Donald Tusk na Kongresie Kobiet: Nikt już nie będzie w Polsce sam

Polska
Donald Tusk na Kongresie Kobiet: Nikt już nie będzie w Polsce sam
Polsat News
Donald Tusk podczas przemówienie na Kongresie Kobiet

- Gdy patrzę na Polki, w tym na swoje wnuczki, to czuję, że jest to nie do pomyślenia, aby miały wyrastać w kraju, w którym kobieta będzie musiała walczyć o swoje fundamentalne prawa - powiedział Donald Tusk podczas wystąpienia na XIV Ogólnopolskim Kongresie Kobiet. Były premier wspomniał także m.in. o Putinie, talibach oraz "kieszonkowym ajatollahu z Nowogrodzkiej".

8 i 9 października we Wrocławiu odbył się XIV Ogólnopolski Kongres Kobiet - największe feministyczne wydarzenie w Polsce. Celem jego organizatorów jest przypominanie, jak istotną rolę ma działanie na rzecz równości kobiet i mężczyzn w obszarze praw, szans i możliwości, a także działanie na rzecz uznania godności, autonomii i wolności wszystkich obywatelek i obywateli, w tym grup wykluczonych i dyskryminowanych.

 

Jedną z wielu osób zaproszonych na wydarzenie był Donald Tusk. Były premier pojawił się we wrocławskiej Hali Stulecia w niedzielę. Polityk odebrał od Stowarzyszenia Kongresu Kobiet specjalną nagrodę.

 

ZOBACZ: Donald Tusk: Specjalnością tej władzy jest ciemność i zimno

 

- Gdy Kongres Kobiet zaproponował wprowadzenie parytetu na listach wyborczych, wsparł ten projekt bardzo mocno. Wprawdzie przybrał on później postać kwot, ale tak naprawdę kwoty mogły być wprowadzone tylko dzięki temu, że była dyscyplina partyjna przez niego (Donalda Tuska - red.) zarządzona w partii. Wspierał przez cały czas ratyfikację Konwencji o Zwalczaniu Przemocy wobec Kobiet i Przemocy w Rodzinie. Dzięki temu wsparciu tak naprawdę ta ratyfikacja nastąpiła - argumentowała przyznanie nagrody prof. Małgorzata Fuszara.

 

Socjolożka podkreśliła, że szef Platformy Obywatelskiej jako premier wprowadził refundację in vitro, opowiadał się także m.in. za legalizacją związków partnerskich

Donald Tusk: Bardzo poważnie traktuję tę nagrodę

Lider opozycyjnego ugrupowania na samym początku swojego wystąpienia podkreślił, że otrzymane wyróżnienie jest dla niego niezwykle ważne.

 

- Bardzo poważnie traktuję tę nagrodę. Mam za sobą kilka lat innych doświadczeń niż te premierowskie. Te lata wzmocniły we mnie przekonanie, że przygniatająca większość idei i nacisków, jakie mnie spotkały z waszego środowiska, były słuszne. To ja powinienem przyznać wam symboliczną nagrodę. Ta, którą otrzymałem, nie jest po to, by dać mi do zrozumienia "Tobie już dziękujemy, daj już sobie spokój", tylko, że jest jeszcze jakieś oczekiwanie wobec tego, kto to wyróżnienie przyjął - dziękował Donald Tusk.

 

 

W dalszej części swojej wypowiedzi, był premier zwrócił się do wszystkich mężczyzn mieszkających w Polsce.

 

ZOBACZ: Węgry: Aborcja po posłuchaniu serca. Węgry wprowadzili nowe przepisy

 

- Chciałbym zwrócić się z gorącym apelem do mężczyzn. To jest naprawdę coś bardzo smutnego i nas zawstydzającego, że w Polsce wciąż muszą odbywać się Kongresy Kobiet domagające się czasami absolutnie fundamentalnych praw. Zawstydza nas, kiedy dzisiaj mówimy o bohaterskich Ukrainkach, o dziewczynach, które giną na ulicach Iranu, kiedy mówimy o okrucieństwie takich polityków i takich systemów politycznych, którzy z dyskryminacji, pogardy wobec odmienności i przedmiotowego traktowania kobiet uczyniły istotę swojej władzy. Bo taki jest Putin w Rosji - argumentował lider PO.

"Kieszonkowy ajatollah z Nowogrodzkiej"

- Przecież tak naprawdę to jest również istota wojny na Ukrainie, wielki spór cywilizacyjny, któremu towarzyszyły komentarze w Rosji, ale też u nas, w Polsce, że to, co złe i groźne, zgniłe to z Zachodu. To właśnie prawa, to właśnie równość, przecież to jest jeden z powodów, dla których politycy tacy jak ajatollahowie, talibowie, Putin ze wsparciem patriarchy w Moskwie, czy u nas, także w Polsce politycy jak kieszonkowy ajatollah z Nowogrodzkiej, to oni przecież dokładnie o tym samym mówią - przekonywał Tusk.

 

Polityk przyznał, że skala cierpień i zagrożeń w Polsce jest bez porównania mniejsza. Zastrzegł jednak, że "gdy patrzy na Polki, w tym na swoje wnuczki, to czuje, że jest to nie do pomyślenia, aby miały wyrastać w kraju, w którym kobieta będzie musiała walczyć o swoje fundamentalne prawa".

 

- W kraju, gdzie symbolami będzie Iza z Pszczyny czy Agnieszka z Częstochowy, gdzie będzie się mówiło o tym, czy kobieta ma prawo przeżyć. To jest nie do zaakceptowania. I faceci są też za to odpowiedzialni, że te groźne twarze tych bardzo często bezwiednych, politycznych staruchów w Moskwie, w Teheranie czy w Europie, którzy zawsze gdzieś tam stoją z tyłu i kiedy kobiety podnoszą głowę, podnoszą kwestię swoich fundamentalnych praw, wysyłają na nie policję, prokuratorów, czynią ich życie naprawdę czasami nie do zniesienia i czasami kończy się to tragiczne - mówił lider PO.

Tusk: Nikt już nie będzie w Polsce sam

Na koniec swojego wystąpienia Donald Tusk zaznaczył, że wrócił do krajowej polityki m.in. po to, aby "na liście partii, za którą odpowiada, był pełny parytet i pełny suwak".

 

ZOBACZ: Donald Tusk: Aborcja do 12 tygodnia tylko i wyłącznie decyzją kobiety. Przygotowaliśmy projekt

 

- Nikt już nigdy nie będzie w Polsce sam. Nie mówię tu tylko o kobietach. Mówię tu o grupach zagrożonych opresją władzy. Mówię do was wszystkich, którzy mają tę elementarną wrażliwość i tę potrzebę oporu przeciwko złu, przeciwko pogardzie, przeciwko nienawiści, że naprawdę jest przed nami wielka szansa. Jest teraz dzisiaj ciężko, smutno, ale jest przed nami wielka szansa. Żeby być kobietą w Polsce nie było czymś wymagającym poświęcenia, niebędącym udręką. Że będzie to życie bez zagrożenia, bez strachu o siebie, o swoich bliskich, o swoje córki i wnuczki - zapewniał Tusk.

 

Były premier obiecał ze sceny, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby "Kongresy Kobiet nie musiały być znowu zwoływane w obronie fundamentalnych praw kobiet".

 

mms/map/polsatnews.pl/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie