wytworzyły strajki w rafinerii, powodujące niedobory paliwa w całej Francji.
- Wszystko idzie zgodnie z planem. Zaczynamy to marszem, który jest naszym ogromnym sukcesem - mówił podczas protestu Jean-Luc Melenchon.
ZOBACZ: Niemcy. Strajk pilotów tanich linii Eurowings
Francuscy policjanci szacowali, że w demonstracjach weźmie udział około 30 tysięcy osób. Służby wkrótce poinformują o dokładnej liczbie protestujących.
Manifestacjom bacznie przygląda się rządzących, który w najbliższym czasie planuje przeprowadzić kontrowersyjną reformę. Przypomnijmy, że prezydent Francji zapowiedział w kwietniu tego roku podwyższenie wieku emerytalnego.
- Naprawdę się martwię. Musimy znaleźć drogę między potrzebą reform a faktem, że ludzie są zdenerwowani i zmęczeni - powiedział w zeszłym tygodniu jeden z deputowanych rządzącej partii w rozmowie z agencją AFP, pod warunkiem zachowania anonimowości.
Czytaj więcej