Udostępnił wizerunek nieletnich, którzy chcieli go okraść. Teraz grozi mu więzienie

Polska
Udostępnił wizerunek nieletnich, którzy chcieli go okraść. Teraz grozi mu więzienie
Interwencja
Właściciel opublikował wizerunek złodziei na Facebooku

Artur Ostrowski z Żor udostępnił w sieci wizerunek nastolatków, którzy próbowali ukraść z jego sklepu wędkarskiego sprzęt o wartości 600 zł. Im, jako nieletnim, grozi niewiele, ale przedsiębiorca dostał wezwanie do zapłaty 50 tys. zł zadośćuczynienia i złożenia oficjalnych przeprosin. W innym razie sprawa ma trafić do sądu. Mężczyźnie będzie wówczas grozić do 3 lat. Materiał "Interwencji".

- Jako poszkodowany, teraz jestem jeszcze szykanowany. W pewnym momencie czułem się jak przestępca, że to ja coś złego zrobiłem, a nie oni – komentuje Artur Ostrowski. Dla 41-latka z Żor, w województwie śląskim, własny sklep wędkarski był marzeniem. Jest to naturalna konsekwencja jego pasji: wędkarstwa sportowego. Trzy lata temu marzenie się ziściło.

 

Wyjaśniał, że "trzeba było zaciągnąć kredyty, zaryzykować, żeby to otworzyć. Sam cały czas jeżdżę na ryby, łowię. Jestem obeznany w tych nowinkach. To jest, można powiedzieć, moje życie. Jest tutaj bardzo dużo rzeczy takich drobnych, a drogich, które mogą kusić, wiadomo. Ale od paru miesięcy zauważyliśmy, że przychodzi tutaj do nas taka grupa młodzieży. Raz we trzech, raz w pięciu, raz w dwóch, rożnie. Pewnego dnia zauważyłem, że znika mi towary z półek".

"Przychodzili, oglądali, interesowali się"

- Na początku to po prostu nie było nic podejrzanego. Przychodzili, oglądali, interesowali się. Tutaj często przychodzą młodzi ludzie, pytają się o jakieś rzeczy. Czasami chcą, żeby im doradzić. Niejednokrotnie im jakieś zestawy składamy, wędki gotowe robimy, nawijamy żyłki. To nic nie jest nadzwyczajnego. Gdy zaczął jednak znikać towar, zaczęliśmy się bardziej uważnie temu przyglądać. Okazało się, że grubo kombinowali – tłumaczy Arkadiusz Witkowski, przyjaciel pana Artura.

 

Był 29 sierpnia tego roku. W sklepie, tego dnia, nie działał monitoring. - Na moich oczach wziął plecionkę, udał się z nią do pomieszczenia obok, schował ją i przyszedł do stojaka. Wziął drugą plecionkę, znowu ją schował w drugim pomieszczeniu i odszedł. Okazało, że chowają wszystkie rzeczy do plecaków. Plecaki były praktycznie pełne, chcieli je wynieść ze sklepu – mówi Artur Ostrowski.

"Oni nie okradli tylko mnie"

- Rzeczy były schowane w plecaku przez 14- i 15-letnich chłopców. Miało dojść do kradzieży sprzętu wędkarskiego na łączną kwotę 600 zł, tak więc kwalifikacja prawna tego czynu to przestępstwo. Postępowanie zostało przez nas przekazane do sądu. Najczęściej w takich wypadkach kończy się to kuratorem – informuje Marcin Leśniak z Komendy Miejskiej Policji w Żorach.

 

WIDEO: Okradli go nieletni. Udostępnił ich wizerunek, teraz ma problemy  

 

Ocenił, że "oni nie okradli tylko mnie. Oni okradli też moją rodzinę, moje dzieci, bo to są pieniądze, na które ja ciężko pracuję. Żeby jeszcze ci rodzice przyszli, jakąkolwiek by skruchę wykazali. Jeden z drugim przyjdzie do sklepu, ukradnie raz, drugi, trzeci, czwarty i nic nie zostanie mu zrobione, żadnych konsekwencji nie poniesie. Dostanie upomnienie od sądu, ewentualnie jeżeli jest to któryś raz z rzędu, to dostanie kuratora. Oni sobie z tego nic nie robią. Absolutnie!"

Publikacja wizerunku i... kłopoty 

Właściciel sklepu udostępnił na Facebooku wizerunek nieletnich wraz z ich danym osobowymi. Wówczas spadły na niego kolejne problemy.

 

- Ze mnie robi się przestępcę, dostałem pismo od ich radcy prawnego, że mam ich oficjalnie przeprosić i zapłacić 50 tys. zł w ciągu 2 tygodni. Inaczej oddadzą sprawę do sądu. Zwariowałem, powiedziałem, że nie ma takiej opcji. Ruszę niebo i ziemię, żeby pokazać ludziom, że z tym trzeba walczyć – mówi pan Artur.

 

Redakcja "Interwencji" rozmawiała z matką jednego z nieletnich.

 

- To, że on to udostępnił publicznie zdjęcia i nazwiska dzieci... To poszło na całe Żory. Ja nie wiem, jaka to będzie konsekwencja.

 

- Absolutnie rozumiem pani negatywną ocenę tego, co zrobił właściciel sklepu. A jak ocenia pani to co zrobił syn?

 

- Bardzo źle, absolutnie.

 

- Oddała pani też sprawę do kancelarii i żąda pani teraz 50 tys. zł.

 

- Wie pani co, nie. To było bardziej na zatrzymanie tych dziwnych zapędów tego pana.

 

- Ale pismo dostał.

 

- Dostał.

 

Właściciel ma inne zdanie. - Jeżeli mnie ktoś okrada i ja go mam za to przepraszać i jeszcze mu płacić to nie mam słów. Nie mam słów – komentuje pan Artur.

 

- Każdy obywatel, nawet ten poszkodowany, powinien działać w granicach prawa – tłumaczy Marcin Leśniak z Komendy Miejskiej Policji w Żorach.

 

- Nie chciałem w jakiekolwiek sposób się zemścić, bo to nie o to chodzi. Chciałem pokazać, że trzeba walczyć z tym. Nie możemy się godzić na to, żeby przestępcy mieli większe prawa od nas – mówi pan Artur, któremu grozi do 3 lat więzienia.  

laf/ml / "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie