Gliński: Polska zapewni Cimanouskiej warunki do kontynuowania kariery. Bydgoszcz oferuje pomoc

Sport
Gliński: Polska zapewni Cimanouskiej warunki do kontynuowania kariery. Bydgoszcz oferuje pomoc
Reuters
Białoruska lekkoatletka otrzymała wizę humanitarną od Polski

Polskie władze zapewnią białoruskiej lekkoatletce Kryscinie Cimanouskiej odpowiednie warunki pobytu i kontynuowania kariery sportowej - poinformował minister sportu, dziedzictwa narodowego i sportu, wicepremier Piotr Gliński. Gotowość i chęć pomocy sprinterce wyraził także prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. Według nieoficjalnych informacji, Cimanouska w środę ma przylecieć do Warszawy.

"MKDNiS w uzgodnieniu z MSZ RP zapewni Kryscinie Cimanouskiej od momentu przyjazdu do Polski odpowiednie warunki pobytu i kontynuowania kariery sportowej w jednym z naszych ośrodków sportowych" - napisał na Twitterze Gliński.

 

Gotowość i chęć pomocy białoruskiej sprinterce wyraził także prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. "W imieniu miasta zadeklarowałem pomoc Kryscinie Cimanouskiej. (...) Wysłałem informacje w tej sprawie do Premiera. Bydgoszcz to dobre miejsce dla jej życia i rozwoju - napisał w mediach społecznościowych.

 

 

W piśmie prezydenta Bydgoszczy do premiera Mateusza Morawieckiego czytamy m.in.: 

 

"Składam oficjalne deklaracje udzielenia natychmiastowej pomocy ze strony Miasta Bydgoszcz dla pani Cimanouskiej w zakresie zapewnienia w Bydgoszczy mieszkania, wsparcia zawodowego i sportowego". Jak podkreślono w piśmie, pomoc ma dotyczyć najbliższej rodziny lekkoatletki.

 

"Miasto Bydgoszcz realizuje obecnie specjalny program pomocy rodzinom z Białorusi, ofiarom politycznych represji po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku. Dzięki temu programowi od kilku miesięcy w naszym mieście nowy rozdział w zyciu prowadzą dwie rodziny (...)" - zaznaczył w liście Rafał Bruski.

Cimanouska w środę będzie już w Polsce

- Kryscina Cimanouska w środę ma przylecieć do Warszawy; ze względów bezpieczeństwa nie podajemy jeszcze godziny przylotu, ale mam nadzieję, że odbędzie się on bez problemu - powiedział w poniedziałek szef Domu Białoruskiego w Warszawie Aleś Zarembiuk.

 

Wcześniej o przylocie Cimanouskiej na swoich oficjalnych profilach w mediach społecznościowych poinformował Dom Białoruski w Warszawie. Informację o przyjeździe lekkoatletki do Polski "w najbliższych dniach" potwierdził także wiceszef MSZ Marcin Przydacz na antenie radia BBC.

 

"Kryscina Cimanouska otrzymała już wizę humanitarną. W środę ma przylecieć do Warszawy! Spotkajmy Kryscinę razem z Białorusinami Warszawy na Lotnisku!" - czytamy we wpisie na Twitterze.

 

 

Dom Białoruski utworzył również wydarzenie na Facebooku, w którym zachęca Białorusinów do powitania lekkoatletki na Lotnisku Chopina w Warszawie.

 

Ponadto - jak poinformował szef Domu Białoruskiego - planowane jest także spotkanie Cimanouskiej z mediami w Warszawie, ale szczegóły - jak zastrzegł - także ze względów bezpieczeństwa zostaną podane w najbliższych dniach.

Przydacz: Cimanouska w Polsce "w tym tygodniu"

Przydacz powiedział, że Cimanouska, która schroniła się w ambasadzie RP w Tokio, na pewno przyjedzie do Polski w tym tygodniu, ale ze względu na delikatny charakter sytuacji, nie może podać szczegółów. Dodał, że także mąż białoruskiej reprezentantki, który wyjechał na Ukrainę, będzie mógł przyjechać.

 

- Wiem, że jest bardzo zmęczona, to była dla niej bardzo trudna sytuacja, bo grożono jej także psychicznie i nie chciała wracać na Białoruś, bo obawiała się, że zostanie zatrzymana, ale teraz jest bardzo szczęśliwa, że jest w bezpiecznym miejscu, czekając na następny krok, którym będzie lot do Polski - powiedział Przydacz w BBC4.

 

Odnosząc się po wyjaśnień podawanych przez białoruskie władze jako powód wycofania jej ze startu w igrzyskach, Przydacz przypomniał, że w wielu sytuacjach białoruskie wyjaśnienia nie mają nic wspólnego z prawdą. Podkreślił, że niezależnie od powodu, nie powinna być zmuszana do jechania na Białoruś w sytuacji, gdy obawia się więzienia.

 

Przydacz zapewnił, że Polska nadal będzie udzielać wsparcia Białorusinom, niezależnie od tego, jaka będzie reakcja Alaksandra Łukaszenki na sprawę Cimanouskiej.

 

ZOBACZ: Konferencja prasowa z udziałem Ramana Pratasiewicza. "Nie wierzę w pana słowa, współczuję panu"

 

- Wspieramy społeczeństwo obywatelskie i wolne media na Białorusi przez ostatnie 30 lat, ponieważ uważamy, że ludzie mają prawo żyć w demokratycznym, niepodległym, suwerennym kraju. Będziemy kontynuować tę działalność razem z innymi krajami w regionie i ze wsparciem Unii Europejskiej. Trudno jest przewidzieć, jaka będzie reakcja Mińska, mam nadzieję, że ostatecznie zrozumieją, że zmuszanie ludzi do wyjazdu jest błędem - powiedział.

 

Jak przypomniał, gdy w sierpniu zeszłego roku rozpoczęły się protesty na Białorusi, premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że każdy obywatel Białorusi, który z powodu sytuacji politycznej nie czuje się pewnie w swoim kraju, może liczyć na wsparcie Polski. Wskazał, że od tego czasu Polska wydała ponad 100 tys. wiz, w tym wizy humanitarne.

Przydacz: Polska i Białoruś mają wspólną historię

Przydacz wyjaśnił, że Polska jako sąsiad Białorusi i kraj, który ma z nią wspólną historię, czuje szczególną odpowiedzialność za udzielanie pomocy, ale przyznał, że chciałby widzieć bardziej aktywne zaangażowanie innych zachodnich demokracji.

 

- Razem zrobiliśmy wiele szczególnie na poziomie unijnym, nakładając sankcje na Łukaszenkę i jego kolegów, ale także tworząc pozytywny scenariusz planu gospodarczego dla przyszłej demokratycznej Białorusi. Tym, czego chciałbym widzieć więcej, jest finansowe, a nie tylko polityczne, wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego i wolnych mediów - oświadczył Przydacz.

 

- Stacje telewizyjne i gazety są zamykane, dziennikarze są zatrzymywani i więzieni, więc powinniśmy głośno i jasno mówić nie tylko, że jest to nieakceptowalne, ale że będzie odpowiedź ze strony UE. Sankcje to jedno, ale powinniśmy też pomóc tym ludziom. Jedyna niezależna stacja telewizyjna nadająca po białorusku jest niemal w całości wspierana przez polskich podatników, więc chciałbym, żeby inne rządy również były bardziej aktywne we wspieraniu takich działań - podkreślił wiceszef polskiego MSZ.

Odsunięta od startu

Białoruska lekkoatletka, która miała rywalizować w igrzyskach olimpijskich w Tokio w biegu na 200 m, poinformowała w niedzielę, że w związku z krytyką działań władz sportowych, została odsunięta od startu, a funkcjonariusze próbowali ją zmusić do wylotu z Tokio na Białoruś przez Stambuł. Zapobiegła temu, zgłaszając się na policję na tokijskim lotnisku.

 

ZOBACZ: Tokio. Chryscina Cimanouska odwołana przez Białoruś z igrzysk. Poprosi o azyl

 

W poniedziałek Cimanouska otrzymała w ambasadzie RP polską wizę humanitarną. Polscy dyplomaci zaoferowali jej opiekę i pomoc w podróży do Polski. Jeszcze w niedzielę w Tokio pomoc okazali jej pracownicy japońskiego MSZ, sprawą zajął się MKOl.

 

Sportsmenka twierdzi, że obawia się o swoje bezpieczeństwo i zamierza prosić o azyl polityczny. Władze białoruskie przekonują, że odsunięcie jej od igrzysk było związane z jej złym stanem „emocjonalnym i psychicznym”.

Mąż Cimanouskiej o wyjeździe za granicę

- To dziewczyna z charakterem. Trudno ją na co dzień doprowadzić do takiego stanu - powiedział portalowi Euroradia Arseń Zdaniewicz, mąż Krysciny Cimanouskiej, komentując jej rozmowę z funkcjonariuszami sportowymi, w czasie której tłumaczyli oni, że z powodu krytyki władz musi wycofać się z udziału w igrzyskach i wrócić do kraju, nie komentując okoliczności.

 

- Decyzję o wyjeździe podjąłem w pół godziny. Nie czułem, by mnie śledzono, spokojnie przekroczyłem granicę, teraz jestem bezpieczny - powiedział ukraińskiej redakcji BBC Arseń Zdaniewicz. Mężczyzna opuścił Białoruś i przebywa na terytorium Ukrainy.

 

Mąż lekkoatletki, który również jest sportowcem, wyjechał na Ukrainę, ponieważ - jak zaznaczył - ma tutaj znajomych. Nie wiadomo, jakie są dalsze plany sportowców. Według niego Warszawa zaprosiła Cimanouską, by występowała za Polskę - podaje BBC.

"Mówiła, że się boi"

- Kryscina mówiła, że się boi, ale zachowywała spokój i kontrolę nad sobą i sytuacją - opisywał wydarzenia z niedzieli dziennikarz sportowy Dzmitry Ruto, który opublikował pierwszy obszerny wywiad z biegaczką. Ruto pracuje dla portalu sportowego Tribuna.com, który oficjalne media nazywają "zdradzieckim", ponieważ popierał białoruski protest. Większość jego zespołu redakcyjnego w ostatnim czasie opuściła Białoruś.

 

- Gdy pojawiła się informacja o sytuacji Krysciny w Tokio, napisałem do niej na Instagramie. Prosiła, bym poczekał, aż zgłosi się na policję i będzie bezpieczna - mówił Ruto.

 

ZOBACZ: Białoruś. Strona internetowa telewizji Biełsat uznana za ekstremistyczną

 

W wywiadzie dla Tribuny Cimanouska twierdziła, że w niedzielę trenerzy w Tokio poinformowali ją, że wylatuje do Mińska przez Stambuł. Na lotnisko odwieźli ją psycholog i jeden z przedstawicieli białoruskiego komitetu olimpijskiego. Już w terminalu sportsmenka, której wciąż towarzyszyli ci dwaj mężczyźni, podeszła do policjantów i poprosiła ich o pomoc.

 

- Jest we mnie tyle złości, że moja żona była na drugim końcu świata i nie mogłem jej obronić. Jacyś mężczyźni, którzy mają prawie po 60 lat, próbowali na nią naciskać, złamać, doprowadzili ją do łez - powiedział Zdaniewicz w wywiadzie dla jednego z portali.

Krytyka ze strony białoruskich mediów

Po niedzielnych wydarzeniach na Białorusi na Cimanouską spadła lawina krytyki. W mediach państwowych występują trenerzy, inni sportowcy, a także komentatorzy, którzy zarzucają jej, że "urządziła cyrk", zachowała się niesportowo, a swój słaby wynik (w biegu na 100 m) próbuje przykryć, wywołując skandal. Jeden z trenerów już oświadczył, że "gdy przeanalizowali tę sytuację, to zrozumieli, że ona mogła już wcześniej to planować".

 

- Ta sprawa stała się polityczna z powodu histerycznej reakcji władz sportowych i ich działań. System tak działa, że każda krytyka jest postrzegana jako działanie antypaństwowe, a ważniejsza od sportu stała się ideologia - ocenił Ruto.

 

Jest przekonany, że gdyby nie doszło do zaniedbań z próbami dopingowymi sportsmenek (z powodu niezgłoszenia ich do wymaganej liczby testów nie zostały dopuszczone do startów), Cimanouska spokojnie wystartowałaby w swoich konkurencjach i dalej występowałaby w reprezentacji. Oficjalnie białoruski Narodowy Komitet Olimpijski oświadczył, że Cimanouską odsunięto od startów z powodu złego stanu "emocjonalnego i psychicznego".

UE poparła decyzję Polski

"Wyrażamy naszą pełną solidarność z Krysciną Cimanouską i wyrażamy uznanie dla państw członkowskich UE, które zaoferowały jej wsparcie. Cieszymy się, że otrzymała ona od Polski wizę humanitarną" - oznajmiła rzeczniczka wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych Josepa Borrella, Nabila Massrali, cytowana przez agencję Reutera.

 

Rzeczniczka szefa unijnej dyplomacji dodała, że próba odesłania sportsmenki z Igrzysk Olimpijskich w Tokio jest kolejnym dowodem "brutalnych represji" ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Amerykańskie media o Cimanouskiej

Przyznanie polskiej wizy humanitarnej Kryscinie Cimanouskiej odbiło się szerokim echem w amerykańskiej prasie i telewizji. Swoje teksty i materiały na temat dramatu Białorusinki oraz udzielenia jej pomocy przez Polskę zamieściły w poniedziałek m.in. "New York Times" i "Wall Street Journal", telewizje CNN i NBC, portale Daily Beast, Politico i Axios, a także agencja AP.

 

"Kryscina Cimanouska pobiegła po wolność na lotnisku w Tokio (...) Polski rząd był pierwszym, który zaoferował jej schronienie" - napisała publicystka "Daily Beast" Julia Davis.

 

Wszystkie media cytują wypowiedź wiceszefa MSZ Marcina Przydacza dla agencji Reutera i jego wpis na Twitterze, oznajmiający o przyznaniu jej wizy humanitarnej.

 

CNN cytuje też ambasador USA na Białorusi Julie Fisher, która pochwaliła władze Japonii i Polski za szybkie działania, dzięki którym sprinterka była w stanie uniknąć "dyskredytacji i upokorzenia" przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

"To nie pierwszy raz, kiedy białoruscy sportowcy są prześladowani przez reżim Łukaszenki"

Również media w Hiszpanii szeroko relacjonują wydarzenie z udziałem białoruskiej sportsmenki. Dziennik "El Diario" publikuje zdjęcie Cimanouskiej, wchodzącej na teren polskiej ambasady w Tokio.

 

"Polski rząd już w poniedziałek udzielił pomocy Kryscinie Cimanouskiej, którą w niedzielę próbowano zmusić do powrotu na Białoruś po tym, gdy otwarcie krytykowała władze tego kraju. Warszawa wydała jej już wizę humanitarną i za kilka dni będzie mogła (…) w stolicy Polski spotkać się ze swoim mężem" - napisał inny hiszpański dziennik, “La Vanguardia”.

 

Transmitująca igrzyska olimpijskie portugalska telewizja RTP wskazała, że Cimanouska otrzymała błyskawiczną pomoc od władz w Warszawie po swojej niedzielnej ucieczce na lotnisku w Tokio, gdzie próbowano ją zmusić do powrotu na Białoruś.

 

Z kolei lizbońskie radio Observador wskazuje, że Cimanouska to jedna z kilku w ostatnim czasie przedstawicieli świata sportu, którzy byli prześladowani przez władze Białorusi po wyborach prezydenckich w tym kraju w 2020 r., uznanych przez opozycję za sfałszowane.

 

"To nie pierwszy raz, kiedy białoruscy sportowcy są prześladowani przez reżim Łukaszenki. Po protestach przeciwko wynikom wyborów, które dały zwycięstwo Łukaszence, koszykarka Alena Leuczanka była więziona, a wielu, którzy demonstrowali przeciwko rządowi, nie mogło więcej uprawiać sportu wyczynowo" - przypomniał Observador.

 

an/pdb/PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie