Problemy z rozbudową teatru w Kielcach. Mieszkańcy zaspawali wjazd na teren budowy

Kultura
Problemy z rozbudową teatru w Kielcach. Mieszkańcy zaspawali wjazd na teren budowy
Teatr im. Żeromskiego w Kielcach/Wojciech Habdas
Rozbudowa Teatru im. Stefana Żeromskiego nie może dojść do skutku z powodu narastającego konfliktu z sąsiadami

Rozbudowa Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach nie może dojść do skutku z powodu narastającego konfliktu z sąsiadami. Mieszkańcy sąsiedniej kamienicy blokują wjazd na budowę i żądają miliona złotych odszkodowania. - To próba wymuszenia haraczu - powiedział w czwartek dyrektor teatru.

Trwa spór między mieszkańcami kamienicy w Kielcach a dyrektorem Teatru im. Stefana Żeromskiego. Teatr nie może dojść do porozumienia z sąsiadami do dwóch miesięcy. Konflikt wywołała decyzja teatru o zakupie i przebudowie kamieniczki pod adresem Sienkiewicza 32a. Docelowo ma ona zostać wyburzona, a w jej miejsce powstanie nowy budynek, w którym będzie się mieścić zaplecze kieleckiej sceny dramatycznej.

Mieszkańcy domagają się miliona złotych 

Przebudowa i modernizacja ponad 140-letniej kamienicy, w której mieści się kielecka scena dramatyczna, rozpoczęła się na początku lutego.

 

ZOBACZ: Doda i jej były mąż z zarzutami. Nowe informacje

 

W zmodernizowanym budynku pojawią się m.in. zapadnie sceniczne, winda towarowa oraz ruchome proscenium. Nad widownią nowym elementem będzie plafon, który poprawi akustykę sali. Powstanie również kawiarnia, nowe foyer, a także strefa kas i biur. Przebudowa teatru ma także na celu odtworzenie historycznych elementów zabytkowych, jak posągi czterech muz na elewacji frontowej.

 

Modernizacja obiektu ma kosztować około 82 mln zł i potrwać do połowy 2023 roku. 

 

Właściciele kamienicy zaczęli jednak protestować, ponieważ obawiają się, że nowy wyższy budynek zacieni ich lokale, które przez to stracą na wartości. Jak informowały lokalne media, w piątek 26 listopada doszło do zaognienia sporu, kiedy sąsiedzi zaspawali wjazd na teren budowy ekipie pracującej na zlecenie teatru.

 

W czwartek doszło do kolejnych rozmów między obiema stronami. Podczas konferencji prasowej dyrektor teatru Michał Kotański przekazał, że sąsiedzi domagają się miliona złotych odszkodowania.

"To próba wymuszenia haraczu"

- Straciliśmy dwa miesiące, próbując ustalić, jakie są wymagania tych państwa. To było tylko mydlenie oczu, tak naprawdę, co dzisiaj usłyszeliśmy, ważne są tylko pieniądze, bez żadnych dodatkowych warunków. To próba wymuszenia haraczu - mówił po spotkaniu dyrektor Kotański.

 

ZOBACZ: "Interwencja". Dziura w ścianie. Sąsiedzi spierają się o wielkość mieszkania

 

Jarosław Milewicz, zastępca dyrektora do spraw inwestycji relacjonował, że rozmowy z sąsiadami teatru trwały od dłuższego czasu. - Po pierwszych rozmowach zmieniliśmy projekt, od strony dziedzińca obniżyliśmy go o pięć metrów, jest poniżej poziomu sąsiedniego budynku, urządzenia z dachu przenieśliśmy do piwnic, zmniejszając magazyny. To podrożyło inwestycję, ale robiliśmy to, by wyjść naprzeciw właścicielom - powiedział.

 

Dyrektor Kotański zapowiedział, że może w ciągu następnego tygodnia wrócić do rozmów z sąsiadami. Zapowiedział, że pieniędzy nie zapłaci i jeśli nie dojdzie do porozumienia, ekipy budowlane przystąpią do dalszych prac. Sąsiedzi po spotkaniu nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami i nie odbierali telefonów.

nb/PAP/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie