Premier Morawiecki i spotkanie z opozycją. Poruszy kwestię przejmowania rosyjskich majątków

Polska
Premier Morawiecki i spotkanie z opozycją. Poruszy kwestię przejmowania rosyjskich majątków
PAP/Leszek Szymański
- Chcemy to przeprowadzić przez Sejm i uznaliśmy, że opozycja powinna być włączona w ten proces - powiedział szef rządu o konfiskacie rosyjskich majątków.

- Na spotkaniu z opozycją chcielibyśmy poruszyć kwestię, w jaki sposób Polska mogłaby przeprowadzić zamrożenie i konfiskatę majątków rosyjskich, które znajdują się w naszym kraju - powiedział w wywiadzie dla "Wprost" premier Mateusz Morawiecki. W poniedziałek ma odbyć się spotkanie premiera z przedstawicielami parlamentarnych sił politycznych, dotyczące sytuacji na Ukrainie i pomocy dla uchodźców.

W wywiadzie opublikowanym w niedzielę wieczorem w internetowym wydaniu "Wprost", premier Mateusz Morawiecki powiedział, że na poniedziałkowym spotkaniu z opozycją chciałby poruszyć kwestię, dotyczącą tego, w jaki sposób Polska mogłaby przeprowadzić zamrożenie i konfiskatę majątków rosyjskich, które znajdują się w naszym kraju.

Mateusz Morawiecki o konfiskacie rosyjskiego majątku: chcemy to przeprowadzić przez Sejm

ZOBACZ: Rzeczniczka Białego Domu: prezydent Biden nie pojedzie do Ukrainy podczas wizyty w Europie

 

- Chcemy to przeprowadzić przez Sejm i uznaliśmy, że opozycja powinna być włączona w ten proces - dodał szef rządu.

 

Podkreślił, że w Polsce jest trochę rosyjskich nieruchomości oraz aktywa finansowe, czyli akcje spółek, których przejęcie Polska powinna przeprowadzić. - W każdym razie nasz obóz mocno się za tym opowiada - powiedział szef rządu.

Polska zaproponuje misję pokojową w Ukrainie

Poinformował też, że podczas najbliższego posiedzenia NATO Polska przedstawi propozycję misji pokojowej NATO całemu Sojuszowi.

 

- Na arenie międzynarodowej trzeba sobie stawiać ambitne cele, wysoko umieszczać poprzeczkę. Taka była nasza propozycja dotycząca misji pokojowej NATO oraz innych organizacji międzynarodowych. Dziś już Dania, czy Litwa pozytywnie mówią o takiej misji, ponieważ wiedzą, że tylko w ten sposób będzie można obronić znaczną część społeczeństwa ukraińskiego przed okrucieństwem wojny - stwierdził premier.

 

ZOBACZ: Ukraina. Wywiad: Władimir Putin osobiście zlecił kolejną próbę zabicia Wołodymyra Zełenskiego

 

Odnosząc się do zarzutów opozycji, że propozycja misji pokojowej może doprowadzić do trzeciej wojny światowej Mateusz Morawiecki zauważył, że to bierność zbliża nas bardziej do wojny niż zdecydowane działania na rzecz pokoju.

 

- Jeśli do wojny miałaby nas doprowadzić uległość, to Rosja tylko na to czeka i to oznacza, że ma już dalej idące plany podboju kolejnych państw. Uważam, że pozwolenie Putinowi na jego agresywną politykę może doprowadzić do III wojny światowej - zaznaczył szef rządu.

"Polska jest ewenementem w skali świata"

Premier, pytany o przygotowanie Polski na przyjęcie uchodźców ocenił, że proces - biorąc pod uwagę jego skalę - odbywał się w sposób sprawny. - Przygotowywaliśmy całą infrastrukturę. Polska jest ewenementem w skali świata, ponieważ nie przyjmuje uchodźców do wielkich obozów. Owszem są remizy, hale sportowe czy wystawiennicze, które służą do tymczasowego zakwaterowania, ale generalnie ponad 2 miliony 200 tys. uchodźców zostało rozlokowanych dzięki gigantycznemu wysiłkowi Polaków, organizacji pozarządowych, kościoła, samorządów i państwa - powiedział szef rządu.

 

Na uwagę, że Ukraińcy nie będą wiecznie gośćmi w polskich domach i pytanie, jak rząd zamierza ich rozlokować, premier podkreślił, że uchodźcy w ogromnej większości mają nadzieję na powrót do Ukrainy. Dodał, że ci, którzy będą chcieli u nas zostać, mogą stanowić dla Polski wielką wartość.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Doradca Zełenskiego: Front praktycznie zamarł

 

- Przedsiębiorcy w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku twierdzą, że czynnikiem najbardziej hamującym rozwój gospodarczy jest brak rąk i głów do pracy. Sądzę, że w średnim okresie w ciągu kilku kwartałów, ten problem może się rozwiązać poprzez wejście Ukraińców w normalne życie społeczne. Brakuje nam pielęgniarek i lekarzy. Brakuje ludzi w wielu sektorach gospodarki, bo poziom bezrobocia mamy najniższy w nowożytnej historii Polski - zauważył Morawiecki.

 

Pytany, ilu uchodźców Polska może przyjąć, żeby nasz budżet się nie zawalił, premier odparł, że nie będzie teraz wypowiadał się w tej sprawie, ponieważ wojna może mieć jeszcze różne oblicza. - Za chwilę mogą uciekać przed jeszcze bardziej dramatycznym scenariuszem kolejne setki tysięcy ludzi. I co? Nie wpuścimy ich? Wpuścimy, ponieważ kiedy chodzi o ratowanie życia, nie ma miejsca na kalkulacje - zaznaczył.

"Dyskutujemy z UE o refundacji naszych wydatków"

W wywiadzie padło też pytanie, czy Unia Europejska dołoży się do utrzymania uchodźców. Premier odparł, że UE zapewne się dołoży, ale "młyny brukselskie mielą powoli".

 

- Dlatego państwo polskie zajęło się tym problemem szybko i zdecydowanie. Owszem dyskutujemy o refundacji naszych wydatków. Nikt zresztą tutaj łaski nikomu nie robi, ponieważ Unia Europejska wypłacała gigantyczne środki Turcji, w dwóch transzach po trzy miliardy euro za podobną liczbę uchodźców - powiedział premier.

 

ZOBACZ: Ambasador Ukrainy przy Watykanie Andrij Jurasz: gdyby papież przyjechał, wojna skończyłaby się

 

- Mam nadzieję, że teraz urzędnicy w Brukseli zastanowią się, czy w odpowiednim tempie podejmują decyzje w sprawie uchodźców z Ukrainy - stwierdził szef rządu.

 

Zaznaczył też, że wojna w Ukrainie jest decydującym momentem dla geopolityki w skali regionu i świata.

 

- Dlatego Polska jest tak aktywna - animujemy proces konstruowania sankcji, staramy się angażować dyplomację innych dużych krajów jak Stany Zjednoczone lub Wielka Brytania w pomoc Ukrainie - powiedział Morawiecki.

hlk / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie