Afganistan. Kobiety boją się nowych porządków. "Bojownicy polują na 12-letnie dziewczynki"

Świat
Afganistan. Kobiety boją się nowych porządków. "Bojownicy polują na 12-letnie dziewczynki"
PAP/EPA/STRINGER
Dowódcy oddziałów talibskich na opanowanych przez nich terenach podobno nakazują imamom, by przynosili im listy niezamężnych kobiet w wieku od 12 do 45 lat, które ich żołnierze mają poślubić, ponieważ uważają je za łupy wojenne do podziału między zwycięzców.

Talibscy bojownicy chodzą w Kabulu od drzwi do drzwi, szukając tłumaczy i zachodnich sojuszników, natomiast w innych miastach Afganistanu grasują po ulicach, polując na dziewczynki w wieku nawet 12 lat, które mogą uczynić seksualnymi niewolnicami - relacjonują we wtorek media.

W niedzielę oddziały talibów wkroczyły i zajęły niemal bez walki Kabul, co oznacza, że po niemal 20 latach od początku kierowanej przez USA interwencji, sprawują ponownie kontrolę nad Afganistanem.

 

ZOBACZ: Afganistan. Do Polski spływają prośby o ewakuację [NA ŻYWO]

 

Jak opisują brytyjskie i amerykańskie media, wbrew zapewnieniom ich dowódców, już mają miejsce akty przemocy i samowoli ze strony bojowników.

 

Brytyjski "Daily Mail" podaje, że dowódcy oddziałów talibskich na opanowanych przez nich terenach podobno nakazują imamom, by przynosili im listy niezamężnych kobiet w wieku od 12 do 45 lat, które ich żołnierze mają poślubić, ponieważ uważają je za łupy wojenne do podziału między zwycięzców.

 

Według relacji tych Afgańczyków, którzy uciekli przed nadchodzącymi siłami talibów do Kabulu, watażkowie żądali od nich wydania kobiet i dziewcząt, by stały się ich "żonami" i były gwałcone.

Tropią współpracowników NATO

Bojownicy próbują również wytropić tych Afgańczyków, którzy współpracowali z siłami alianckimi po inwazji i obaleniu reżimu talibów po atakach z 11 września 2001 r. Jedno z nagrań wideo pokazuje talibskiego bojownika strzelającego do człowieka na murze na międzynarodowym lotnisku im. Hamida Karzaja w Kabulu.

 

ZOBACZ: Marcin Przydacz: dzięki współpracy z sojusznikami obywatelki Polski wylatują z Afganistanu

 

Według "Wall Street Journal" dochodzi do przypadków mordowania przez talibów cywilów i schwytanych żołnierzy, choć przywódcy talibscy temu zaprzeczyli.

 

Pojawiły się doniesienia o tym, że na sklepach z artykułami przeznaczonymi dla kobiet naklejono ogłoszenia ostrzegające, by do nich nie wchodziły, gdyż "spotkają je konsekwencje".

Zaczęli wprowadzać prawo szariatu?

Media zamieściły zdjęcia właściciela salonu piękności w Kabulu, który zamalowywał zdjęcia modelek w witrynach. Według innych relacji, bojownicy talibscy zastrzelili kobietę w "obcisłym ubraniu", a na niektórych obszarach kobiety nie mogą wychodzić z domu bez mężczyzny z rodziny.

 

Stacja Al-Dżazira podała w poniedziałek, że grupy talibskich bojowników ostrzegły pracownice niektórych banków, aby nie wracały do swoich miejsc pracy.

 

27-letnia Zarifa Ghafari, burmistrzyni miasta Majdanszahr, stolicy prowincji Wardak, przyznała, że po prostu czeka, aż talibowie znajdą i zabiją ją i jej męża. - Siedzę tu i czekam, aż przyjdą, nie ma nikogo, kto mógłby pomóc mi lub mojej rodzinie. Siedzę tylko z moim mężem i rodziną. A oni przyjdą po ludzi takich jak ja i mnie zabiją. Nie mogę zostawić mojej rodziny. A zresztą, gdzie ja bym poszła? - powiedziała brytyjskiej gazecie.

"To będzie dla nas jedyna opcja"

Na szczególne niebezpieczeństwo narażone są rozwiedzione kobiety. Jedna z takich kobiet opowiada "Guardianowi": "Kiedy skończyłam 20 lat, moja rodzina wydała mnie za mąż za mężczyznę, z którym nie znaliśmy się zbyt dobrze. Ale to nie było dobre dopasowanie i siedem lat później się rozwiedliśmy". Jak mówi, następnie została odrzucona przez swoją rodzinę i społeczność. - Nie miałam nic i nie miałam, gdzie pójść - dodała.

 

Inna kobieta powiedziała, że obawia się powrotu praktyki zmuszania młodych dziewcząt i wdów do poślubienia talibskich bojowników.

 

- Bardzo się martwimy przymusowymi małżeństwami zawieranymi z talibami. Jeśli przyjdą po nas w ten sposób, to zakończymy nasze życie. To będzie dla nas jedyna opcja - mówi jedna z kobiet.

"Będą miały prawo do pracy i nauki"

- Kobiety w Afganistanie będą miały prawo do pracy i edukacji aż do poziomu uniwersyteckiego - powiedział z kolei we wtorek brytyjskiej stacji Sky News rzecznik talibów Suhail Szahin.

 

Jak wskazał, po przejęciu przez nich władzy w kraju, tysiące szkół nadal funkcjonują. Zapytany, czy kobiety będą mogły zajmować stanowiska polityczne, powiedział: "Nasza polityka jest jasna - mogą mieć dostęp do edukacji i pracy, to jedna sprawa. Kobiety mogą zajmować stanowiska, ale w świetle zasad islamu, więc istnieją dla nich ogólne ramy".

 

Szahin powiedział też, że kobiety będą musiały nosić hidżab, ale nie burkę. - To nie są nasze zasady, to są islamskie zasady - wyjaśnił, dodając: "To dla ich bezpieczeństwa".

Amnestia dla współpracowników

Rzecznik talibów mówił, że ugrupowanie ogłosiło już ogólną amnestię w Afganistanie i zapewnił tych, którzy współpracowali z poprzednim rządem afgańskim, że "ich własność zostanie zachowana, a ich honor i życie są bezpieczne".

 

Naciskany na to, kto będzie kierował rządem talibów w Afganistanie, Szahin powiedział, że zostaną przeprowadzone konsultacje, a rezultat spodziewany jest w ciągu dwóch do trzech dni. Dodał, że mułła Baradar - jeden z założycieli Talibanu w latach 90., który obecnie jest zastępcą przywódcy ruchu - zamierza udać się do Afganistanu, choć nie potrafił wskazać kiedy.

 

Szahin zwrócił się również do premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona i społeczności międzynarodowej, aby "uszanowali aspiracje narodu afgańskiego". - To jest ich obowiązek, ponieważ to oni stali za zniszczeniem Afganistanu w ciągu 20 lat. Ich moralnym obowiązkiem jest również pomoc w odbudowie Afganistanu i pomoc ludziom w rozpoczęciu nowego życia i nowego rozdziału w Afganistanie - mówił.

"To biedny kraj"

Powiedział też, że USA powinny wycofać wszystkie wojska z Afganistanu, ale talibowie są "zobowiązani do nieatakowania ich", choć jak dodał, Amerykanie "już naruszyli ramy czasowe, które zostały zapisane w porozumieniu z Dauhy" (zawartym za czasów administracji Donalda Trumpa).

 

Podkreślił, że żadna "grupa ani jednostka" nie będzie mogła "wykorzystać schronienia w Afganistanie" do organizowania działań terrorystycznych.

 

Zapytany o sceny ludzi desperacko próbujących się dostać do samolotów odlatujących z Afganistanu po zdobyciu przez nich Kabulu, Szahin przekonywał, że to nie talibowie są za to odpowiedzialni. Jak wyjaśnił, ludzie chcą opuszczać Afganistan, ponieważ jest to "biedny kraj".

rsr/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie