Zakaz handlu w niedziele. Opozycja chce, by za ladą mogli wtedy stać studenci i seniorzy

Biznes
Zakaz handlu w niedziele. Opozycja chce, by za ladą mogli wtedy stać studenci i seniorzy
Pixabay
Zakaz handlu w niedziele obowiązuje w Polsce od ponad trzech lat

Studenci i seniorzy mogliby pracować w sklepach w niedziele - przewiduje poprawka senatorów opozycji do nowelizacji ustawy o zakazie handlu. Inna złożona korekta dotyczy poszerzenia katalogu osób, które mogłyby zastąpić właściciela placówki handlowej i stanąć za ladą w niedzielę. Propozycja zmian w przepisach wróciła do senackich komisji.

W czwartek w Senacie odbyła się debata nt. noweli ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Główny cel ustawy to uszczelnienie obowiązujących przepisów tak, aby sklepy nie wykorzystywały np. casusu placówki pocztowej do obchodzenia zakazu.

 

ZOBACZ: Orlen chce rozszerzyć działalność na litewskim rynku paliw

 

W trakcie debaty senatorowie zgłosili kolejne poprawki do nowelizacji. Senator Adam Szejnfeld (KO) tłumaczył, że złożył poprawkę, której konsekwencją byłoby odrzucenie noweli przez Senat. Podkreślił, że on jak i jego klub jest przeciwnikiem zakazu handlu w niedzielę. Zwrócił uwagę, że w Europie 63 proc. państw nie ma żadnych ograniczeń dotyczących handlu w niedziele.

 

Dodał, że w samej UE tylko dziewięć na 27 państw stosuje pewne ograniczenia dotyczące handlu detalicznego.

Pomysł opozycji: zakaz handlu w niedziele nie dla studentów

Kolejne poprawki, jakie złożył senator, dotyczyły m.in. tego, aby rozszerzyć katalog osób uprawnionych, z których nieodpłatnej pomocy w niehandlowe niedziele będzie mógł korzystać przedsiębiorca, o osoby we wspólnym pożyciu. Nowela wskazuje w tym punkcie na osoby małżonka, dzieci, rodziców, macochy lub ojczyma, jak również rodzeństwa, wnuków i dziadków.

 

Następna z poprawek - jak tłumaczył Szejnfeld - pozwoli przedsiębiorcom otwierać sklepy w niedziele, jeśli obsługiwaliby w nich uczniowie lub studenci do 26. roku życia, emeryci i renciści. 

Problem z "nieodpłatnym pomocnikiem"

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (SLD) w trakcie debaty pytała m.in., dlaczego członkowie rodziny, którzy mogliby wyręczyć właściciela sklepu w niedziele, mieliby swoją pracę wykonywać nieodpłatnie. Zapowiadała poprawkę, która miałaby to zmienić. Pytała również, co się stanie, jeśli taki "nieodpłatny pomocnik" uległby wypadkowi w pracy.

 

ZOBACZ: Przetarg ZTM Warszawa "wygrał" PKS Pcim Dolny. Okazało się, że takiej firmy nie ma

 

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed, odpowiadając na ostatnie pytanie Morawskiej-Staneckiej, przyznał, że takie zdarzenie nie będzie traktowane jako wypadek przy pracy, gdyż osoba taka nie jest pracownikiem.

 

Wcześniej senackie komisji zarekomendowały, by do nowelizacji wprowadzić kilka poprawek. Odnosiły się one m.in. do działalności przeważającej (powyżej 50 proc. przychodów). W propozycji komisji zaproponowano, by obniżyć ten współczynnik z 50 proc. do 40 proc. przychodów ze sprzedaży, przy czym doprecyzowano, że chodzi o sprzedaż detaliczną, czyli tylko na rzecz osób fizycznych.

PiS chce, by zakaz handlu w niedziele był szczelniejszy

Nowela przewiduje uszczelnienie zakazu handlu w niedziele tak, by nie omijały go sklepy świadczące usługi pocztowe. Zgodnie z ustawą funkcjonować w niedziele będą mogły tylko te placówki, które wykażą, że rzeczywiście zajmują się one przede wszystkim usługami pocztowymi a nie handlem detalicznym - przychody z usług pocztowych będą musiały stanowić ponad 50 proc. pozostałych przychodów danej placówki.

 

Ustawa wprowadzająca stopniowo zakaz handlu w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 r. Od zeszłego roku ograniczenie to nie obowiązuje jedynie w siedem niedziel w roku.

 

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obejmuje m.in. działalności pocztowej, a ponadto nie obowiązuje w: cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą ani w kawiarniach.

 

Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi od 1 tys. zł do 100 tys. zł kary, a przy uporczywym łamaniu ustawy – kara ograniczenia wolności.

wka/PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie