Stan wyjątkowy. Müller: uznaliśmy, że dotychczasowe środki są niewystarczające

Polska
Stan wyjątkowy. Müller: uznaliśmy, że dotychczasowe środki są niewystarczające
Twitter/Piotr Müller
Piotr Müller gościem w programie "Graffiti"

- Gdybyśmy stanu wyjątkowego nie wprowadzili i okazałoby się, że grupy migrantów, ok. 10 tys. osób, przedzierają się przez granicę, to wtedy pan zadawałby pytanie dlaczego tego nie wprowadzono. Uznaliśmy, że te środki są niewystarczające - powiedział Piotr Müller w "Graffiti" pytany, czy "wszystkie zwykłe środki zostały wykorzystane do maksimum". Zwrócił uwagę na procedurę wprowadzenia stanu.

Czy da pan gwarancję, że wszystkie zwykłe środki zostały wykorzystane do maksimum - zapytał rzecznika rządu Piotra Müller prowadzący program "Graffiti" zwracając uwagę, że konstytucja określa wyraźnie, kiedy można wprowadzić stan wyjątkowy.

10 tys. migrantów na terenie Białorusi

- To zawsze pytanie, kiedy pojawia się temat wprowadzenia stanu wyjątkowego. Natomiast gdybyśmy stanu wyjątkowego nie wprowadzili i okazałoby się, że grupy migrantów, ok. 10 tys. osób przedzierają się przez granicę, to wtedy pan zadawałby pytanie dlaczego tego nie wprowadzono. Uznaliśmy, że te środki są niewystarczające - odparł Müller. Dodał, że właśnie 10 tys. migrantów sprowadzono na teren Białorusi w ostatnim czasie z krajów arabskich. - Mogą w każdej chwili przekroczyć granicę Łotwy, Litwy i Polski - mówił. 

 

Podkreślił, że stan wyjątkowy wprowadzono za pośrednictwem odpowiedniej procedury. - Robi to Rada Ministrów, akceptuje prezydent i może odrzucić Sejm. Dlatego mamy trzy etapy wprowadzenia stanu wyjątkowego, żeby te trzy ważne instytucje państwowe podjęły wspólnie taką decyzję - wyjaśniał.   

 

Rzecznik rządu przypomniał, że Polska nie jest jedynym krajem, który wprowadził stan wyjątkowy. - Dwa inne kraje też wprowadziły taki stan - podkreślał.

 

Zdaniem Müller wprowadzenie stanu wyjątkowego było "konieczne dla bezpieczeństwa Polski i Polaków". - Widać ruchy na granicach, a dodatkowo wkrótce ruszą rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe Zapad, które tworzą dodatkowe ryzyka - mówił rzecznik rządu.

"Skalowalność ryzyka następowała"

- Zawsze, kiedy zbieramy informacje wywiadowcze, na początek jest informacja, że pewne ryzyko istnieje, Natomiast jeżeli ono nie jest wystarczająco wysokie, to nie podejmuje się działań nadzwyczajnych - tak Piotra Müller tłumaczył, kiedy Marcin Fijołek zapytał, dlaczego to wszystko nie stało się wcześniej, bo przecież doniesienia, że Białoruś ściąga migrantów były od dobrych kilku tygodni, a płot i wzmożone środki pojawiły się dopiero w ostatnim czasie. 

 

Dodał, że podjęto działania, które można bez wprowadzania stanu wyjątkowego "gdy pojawiły się informacje, że to ryzyko jest wyższe". - A w tej chwili podejmujemy działania w ramach stanu wyjątkowego - tłumaczył. - Skalowalność ryzyka następowała - uściślił. 

 

WIDEO: Rzecznik rządu Piotr Müller w programie "Graffiti"

 

"Konstytucja wyraźnie przewiduje, jaka jest procedura"

- Czy mamy czekać na każde kolejne posiedzenie Sejmu, skoro konstytucja wyraźnie przewiduje, jaka jest procedura? - argumentował rzecznik rządu, kiedy prowadzący program pytał o to, czy wprowadzenie stanu wyjątkowego nie powinno być konsultowana z opozycją, choćby po to, by nie było niepokojów społecznych i zarzutów że stan wyjątkowy wykorzystywany jest do "podpompowania się w sondażach".  

 

Müller przekonywał, że "w tym samym czasie na Campusie Polska padają gigantyczne oskarżenia w kierunku rządu, że podejmujemy działania, które są przeciwko interesom Polski, takie tezy można tam było odczytać, bo chcemy uszczelniać granice, bo nie chcemy przepuszczać osoby, które chcą ją przekraczać nielegalnie". 

 

- Musi być minimum dobrej woli. Ale w poniedziałek jest posiedzenie Sejmu, wtedy będzie okazja, żeby ponownie o tym informować - powiedział rzecznik rządu. Wyjaśniał, że rząd informuje całą opinię publiczną. - Bo uważamy, że to przede wszystkim obywatele powinni wiedzieć, dlaczego taka decyzja została podjęta (o wprowadzeniu stany wyjątkowego - red.) - przekonywał.  

 

Na uwagę o powód, dla którego przy granicy nie można nagrywać filmów i robić zdjęć, rzecznik rządu zaprzeczył, by władze chciały coś ukrywać przed obywatelami. - Budujemy infrastrukturę, służby innych państw będą chciały wiedzieć w jaki sposób to się odbywa, w jakim tempie, kto to robi. To jest też pewnego rodzaju ryzyko, które musimy ograniczyć - wyjaśniał. 

Rekompensaty dla obywateli

Pytany o rekompensaty dla osób w miejscowościach, które znajdą się w obrębie terenów, na których będzie obowiązywał stan wyjątkowy, odparł, że "są w tej chwili przygotowywane szczegóły dotyczące wypłat w tym zakresie". - Wczoraj premier rozmawiał z ministrami, aby poszczególne przepisy przygotować - mówił. - W tej chwili są dosyć ogóle przepisy w ustawie o stanie wyjątkowym, chcemy część rzeczy doprecyzować tak, aby te osoby nie pozostały same - dodał.

 

Müller zauważył, że państwo nie pozostawi obywateli, co "udowodniliśmy w czasie pandemii". - Bardzo duże środki wpłynęły do przedsiębiorców - przypominał. Dodał, że "ci, którzy z tego konkretnego powodu utraciliby dochody, nie zostaną pozostawieni".

 

Marcin Fijołek zapytał, co mają zrobić np. przedsiębiorcy prowadzący agroturystykę i mieli zaplanowanych gości, którzy teraz nie przyjadą. Rzecznik rządu: - Również w okresie pandemii była taka sytuacja, były odwoływane wyjazdy i zastosowaliśmy pewnego rodzaju ryczałt. Porównywaliśmy np. dochody z zeszłego roku. Myślę, że są to rozwiązania, które można częściowo, a przynajmniej analogicznie zastosować.  

Stan wyjątkowy na okres 30 dni

W czwartek prezydent Andrzej Duda wydał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego. Pas obejmie 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim). Rozporządzenie weszło w życie w czwartek po południu.

 

O wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni wnioskował rząd w związku z sytuacją na granicy z Białorusią. W Usnarzu Górnym k. Krynek (Podlaskie) - po białoruskiej stronie granicy - od trzech tygodni koczuje grupa imigrantów, która chce dostać się do Polski. Zdaniem rządu, te i inne osoby są przywożone na granicę przez służby białoruskiego reżimu, a akcja ma charakter "wojny hybrydowej".

 

W poniedziałek od godz. 16.30 Sejm zajmie się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Sejm może w uchwale uchylić rozporządzenie i obowiązywanie stanu wyjątkowego.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Graffiti" dostępne są tutaj.

grz/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie