Elżbieta Witek nie pojawiła się w NIK-u. "Żadnego zaproszenia nie otrzymałam"

Polska
Elżbieta Witek nie pojawiła się w NIK-u. "Żadnego zaproszenia nie otrzymałam"
NIK
Siedziba Najwyższej Izby Kontroli

Zgodnie z ustaleniami Interii, marszałek Sejmu Elżbieta Witek nie stawiła się w środę w Najwyższej Izbie Kontroli. Polityk została wezwana w związku z programem "Polskie Szwalnie". - Żadnego zaproszenia do NIK nie otrzymałam. To (...) jest próbą zastraszenia marszałka Sejmu, żeby podejmowała takie decyzje, których życzy sobie pan Banaś - oceniła sytuację Witek.

- Na środę do Najwyższej Izby Kontroli została zaproszona marszałek Sejmu Elżbieta Witek w związku z prowadzoną przez delegaturę w Szczecinie kontrolą, dotyczącą programu Polskie Szwalnie - poinformował we wtorek rzecznik NIK Łukasz Pawelski.

Zgodnie jednak z informacji Interii, Witek nie pojawi się dziś w NIK, a jej jedyną aktywnością było ogłoszenie III edycji Ogólnopolskiego Konkursu "Polskie serce pękło. Katyń 1940".

Witek: Nie otrzymałam żadnego zaproszenia

Polska Agencja Prasowa ustaliła tymczasem w Kancelarii Sejmu, że zaproszenie NIK dla marszałek Elżbiety Witek w związku z prowadzoną przez delegaturę w Szczecinie kontrolą nie zostało skutecznie doręczone. Zaproszenie nie dotarło ani do Sejmu, ani do biura poselskiego, ani do miejsca zamieszkania marszałek Witek.

 

ZOBACZ: Elżbieta Witek: zbrodnie stanu wojennego do dzisiaj nie zostały rozliczone 

 

Informację potwierdziła podczas konferencji prasowej sama marszałek Sejmu. - Żadnego zaproszenia do Najwyższej Izby Kontroli nie otrzymałam - oświadczyła Witek.

 

Odniosła się także do informacji, że została zaproszona przez ePUAP. - Przyszła przez ePUAP informacja, ale bez załącznika, pusta informacja i mimo prośby naszego pracownika, że otrzymaliśmy pustą informacje, po raz kolejny przyszło dokładnie to samo - pusta informacje - dodała.

Sprawa wizyty delegacji NIK na Białorusi

Witek stwierdziła także, że najbardziej niepokojącym - w jej ocenie - jest wyjazd delegacji NIK na Białoruś w ubiegłym roku. Przekazała też, że wówczas wysłała pismo wyrażające oburzenie tym wyjazdem i żądające wyjaśnień w tej sprawie.

 

Marszałek przekazała, że w ubiegły piątek wysłała pismo w imieniu Sejmu do Banasia ws. tematu rozmów w Mińsku, czy podejmowano decyzje na piśmie i w jakiej formie współpraca została podejmowana. - Najbardziej niepokojące jest to, że to nie jest odpowiednik NIK, to jest odpowiednik tamtejszej prokuratury - powiedziała i dodała, że instytucja ta brała udział w inwigilacji tamtejszej opozycji.

"To próba zastraszenia marszałka Sejmu"

Zapowiedziała, że ws. delegacji NIK w przyszłym tygodniu odbędą się połączone komisje spraw zagranicznych i kontroli państwowej, które będą dotyczyły tej sprawy, a w środę komisja zajmie się immunitetem Mariana Banasia.

 

- To co się dzieje wokół tej sprawy i próba wmanewrowania mnie w aferę pana Banasia, skrojoną na jego miarę, jest próbą zastraszenia marszałka Sejmu po to właśnie, żeby podejmowała takie decyzje, których życzy sobie pan Marian Banaś - oceniła.

 

Do NIK - na przyszły tydzień - został wezwany także szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk

"Polskie Szwalnie". Kontrola NIK

Witek odniosła się też do sprawy, którą bada NIK. Jak powiedziała, jako poseł interweniowała w sprawie sytuacji w małym zakładzie krawieckim, gdzie pracowały głównie krawcowe, a które były ich jedynym miejscem zatrudnienia. - Był całkowity lockdown, ta firma chyliła się ku upadkowi, przekształciła się w szycie maseczek - opowiadała. Jak mówiła, w tej sprawie zwróciła się z pytaniem do premiera, czy taka firma może otrzymać wsparcie państwa, podobnie jak inne zakłady pracy. Dodała, że ostatecznie firma przegrała walkę z pandemią, a zakład został sprzedany.

 

- Jeżeli pan Marian Banaś uważa, że interwencja w obronie miejsc pracy krawcowych w małej miejscowości jest aferą, to chyba zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie, czym jest afera - oceniła marszałek.

 

We wrześniu Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła, że w najbliższych dniach rozpocznie się w Agencji Rozwoju Przemysłu kontrola doraźna dotycząca programu "Polskie Szwalnie".

 

ZOBACZ: Prezes NIK Marian Banaś: tak, padłem ofiarą nielegalnej inwigilacji

 

Projekt "Polskie Szwalnie" powstał w marcu 2020 r, w pierwszych dniach po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce.

 

"Maseczki ochronne były wówczas towarem niezbędnym i jednocześnie deficytowym. ARP S.A. jako spółka skarbu państwa działając w ramach powierzonych obowiązków, zgodnie z wprowadzanymi wówczas regulacjami, podjęła się przeprowadzenia projektu, którego celem było wyprodukowanie do końca czerwca 2020 r. 100 mln szt. masek ochronnych różnego rodzaju i przeznaczenia" - informowała Agencja w komunikacie.

 

NIK jest naczelnym organem kontroli państwowej. Kontroluje działalność organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych. Może też kontrolować działalność organów samorządu terytorialnego, samorządowych osób prawnych i innych samorządowych jednostek organizacyjnych, jak również działalność innych jednostek organizacyjnych i podmiotów gospodarczych (przedsiębiorców) w zakresie, w jakim wykorzystują one majątek lub środki państwowe lub komunalne oraz wywiązują się z zobowiązań finansowych na rzecz państwa.

ap/zma/Interia/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie