Sondaż ws. pomocy dla uchodźców. Połowa badanych za pomocą humanitarną

Polska
Sondaż ws. pomocy dla uchodźców. Połowa badanych za pomocą humanitarną
PAP/Artur Reszko
Prawie 70 proc. badanych wolałoby złagodzić stanowisko rządu.

Zgodnie z sondażem IBRiS dla "Rzeczpospolitej" niemal połowa badanych dopuszcza pomoc humanitarną dla grupy osób koczujących na polsko-białoruskiej granicy, a 23 proc. oczekuje natychmiastowego wpuszczenia ich do Polski. Twarde stanowisko rządu PiS w obu kwestiach popiera 26–30 proc. wyborców.

W sondażu przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej" zapytano, czy w związku z tym, że na polsko-białoruskiej granicy od kilkunastu dni koczuje grupa muzułmańskich uchodźców z Afganistanu i Iraku.

 

ZOBACZ: Granica polsko-białoruska. Uchodźcy chcą azylu. Premier: jesteśmy gotowi na ich wpuszczenie

 

Zdaniem respondentów Polska powinna: wpuścić ich natychmiast na swoje terytorium i rozpocząć procedury azylowe (23 proc.), czy też udzielić im pomocy humanitarnej (46 proc.) albo odmówić im wszelkiej pomocy, "bo to sprawa Białorusi" (30 proc.).

 

Gazeta wskazuje, że prawie 70 proc. badanych wolałoby złagodzić stanowisko rządu – albo całkowicie, albo chociaż w zakresie pomocy humanitarnej."Warto wskazać, że ponad połowa kobiet opowiada się za tym ostatnim rozwiązaniem. Natomiast wśród tych, którzy zajmują stanowisko najtwardsze, zgodne z polityką rządu, przeważają mężczyźni – 34 proc., taką postawę popiera natomiast 26 proc. kobiet" - podkreślono.

Spore różnice

Spore zróżnicowanie dotyczy też poszczególnych grup wiekowych. Według badania, postawę rządu w tej kwestii popiera aż 46 proc. osób w wieku 30–39 lat i 43 proc. z grupy powyżej 70. roku życia.

 

ZOBACZ: Usnarz Górny. SG: Nielegalni imigranci wywożeni są w głąb kraju, a nawet UE

 

Inne grupy są bardziej liberalne: wśród najmłodszych 26 proc. popiera twardą postawę (w grupie 18–28 lat) i tylko 18 proc. w wieku 40–59 lat.

 

"Rz" zauważa, że postawa wobec uchodźców zależna jest też wyraźnie od miejsca zamieszkania – 39 proc. mieszkańców wsi uważa, że nic nie trzeba robić w sprawie koczujących ludzi, a odsetek ten zmniejsza się wraz z rosnącą wielkością miejscowości – w aglomeracjach powyżej 250 tys. mieszkańców to już tylko 17 proc. "Nie ma natomiast w tej sprawie różnic wynikających z wykształcenia" - dodano.

Perspektywa kryzysu

Dziennik wskazuje, że twarda postawa znajduje jednak zwolenników zarówno wśród najbiedniejszych – wskazało ją 40 proc. badanych nieposiadających żadnego dochodu, jak i najzamożniejszych. W grupie z dochodem większym niż 7 tys. zł aż 55 proc. respondentów woli nie udzielać uchodźcom żadnej pomocy – ani humanitarnej, ani (tym bardziej) azylowej.

 

Gazeta informuje, że kolejna kwestia, o którą zapytał IBRiS, to perspektywa kryzysu uchodźczego, przed którym stoi Europa. Czy Polska powinna zmienić swoją dotychczasową politykę? 26 proc. uważa, że nie i że "Polska powinna konsekwentnie odmawiać przyjmowania jakichkolwiek uchodźców". Największa grupa – 50 proc. badanych – uważa jednak, że powinniśmy zadeklarować "przyjęcie określonej grupy uchodźców z Afganistanu, których życie jest zagrożone, np. kilku tysięcy". A najmniejsza – 12 proc. – chciałaby "złagodzić zasady przyjmowania uchodźców w imię solidarności i rozwoju gospodarczego".

 

"W tej ostatniej grupie największy jest odsetek wyborców Lewicy – 21 proc., a najmniejszy Konfederacji – 0 proc. Z kolei w grupie dopuszczającej otwarcie granicy Polski dla kilku tysięcy uchodźców dominują wyborcy Szymona Hołowni– 80 proc., Władysława Kosiniaka-Kamysza – 77 proc., i – dość nieoczekiwanie – Krzysztofa Bosaka – 76 proc. Wśród osób, które w ostatnich wyborach prezydenckich głosowały na Rafała Trzaskowskiego, opinię taką wskazało 63 proc. badanych, a na Andrzeja Dudę – 40 proc." - wskazano.

rsr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie