Julia Tymoszenko w programie "Gość Wydarzeń": informacje o chorobie Putina to gra i kolejne kłamstwo

Polska
Julia Tymoszenko w programie "Gość Wydarzeń": informacje o chorobie Putina to gra i kolejne kłamstwo
Polsat News
Julia Tymoszenko w programie "Gość Wydarzeń"

- On zna tylko język siły. Nie ma żadnych czerwonych linii. Jeśli wyznaczył sobie jakiś cel, to będzie szedł do niego i sprawia mu to przyjemność - powiedziała w programie "Gość Wydarzeń" była premier Ukrainy Julia Tymoszenko. Przyznała, że nie wierzy w doniesienia o chorobie Putina. - To gra i kolejne kłamstwo - dodała.

Prowadzący Bogdan Rymanowski zapytał byłą premier Ukrainy o to, kim dla Ukraińców są teraz obrońcy Azowstalu.

 

- Bohaterowie Azowstalu i Mariupiola to dla nas wzorzec męstwa i odwagi. To ludzie, którzy przez całą wojnę wytrzymali uderzenie znajdując się w całkowitej izolacji. To siła Ukrainy. Cieszę się, że prezydent i jego zespół przeprowadzili rokowania w taki sposób, że udało się ich wymienić. Mam nadzieję, że wrócą żywi - powiedziała Julia Tymoszenko. 

 

Jak dodała "strona ukraińska nie miała innego wyjścia, jak dogadać się na wymianę".

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Prorosyjscy bojownicy wywożą ukraińskich żołnierzy z Azowstalu

 

- Cały świat śledzi te wydarzenia i nie myślę, że na oczach całego świata Kreml chce zabić tych ludzi - podkreśliła.

Tymoszenko: choroba Putina to gra i kolejne kłamstwo 

Bogdan Rymanowski zapytał Julię Tymoszenko, czy w czasach, gdy była premierem Ukrainy i rozmawiała z Władimirem Putinem, był on taki jak teraz.  

 

- W takim wieku ludzie się już nie zmieniają. jaki był, taki pozostał. W 2009 roku, kiedy była zima, i było -20 stopni, on wyłączył gaz dla krajów europejskich i Ukrainy. Wiedział, że ludzie i dzieci będą marznąć, że nie będą działać szpitale. Wiedział, jaki ból przyniesie europejskim narodom, ale zrobił to. Już wtedy wiedział, że nie ma podstaw, żeby tak robić, ale zrobił. Tak samo dzisiaj. On zna tylko język siły. Nie ma żadnych czerwonych linii. Jeśli wyznaczył sobie jakiś cel, to będzie szedł do niego i sprawia mu to przyjemność - powiedziała. 

 

Odniosła się również do doniesień na temat choroby i operacji Putina. Tymoszenko przyznała, że nie wierzy w żadne choroby, a wszelkie doniesienia na ten temat "to tylko odwracanie uwagi". - To gra i jeszcze jedno kłamstwo. Nie należy w to wierzyć  - dodała.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Rosjanie zniszczyli jedyny bank genetyczny roślin. Chronili go nawet naziści

 

- Jestem pewna, że Putin nie zastosuje broni nuklearnej i nie będzie wchodził w trzecią wojnę światową na pełną skalę, nie dlatego, że tego nie chce, ale dlatego, że nie ma ani sił, ani możliwości. Wszyscy musimy być świadomi, że po to, aby osiągnąć swój cel, jakim jest kolonizacja Ukrainy i ludobójstwo, Putin może skorzystać z taktycznej broni atomowej. Nie należy ugłaskiwać Putina, ale trzeba raz na zawsze powstrzymać to zło, tutaj na Ukrainie, aby to zło nie rozpowszechniło się na resztę Europy - mówiła Julia Tymoszenko.

Tymoszenko: żadne negocjacje z Putinem nie mają sensu

Zdaniem byłej premier "obecnie żadne negocjacje z Putinem nie mają sensu". - Przyniósł już tyle śmierci, zniszczenia, nieszczęścia, że on i wszyscy inni, którzy z nim działają, muszą za to odpowiedzieć. Liderzy krajów, którzy dalej ugłaskują Putina, ugłaskują zło będą po prostu wspólnie odpowiadać, za wszystko co stanie się później, jeśli to zło nie zostanie powstrzymane - dodała. 

 

Tymoszenko podziękowała Polakom, za wsparcie okazane w czasie wojny w Ukrainie. -  Kiedy zaczęła się wojna to Polska, naród Polski i jej liderzy stali się dla nas jak prawdziwa rodzina, przyjaciele. Jesteście naszymi ambasadorami w Europie i na świecie. Bardzo to doceniamy. Chciałabym w imieniu każdego Ukraińca powiedzieć wam "dziękuję". Dzięki wam cały świat może dziś zwyciężyć to zło i Ukraina może odnieść zwycięstwo, dlatego, że jesteście silni i nie macie podwójnych standardów - macie podział na zło i dobro. I dzięki Bogu, bo wartości nie powinny mieć jakiegoś szarego, przejściowego koloru - mówiła. 

 

Była premier spotkała się wcześniej z ukraińskimi uchodźcami w Spale.  - Zobaczyłam jak Polacy wzięli jak do siebie ponad 400 dzieci i ukraińskich kobiet. Dzisiaj zapewniają im wszystko, co jest niezbędne. Tak zachowuje się wiele rodzin i przedsiębiorstw. Polacy nie nazywają ich uchodźcami, a gośćmi, przyjaciółmi. Ukraińcy powiedzieli, że czują się jak w domu, są wdzięczni, ale chcą wrócić do siebie, na Ukrainę - przyznała. 

 

WIDEO: Julia Tymoszenko w programie "Gość Wydarzeń"

Tymoszenko: ugłaskiwanie Putina to droga donikąd 

Prowadzący zapytał Julię Tymoszenko o to, jak odbiera słowa prezydenta Francji, który mówi, że Władimirowi Putinowi trzeba dać szansę, na zachowanie twarzy. 

 

- Myślę, że to nie jest dobry pomysł - powiedziała. Dodała, że to "ugłaskiwanie agresora", tak samo jak miało to miejsce w przypadku zajęcia części Mołdawii,  Gruzji,  Krymu, czy podczas rosyjskich działań w Syrii. - To jest droga donikąd. Należy powstrzymać to raz na zawsze i powiedzieć, że wolny świat nie zgadza się na przemoc, pretensje do innych krajów, czy dyktatorskie podejście - dodała. 

 

- Negocjacje nie mają sensu, bo żadne umowy pokojowe nie zastaną podpisane. Mamy historyczną szansę odnieść zwycięstwo. Nie należy się bać zwycięstwa Ukrainy, ponieważ, to zwycięstwo każdego kraju wolnego świata - stwierdziła. 

 

ZOBACZ: Wokół obwodu kaliningradzkiego krąży amerykański Boeing RC-135. Dlaczego?

 

Tymoszenko dopytana o to, czy Ukraina jest w stanie zrezygnować z jakiegoś terytorium, by doszło do pokoju, odpowiedziała, że "prosta odpowiedź 'nie' będzie nieodpowiedzialna'. - Proszę się zastanowić. Dziś oni przyszli po Donbas, zabili nasze dzieci, kobiety, osoby starsze i otrzymali Donbas. Jutro przyjdą, aby pozyskać obwód charkowski, wziąć sobie połowę Ukrainy, a potem może przyjdą zabrać sobie połowę Polski. Za każdym razem, jak będą zabijać, będzie trzeba oddawać kawałki ziemi - powiedziała. 

 

Jej zdaniem tylko "siła i moc przeciwko terrorowi może działać". - Nie wierzę w to, że kolektywny zachód nie ma siły na to, żeby skończyć z tym. Strach, który sieje Kreml stał się jego bronią. Wszyscy razem możemy pozbawić go broni. Nie możemy poddawać się temu strachowi - przyznała. 

Tymoszenko: dajcie nam broń

- Chcę powiedzieć w imieniu wszystkich Ukraińców: dajcie nam broń, bądźcie obok nas i skończymy z tym złem, zwyciężymy je wspólnie z wami - zaapelowała. 

 

Tymoszenko zapytana o to, co powiedziałaby kanclerzowi Niemiec lub prezydentowi Francji stwierdziła,że w Europie dużo mówi się na temat wartości. - Nadszedł czas pokazać, że te wartości są czegoś warte. Interesy gospodarcze, ekonomiczne, czy inne zakulisowe porozumienia nie mogą być ważniejsze, niż życie ludzi - powiedziała. 

 

- Jeżeli myślą, że pozostaną obok tego procesu, to bardzo się mylą. Są członkami NATO. Apetyty Rosji nie skończą się na Ukrainie. Jakiekolwiek pretensje wobec Polski, krajów Europy Środkowej, zachodniej, czy krajów bałtyckich, a tak będzie, zmuszą ich walczyć, jako członków NATO. Lepiej gasić pożar tam, gdzie się zaczyna, a nie pozwolić, żeby był wszędzie. Oni muszą słuchać własnych narodów, bo narody wolnego świata są z Ukrainą. Jeśli przywódcy krajów europejskich nie są z Ukrainą, to nie będą słuchani w swoich własnych krajach, czego przykładem jest przegrana partii rządzącej w wyborach lokalnych, w jednym z landów - przyznała. 

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Seria eksplozji we Lwowie. "Największy atak rakietowy od początku wojny"

 

Zdaniem Tymoszenko "dramatycznym błędem po inwazji na Krym i Donbas było wymyślenie porozumień mińskich". - Praktycznie Rosja otrzymała Ukrainę od innych krajów. Ukraina nie przyjęła tych porozumień mińskich, to się skończyło wojną. Najwyższy czas, żeby Niemcy, Francja, Włochy zrozumiały, że powstrzymywanie zła to nie jest ich prawo a obowiązek wobec świata, ich własnych narodów i innych narodów - mówiła. 

Tymoszenko: potrzebujemy pełnoprawnego członkostwa w UE

Była premier Ukrainy powiedziała, że "to, że Ukraina nie jest przyjęta do NATO i UE to realizowanie polityki, która ma dogodzić Putinowi". Tymoszenko wspomniała, że gdy jako premier podpisała wniosek o dołączenie Ukrainy do NATO, to Niemcy i Francja odmówiły, a pozostałe kraje zagłosowały za. 

 

- Gdyby Niemcy i Francja zagłosowały wtedy inaczej, to wojny by nie było, a dziesiątki tysięcy ludzi pozostałyby przy życiu - powiedziała. 

 

Jej zdaniem, jeśli Niemcy i Francja, znając konsekwencje tamtej decyzji, ponownie odmówią, to "będzie oznaczało, że stanęły po tamtej czarnej stronie". 

 

Przyznała, że Francja proponuje Ukrainie sojusz, na zasadach zbliżonych do tych, obowiązujących w Unii. 

 

- Potrzebujemy pełnoprawnego członkostwa w Unii Europejskiej. Ukraina zasłużyła na to. Dziś stoi w umieniu całego świata zachodniego. Należy to docenić i dać Ukrainie szansę - mówiła. 

 

ZOBACZ: Ukraina. SBU przechwyciła kolejną rozmowę rosyjskich żołnierzy. Boją się dostaw broni dla Ukrainy

 

Jej zdaniem "Ukraina nie ma wyższego poziomu korupcji niż inne kraje". - Proszę nie wierzyć tym kłamstwom. To szukanie powodu, dlaczego nie można przyjąć Ukrainy do NATO - stwierdziła. 

 

Tymoszenko przyznała, że choć Wołodymyr Zełenski był jej konkurentem w wyborach prezydenckich, to po wybuchu wojny w Ukrainie, nie ma już podziału na opozycję i stronę rządzącą, a wszyscy politycy zjednoczyli się wokół prezydenta. 

 

- Wszyscy teraz bronimy Ukrainy dla kolejnych pokoleń. Wszystko, co robi prezydent, robi dobrze - powiedziała. 

 

Zdaniem byłej premier Władimir Putin nigdy nie uzna swojej porażki. - Nie da się z nim dogadać, porozumieć. Nie można go przekonać do kapitulacji. Trzeba zniszczyć całą tą hordę. Oni rozumieją tylko język siły. Nie należy przejawiać słabości. To są rozsądne siły, które postawiły sobie za cel zniszczenie innych krajów i utworzenie imperium - zakończyła. 

 

Poprzednie programy "Gość Wydarzeń" do obejrzenia na polsatnews.pl

 

dsk/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie