Zabójstwo Aleksandra Litwinienki. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Świat
Zabójstwo Aleksandra Litwinienki. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
Flickr/Mathieu Nivelles/CC BY 2.0
Europejski Trybunał Praw Człowieka

"Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł we wtorek, że Rosja jest odpowiedzialna za zabójstwo w 2006 r. Aleksandra Litwinienki" - informuje agencja Reutera. Były oficer FSB został otruty w Londynie polonem-210, rzadkim izotopem radioaktywnym. Wdowa po Litwinience domagała się od Rosji odszkodowania w wysokości 3,5 mln euro.

"Rosja była odpowiedzialna za zamordowanie Aleksandra Litwinienki w Zjednoczonym Królestwie" - głosi komunikat ETPC.

 

Trybunał uznał też, że Andriej Ługowoj i Dmitrij Kowtun, którzy otruli Litwinienkę, "działali jako agenci państwa rosyjskiego".

 

Opublikowany w 2016 roku raport z brytyjskiego śledztwa w tej sprawie głosił, że za morderstwem stali Ługowoj i Kowtun, którzy "z dużym prawdopodobieństwem działali na zlecenie FSB w ramach operacji, na którą zgodę prawdopodobnie wydał Nikołaj Patruszew (ówczesny szef FSB) i prezydent (Rosji) Władimir Putin".

Otrucie Litwinienki

Litwinienko pracował najpierw dla radzieckiego, a następnie dla rosyjskiego kontrwywiadu. W 1998 roku ujawnił publicznie, że wydawano mu sprzeczne z prawem rozkazy, m.in. zamordowania rosyjskiego oligarchy Borysa Bieriezowskiego. W 2001 roku Litwinience udało się uciec z Rosji do Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskał azyl polityczny, a następnie obywatelstwo.

 

Współpracował z brytyjskimi i hiszpańskimi służbami specjalnymi. Był mocno zaangażowany w publiczne krytykowanie Kremla. Napisał również dwie książki, oskarżając w nich Putina m.in. o szereg politycznych morderstw i zamachów w celu uzyskania władzy.

 

1 listopada 2006 roku, w czasie kiedy Litwinienko prowadził dochodzenie w sprawie śmierci Anny Politkowskiej, nagle wystąpiły u niego objawy chorobowe, które można było przypisywać zatruciu.

 

Wcześniej Litwinienko jadł lunch w londyńskiej restauracji serwującej sushi ze swoim włoskim znajomym Mario Scaramellą, członkiem Komisji Mitrochina, która starała się naświetlić infiltrację włoskiego życia politycznego przez KGB. Scaramella twierdził, że posiada ważne dane dotyczące kulisów zabójstwa Politkowskiej i przekazał Litwinience informacje na ten temat.

 

ZOBACZ: Brytyjski sędzia: "Putin prawdopodobnie zaaprobował zabójstwo Litwinienki"

 

W śledztwie pojawiły się też informacje, że przed tym zdarzeniem Litwinienko spotkał się ze znajomym z czasów pracy w FSB Andriejem Ługowojem i nieznanym mu innym mężczyzną, który był wprawdzie małomówny, ale nalegał na wypicie wspólnie po filiżance herbaty.

 

Litwinienko w stanie ciężkim trafił do szpitala, z którego wyszedł po kilku dniach. Powrócił jednak do szpitala z objawami ciężkiego zatrucia nieznaną substancją. Na leczeniu przebywał pod strażą w University College Hospital w Londynie. Mimo starań lekarzy, zmarł w nocy z 23 na 24 listopada 2006 roku. Brytyjskie służby medyczne podały później, że w ciele Litwinienki znaleziono radioaktywny izotop polon-210.

 

Litwinienko na łożu śmierci miał przekonywać pilnujących go oficerów Metropolitan Police, że za zamachem na jego życie stoi rosyjski prezydent; oskarżenie to znalazło się również w jego ostatniej woli spisanej z pomocą przyjaciół.

 

Kreml od początku zaprzecza, że miał cokolwiek wspólnego z otruciem Litwinienki.

Ślady polonu w samolocie

Po śmierci byłego agenta śledczy zidentyfikowali ślady polonu również w dwóch samolotach pasażerskich na londyńskim lotnisku Heathrow, w brytyjskiej ambasadzie w Moskwie oraz w użytkowanym przez Kowtuna mieszkaniu w Hamburgu, ale u żadnej z ok. 700 osób mających styczność z tymi śladami nie wykryto poważniejszych zmian chorobowych.

prz/Reuters/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie