Zostali z ojcem do końca. Upamiętnienie rodziny z Rzążewa

Polska
Zostali z ojcem do końca. Upamiętnienie rodziny z Rzążewa
Instytut Pileckiego
Rodzina Domańskich została zamordowana za pomoc Żydom

Instytut Pileckiego uhonoruje mieszkańców Rzążewa (gmina Zbuczyn, powiat siedlecki), ojca i dwóch synów zamordowanych za pomoc okazaną Żydom podczas okupacji niemieckiej.

- To siedemnaste upamiętnienie w ramach projektu "Zawołani po imieniu" zorganizowane przez Instytut Pileckiego. "Zawołani" to Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom w czasie Zagłady. Ich losy przez lata nie miały szansy wybrzmieć w pamięci zbiorowej, rzadko wspominano o nich w polskich i międzynarodowych dyskusjach o historii. Dokumenty i świadectwa pozostawały nieznane i rozproszone w archiwach, ślady materialne stopniowo ulegały zniszczeniu. Dziś dopiero pamięć o nich, utrwalona w przekazach rodzin i wspólnot lokalnych, dociera do wszystkich i staje się naszą wspólną sprawą. - tłumaczy Wojciech Kozłowski, dyrektor Instytutu Pileckiego.

 

W piątek, 28 maja o 12:00 odbyła się uroczysta Msza Święta w Kościele św. Stanisława MB w Zbuczynie. Później odsłonięto tablicę upamiętniającą rodzinę Domańskich.

Żydów ukryli w schronie

Piotr Domański wraz z dwoma synami, Franciszkiem i Antonim, mieszkali we wsi Rzążew niedaleko Zbuczyna. Żona Piotra, Marianna, zmarła jeszcze przed wybuchem wojny. Mężczyźni prowadzili duże gospodarstwo rolne, z którego się utrzymywali. W okolicy znani byli ze swej pracowitości i życzliwości wobec innych. Gdy Niemcy pod koniec sierpnia 1942 roku rozpoczęli akcję likwidowania gett w Łosicach, Mordach i Siedlcach, wielu Żydów podjęło ucieczkę i poszukiwało kryjówki.

 

- Pomimo grożącej kary śmierci Domańscy zdecydowali się pomóc kilku, a może nawet kilkunastu zbiegom, prawdopodobnie z getta w Mordach. W jednej ze swoich stodół (na kolonii wsi Wielgorz) razem z uciekinierami zbudowali podziemny schron, w którym ich ukryli. Pod osłoną nocy dostarczali im żywność. - opowiada Marcin Panecki, historyk z Instytutu Pileckiego.

 

ZOBACZ: Obchody ku pamięci rtm. Pileckiego. "Jeden z najodważniejszych ludzi w historii"

 

W zamian za pomoc Żydzi, przy zachowaniu ostrożności, pomagali w pracach na roli. Zostali jednak zauważeni. Do Domańskich zaczęły docierać ostrzeżenia, że wzbudzają zainteresowanie niemieckiej żandarmerii. - Piotr wielokrotnie namawiał synów, by dla własnego bezpieczeństwa wyjechali z Rzążewa. Oni jednak zdecydowali się zostać z 76-letnim ojcem - dodaje Marcin Panecki.

 

- 8 kwietnia 1943 roku około południa na posesję Domańskich wtargnęli żandarmi. Całą trójkę brutalnie wyprowadzili na podwórko. Gdy Domańscy nie przyznali się do zarzutu udzielenia pomocy Żydom, w zemście zostali poddani bestialskim torturom. Na rozkaz nietrzeźwego żandarma ojciec i jego synowie resztkami sił biegali wokół domu. Następnie ledwo przytomnych wywieziono do pobliskiego lasu w Radzikowie-Stopkach i zastrzelono.

 

WIDEO: o akcji "Zawołani po imieniu" opowiadała w Polsat News wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Magdalena Gawin

  

"Musimy się spieszyć"

Piotra, Franciszka i Antoniego Domańskich pochowano we wspólnej mogile na cmentarzu w Zbuczynie. W dniu pogrzebu Niemcy zabronili rodzinie wstępu do kościoła. Nie wiadomo, jaki los spotkał ratowanych Żydów.

 

ZOBACZ: Polacy nagrodzeni za ratowanie Żydów w czasie drugiej wojny światowej

 

Historia Domańskich to jedna z wielu opowieści, które do tej pory zachowywane były w rodzinnych wspomnieniach. - Te historie nie są znane ogółowi społeczeństwa i dlatego Instytut Pileckiego kontynuuje badania i podejmuje działania, by upamiętnić Polaków, którzy za okazanie człowieczeństwa w obliczu niemieckiego terroru zapłacili najwyższą cenę - mówi Wojciech Kozłowski, dyrektor Instytutu Pileckiego.

 

- Musimy się spieszyć, bo z upływem czasu ubywa bezpośrednich świadków. Nie możemy zwlekać z tymi upamiętnieniami, jesteśmy to winni "Zawołanym" i ich rodzinom - dodaje.

"Zawołani po imieniu"

Projekt "Zawołani po imieniu" poświęcony jest osobom polskiej narodowości zamordowanym za niesienie pomocy Żydom w czasie okupacji niemieckiej. Nazwa przedsięwzięcia nawiązuje do wiersza Zbigniewa Herberta "Pan Cogito o potrzebie ścisłości", w którym poeta wzywa do precyzyjnego oszacowania liczby ofiar "walki z władzą nieludzką". Instytut Pileckiego rozpoczął swój projekt w Sadownem 24 marca 2019 roku, w Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.

 

ZOBACZ: Wraz z mamą uratowała troje Żydów. "Człowiek przyzwyczaja się do lęku"

 

Projekt "Zawołani po imieniu", zainicjowany przez wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu prof. Magdalenę Gawin, a realizowany przez Instytut Pileckiego, powstał z potrzeby zaznaczenia w przestrzeni publicznej miejsc związanych z pomordowanymi. Instytut Pileckiego podejmuje starania, aby te lokalne doświadczenia stały się częścią powszechnej świadomości historycznej.

prz/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie