Prokuratura: to Sławomir N. założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą

Polska
Prokuratura: to Sławomir N. założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą
Polsat News
Sławomir Nowak miał przyjąć korzyści majątkowe w kwocie 6,5 mln zł

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuciła Sławomirowi Nowakowi kierowanie sześcioosobową grupą przestępczą i przyjmowanie korzyści majątkowych oraz pranie brudnych pieniędzy. Były minister transportu wpłacił kaucję dzięki czemu przebywa na wolności. - Grupą przestępczą, którą kierował Sławomir N. działała w Polsce i na Ukrainie - poinformował Mariusz Dubowski, prokurator okręgowy w Warszawie.

Śledztwo zostało wszczęte 4 stycznia 2019 roku. Zorganizowaną grupą przestępczą, w której skład wchodziło 6 osób, kierował Sławomir N. Grupa działała w Polsce i na Ukrainie. Zajmowała się praniem brudnych pieniędzy.

 

W poniedziałek w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie odbyła się konferencja prasowa Prokuratora Okręgowego w Warszawie Mariusza Dubowskiego. - Istotą tego spotkania jest to, abym mógł zaprezentować najistotniejsze dowody, które udało się zgromadzić prokuraturze (w sprawie Sławomira N.). Składają się na nie m.in. zeznania licznych świadków, podejrzanych, opinie biegłych, analizy dokumentacji, w tym bankowej, jak również analiza korespondencji czynionej za pośrednictwem komunikatorów - powiedział Dubowski.

Zorganizowana grupa przestępcza i łapówki

- Grupa składała się z sześciu osób. Kierował nią Sławomir N. - powiedział prokurator. Pozostałe pięć osób miało być "bliskimi współpracownikami" i "partnerami biznesowymi" Nowaka. - W orbitę procesu włączono 15 podejrzanych. Zabezpieczono majątek o wartości 4 mln zł. Były to m.in. nieruchomości, dzieła sztuki, samochód marki Range Rover - dodał.

 

ZOBACZ: S. Nowak zostaje na wolności, prokurator nie może już kwestionować kaucji

 

- Pełniąc funkcję szefa Ukrawtodoru, czyli ukraińskiej agencji drogowej (Sławomir Nowak - red.) wykorzystywał ją do przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za bezprawne wpływanie na przebieg postępowań przetargowych dotyczących remontów, budowy dróg na Ukrainie oraz obsługa autostrad na Ukrainie - poinformowała prokuratura.

 

Prokuraturze udało się odzyskać 4,2 mln zł pochodzących z przestępstw zarzucanych grupie.

Zarzuty dla Nowaka

Sławomir Nowak usłyszał 17 zarzutów, m.in. założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą działającą w Polsce i na Ukrainie, przyjęcie korzyści majątkowych wysokości 6,5 mln zł, żądania przyjęcia korzyści majątkowych wysokości 4,5 mln zł, a także płatnej protekcji związanej z pełnieniem funkcji szefa Ukrawtodoru.

 

Ponadto zarzuca mu się żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych w latach 2012-13 w zamian za obsadę stanowisk w spółkach Skarbu Państwa (PKN Orlen i Energa), pranie brudnych pieniędzy (5 mln złotych) oraz płatną protekcję w czasach, gdy pełnił funkcję Szefa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów i funkcję Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (w rządzie Donalda Tuska)".

 

WIDEO: Konferencja prokuratury w sprawie Sławomira Nowaka

 

 

W toku postępowania uzyskano m.in. opinię biegłego z zakresu genetyki sądowej. - Biegły w swojej opinii sformułował kategoryczny wniosek, że na przedmiotach służących do spinania pieniędzy i służących do ich przechowywania ujawniono materiał genetyczny Sławomira N. - przekazała prokuratura.

 

W sprawie zabezpieczono też notatnik, w którym zapisywana była "buchalteria grupy". Tutaj również został powołany biegły, który analizował odręczne zapisy. Jak przekazał prokurator, "biegły nie miał wątpliwości i w efekcie poczynionych badań sformułował wniosek, że dowodowe zapisy odręczne naniesione w tym notatniku zostały nakreślone przez Sławomira N.".

Zeznania Jacka P.

Wskazał, że z wyjaśnień Jacka P. prokuratura dowiedziała się, że Sławomir N. miał przyjmować łapówki w formie ryczałtu rocznego. - A to jednym razem w formie gotówki, innym razem w formie rzeczowych prezentów. Ustalono również, że sposobem przyjmowania korzyści majątkowych było zawyżenie wynagrodzenia menadżerskiego, które Jacek P. otrzymywał w ramach działalności w PKN Orlen - tłumaczył.

 

ZOBACZ: Areszt Sławomira Nowaka. Jest uzasadnienie Sądu Apelacyjnego

 

- Ponadto członkowie grupy czynili pewnego rodzaju zabiegi obliczone na to, aby ich przestępcza działalność nie była wykryta. M.in. Sławomir N. nabył telefon, który nigdy przedtem nie logował się na żadnej stacji przekaźnikowej BTS, wyposażył go w prepaidową kartę SIM na Ukrainie, karta ta nie była rejestrowana na żadną osobę. Tak skonfigurowany zestaw przekazał współpodejrzanemu Jackowi P. z pouczeniem, że ma korzystać z niego za pośrednictwem sieci Wi-Fi i nawiązywać z nim połączenia jedynie za pośrednictwem komunikatorów internetowych. W ramach tak prowadzonej korespondencji uzgadniano kwestie dysponowania pieniędzmi pochodzących z łapówek - wyjawił Dubowski.

 

Poinformował również, że na podstawie wyjaśnień Jacka P. prokuratura ustaliła, że Sławomir N. miał polecać P., aby "ten za pieniądze pochodzące z łapówek nabywał rozmaite składniki majątkowe, które formalnie były nabyte przez Jacka P., natomiast w istocie ich właścicielem był Sławomir N.".

 

ZOBACZ: Tajna zrzutka na Sławomira Nowaka. "Każdy dawał, ile mógł"

 

- Takie ustalenia poczyniono w zakresie dwóch mieszkań, jedno w Warszawie, drugie na terenie Gdańska, samochodu Range Rover jak również dzieł sztuki. Przy czym tutaj dodatkowo na podstawie wyjaśnień Jacka P. prokuratura zdołała ustalić, że Sławomir N. polecił Jackowi P., aby ten sporządził testament w ramach, którego poczynił zapis na rzecz syna Sławomira N., przy czym przedmiotem tego zapisu były właśnie wspomniane przeze mnie obrazy - podał.

 

Prokurator wskazał, że nie tylko Jacek P. złożył wyjaśnienia obciążające Sławomira N. Zrobił to także inny podejrzany Dariusz Z. - W sposób drobiazgowy opisał jak Sławomir N. wpływał na przebieg postępowania przetargowego. Z fragmentu zeznań Z. wynika też, że Sławomir N. w sposób bardzo arbitralny potrafił zakończyć na prowadzone postępowania przetargowe - powiedział.

 

- Chciałbym zapewnić, że akt oskarżenia w tej sprawie zostanie skierowany do sądu niezwłocznie tuż po tym, jak zostaną zebrane w sprawie konieczne dowody, co mam nadzieję, że nastąpi już niebawem - dodał prokurator okręgowy w Warszawie.

Skąd pochodziły pieniądze na kaucję?

- Zgodnie z treścią obowiązującego art. 266 p.1a kodeksu postępowania karnego, przedmiot poręczenia majątkowego nie może pochodzić z przysporzenia na rzecz oskarżonego albo innej osoby składającej poręczenie dokonanego na ten cel. Dlatego możliwość sporządzenia przez prokuratora protokołu przyjęcia poręczenia majątkowego w tej sprawie uzależniona jest od pozytywnej weryfikacji źródła pochodzenia wpłaconych środków - przekazała w czwartek prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

 

ZOBACZ: Sąd odrzucił zażalenie prokuratury ws. Sławomira Nowaka

 

Mec. Wojciech Glanc powiedział, że 22 czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie powołując się na ten przepis skierowała do Natalii Nowak i jej pełnomocnika pismo, w którym zażądała informacji o pochodzeniu wpłaconych pieniędzy.

 

- Odpowiedzieliśmy na to pismo, bo chcemy być transparentni. Środki w kwocie 1 mln złotych, które pani Natalia Nowak wpłaciła jako poręczenie majątkowe za ojca, pochodzą z legalnego źródła. Są to pieniądze z pożyczek, których pani Natalii udzieliło w sumie około 60 osób, w tym rodzina i przyjaciele. Dane tych osób i kwoty, które wpłaciły, zostały przekazane prokuraturze. Zastrzegliśmy jednak, że prokuratura nie ma prawa uzależniać przyjęcia poręczenia majątkowego od zweryfikowania tych danych, bo przepis, na który się powołuje wszedł w życie 22 czerwca, a pieniądze wpłacone zostały tydzień wcześniej - powiedział mec. Glanc.

Finansowa odpowiedzialność podejrzanego?

Jednak prokuratura uważa, że "w świetle obowiązujących przepisów wątpliwości budzi wpłata przynajmniej części poręczenia z tzw. zbiórki".

 

ZOBACZ: Sąd odrzucił zażalenie prokuratury ws. Sławomira Nowaka

 

- Istotą środka zapobiegawczego w postaci poręczenia majątkowego jest indywidualna finansowa odpowiedzialność podejrzanego bądź poręczyciela za prawidłową realizację przez oskarżonego jego obowiązków procesowych. Jest ona wprost związana z ryzykiem utraty środków złożonych jako poręczenie majątkowe w razie nierealizowania przez podejrzanego obowiązków procesowych np. ucieczki. Wpłacenie poręczenia majątkowego pochodzącego np. ze zbiórek osób, zasadę tę przełamuje. Prowadzi do sytuacji, że ani oskarżony ani osoba składająca poręczenie nie ryzykuje utraty własnych środków, lecz środków, które uzyskała na ten cel od osób trzecich - wyjaśniła prok. Skrzyniarz.

 

Rzeczniczka prokuratury podkreśliła, że dopiero sporządzenie protokołu przyjęcia poręczenia majątkowego, a nie wpłata środków poręczenia na konto organu procesowego, "powoduje skuteczne przyjęcie poręczenia majątkowego, ze wszystkimi konsekwencjami procesowymi". Weryfikacja źródła pochodzenia wpłaconych środków trwa.

Przedmiot spotu

Kwestia poręczenia majątkowego w sprawie Nowaka jest przedmiotem sporu od 12 kwietnia br. Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił wówczas wniosku prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Sławomira Nowaka i zarządził natychmiastowe zwolnienie podejrzanego z aresztu śledczego.

 

ZOBACZ: Prokuratura zbada pochodzenie pieniędzy wpłaconych za Sławomira Nowaka? Jest odpowiedź adwokata

 

Sąd ten zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze o wolnościowym charakterze w tym poręczenie majątkowe w kwocie miliona złotych, wyznaczając podejrzanemu termin 14 dni na wpłacenie tej kwoty licząc od wydania postanowienia.

 

Następnie Sąd Okręgowy uwzględniając wniosek obrońcy wstrzymał wykonanie postanowienia w zakresie orzeczonego poręczenia majątkowego do dnia rozpoznania zażalenia, które złożył prokurator.

Uwzględnione zażalenie

2 czerwca sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sędzia Dorota Radlińska zdecydowała uwzględnić zażalenie prokuratora i zastosować tymczasowy areszt wobec Sławomira Nowaka, zaznaczając jednak, że będzie on mógł opuścić go wpłacając 1 mln złotych kaucji.

 

Sąd zdecydował, że wykonalność postanowienia zawieszona zostanie do 19 czerwca. Radlińska argumentowała to m.in. tym, że Nowak stosuje się do nałożonego na niego dozoru policji. Pieniądze wpłynęły na konto Prokuratury Okręgowej w Warszawie 16 czerwca.

 

Wpłaciła je Natalia Nowak, jednak prokurator nie sporządził protokołu przyjęcia tej kwoty, bo w międzyczasie do sądu złożył zażalenie na decyzję z 2 czerwca.

Decyzja SA

18 czerwca Sąd Apelacyjny w Warszawie podjął decyzję o odmowie przyjęcia zażalenia prokuratury w sprawie Sławomira Nowaka. Sąd uznał, że oskarżycielowi publicznemu nie przysługuje środek odwoławczy na niekorzyść podejrzanego, ponieważ został zastosowany areszt, o który wnioskował.

 

Prokurator nie zgadzał się jednak z możliwością, którą sąd zostawił Nowakowi, czyli zamianą aresztu na 1 mln złotych poręczenia majątkowego. Prokurator zaskarżył zarządzenie sądu. 30 czerwca zostało ono utrzymane w mocy. Tym samym uprawomocniła się decyzja umożliwiająca Nowakowi zamianę aresztu na kaucję.

 

- Decyzja, którą sąd podjął w środę, pokazuje bezpodstawność wcześniejszych działań prokuratury, polegających na odmowie sporządzenia protokołu przyjęcia poręczenia majątkowego. Spodziewamy się teraz kontaktu ze strony oskarżyciela publicznego, który powinien wyznaczyć termin, w którym taki protokół będzie można spisać – mówił w środę mec. Wojciech Glanc, pełnomocnik Natalii Nowak.

Mają jeszcze czas

Mec. Joanną Broniszewska poinformowała, że czas dla obrony Nowaka na złożenie zażalenia na decyzję sądu z 2 czerwca jeszcze nie minął, upływa dopiero 6 lipca. Adwokat nie zdradziła, czy zamierza skorzystać z takiego środka odwoławczego, ale podkreśliła, że bez względu na to, jaką decyzję podejmie obrona, Sławomir Nowak pozostanie na wolności. - Kwestia stosowanych wobec mojego klienta wolnościowych środków zapobiegawczych jest prawomocna i nie podlega, ani nie podlegała zaskarżeniu przez żadną ze stron - powiedziała.

 

W prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwie Nowak usłyszał dotychczas 17 zarzutów, w tym zarzut założenia zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Warszawie, Gdańsku i na Ukrainie oraz kierowanie tą grupą, przyjęcia kilkumilionowych korzyści majątkowych oraz płatnej protekcji w związku z pełnieniem funkcji szefa Ukravtodoru, żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych w latach 2012-2013 w zamian za stanowiska w spółkach Skarbu Państwa, prania brudnych pieniędzy, płatnej protekcji w związku z pełnieniem funkcji Szefa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.

 

W areszcie przebywał od lipca 2020 r. do 12 kwietnia 2021 r.

aml/msl/Polsat News, Polsatnews.pl/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie