"Raport": w pandemii dwukrotnie wzrosła liczba Polaków zmagających się z depresją

Polska
"Raport": w pandemii dwukrotnie wzrosła liczba Polaków zmagających się z depresją
Polsat News
Program "Raport" od poniedziałku do piątku o 21:00 na antenie Polsat News. 

Świat nam wszystkim nagle się zatrzymał. Już ponad rok żyjemy w innej rzeczywistości. Pandemia zabrała nam wolność, spontaniczność i niezależność. Zamknięci w domach, zamknięci w sobie, coraz częściej popadamy w depresję. W jaki sposób poradzić sobie z ciągłym zagrożeniem - o tym w "Raporcie".

Pandemia odciska piętno nie tylko na zdrowiu dotkniętych koronawirusem. Jej skutki odczuwa dziś każdy z nas. Przedłużająca się izolacja, niepewność jutra, długotrwały stres i lęk o zdrowie swoje i najbliższych. To wszystko sieje spustoszenie w naszej psychice.
 
 
O swoich problemach opowiedziała nam Małgorzata Serafin, była dziennikarka, która kilka lat temu całkowicie zmieniła swoje życie i zajęła się fryzjerstwem.
 
- Ja nawrót depresji miałam właśnie w pandemii. Pierwszy epizod depresyjny miałam około siedmiu lat temu. Myślałam, że sobie z tym poradziłam, ale ona wróciła do mnie w pandemii taka dosyć skumulowana - przyznaje Małgorzata Serafin była dziennikarka, fryzjerka, ambasadorka kampanii "Twarze Depresji. Nie oceniam. Akceptuję.".
 
- Na początku pandemii, jak był lockdown, ja postawiłam na przetrwanie, organizowałam sobie dzień, ponieważ zostały zamknięte salony fryzjerskie, ja byłam bez pracy. Wyznaczałam sobie jakieś zadania do zrobienia. Minęło kilka miesięcy i po tym jak skończył się lockdown zorientowałam się , że nie jestem w stanie iść do pracy, bo boję się kontaktu z człowiekiem, miałam gigantyczne stany lękowe. Myślę, że już byłam w stanie załamania i zadzwoniłam do mojego psychiatry, że już nie daję rady, że chyba wróciła depresja - wspomina.
 
- Cały czas biorę leki i nic nie wskazuje, że bym chciała lub była w stanie je odstawić, z resztą też psychiatra mówi, że ten czas pandemii to nie jest najlepszy moment na odstawianie leków, bo lęki, które wywołuje w nas ta cała sytuacja, strach i stres długotrwały, odbiją się bardzo na naszym funkcjonowaniu. Tamten lockdown był trochę szokiem, do tego starałam się troszeczkę przygotować, bo wszystko wskazywało, że będzie lockdown. Ale jest we mnie jakiś taki duży smutek i bezsilność, że znowu, że minął rok i znowu jest lockdown - podsumowuje. 
 
 
Z pandemią i jej konsekwencjami nie potrafił poradzić sobie również aktor Piotr Zelt. Zamknięcie teatrów było dla niego wielkim ciosem.
 
- Czynnikiem najbardziej powodującym pogorszenie nastroju, nawrót depresji, był brak pracy i brak perspektywy jakiejkolwiek. Nie wiemy kiedy to się skończy, ile to potrwa - to jest niezwykle przygnębiające - przyznaje Piotr Zelt, aktor, ambasador kampanii "Twarze Depresji. Nie oceniam. Akceptuję.".
 
Jak mówi, "dla aktorów to jest czas niezwykle trudny". - Ten pierwszy zeszłoroczny lockdown przetrwałem dosyć ciężko, na początku miałem problemy z poradzeniem sobie psychicznym z tą sytuacją. Problemy ze snem, agresja słowna, niechęć - wspomina.
 
Przez rok dwukrotnie wzrosła liczba Polaków zmagających się z depresja. Z problem mierzą się także ludzie młodzi.
 
Nawet o 30 proc. więcej pacjentów z depresją
 
- Część osób traci prace, bliscy chorują, inni umierają. Bardzo dużo czynników związanych z pandemią. Widzę to po swoich znajomych, którzy siedzą zamknięci w domach, że mają tego dosyć, nie wiedzą co ze sobą zrobić, gdzie się zgłosić i pytają mnie, jako osoby, która zna temat – chorowałam na depresję w wieku nastoletnim – gdzie się zgłosić, do kogo zadzwonić, bo źle się z tym czują - mówi Antonina Dudek - studentka psychologii, wolontariuszka Fundacji "Twarze Depresji"
 
Psychiatrzy wskazują, że lawinowo przybędzie pacjentów - szacunki mówią, że nawet o 1/3.
 
- Pandemia trwa już od roku. W tym pierwszym okresie, jak pamiętamy zapowiedzi były takie, że dwa tygodnie lockdownu i wszystko wróci do normy. W tej chwili pojawia się bardzo dużo takiego zmęczenia, ponieważ informacje, które napływają pokazują, że nie wiadomo kiedy to się skończy i taka mobilizacja obronna może trwać przez pewien czas, ale nie może trwać aż tak długo, gdzieś następuje wyczerpywanie takich emocjonalnych sił i fizycznych. I to jest właśnie w konfrontacji, ze nie wiadomo, ile to będzie trwało - wyjaśnia psychiatra, dr n. med. Sławomir Murawiec. 
 
- Wszyscy jesteśmy w  nadzwyczajnej sytuacji, nadzwyczajność polega na tym, że żyjemy w zagrożeniu, dużo mamy lęku, dużo mamy obaw i to wpływa też na naszą psychikę, nasz nastrój - przekonuje psycholog społeczny Leszek Mellibruda.
 
Jak mówi, "jednym z najbardziej obciążających czynników w pandemii jest nasza bezradność, nasza bezsilność, poza napływającymi informacjami o zagrożeniu o śmierci, o tym, że odchodzą ludzie". - O tym, że w prawdzie istnieje kilka sposobów np. szczepienia, dystans maseczki, ale to nie wystarcza. Bo to tylko częściowo łagodzi poczucie zagrożenia. I teraz osoby które mają skłonność do tego, żeby zatapiać się, zanurzać w tych negatywnych stanach, a są takie osoby, mają większą skłonność do wahań nastrojem, i bliżej im do smutku, cierpienia rozpaczy, która w końcu składa się na zaburzenia nastroju depresyjnego - przyznaje. 
 
U niektórych przedłużający się lockdown wywołuje zupełnie irracjonalne podejście do sytuacji.
 
Zaprzeczenie pandemii - jedna z reakcji obronnych
 
- Badania psychologiczne pokazują że wygasza się lęk, wygasza się poczucie zagrożenia w trzej fali. Jedną z reakcji obronnych jest zaprzeczanie, że nie ma pandemii, że to przesada i im to wystarcza, dla nich to oswajanie tego smoka. Zaprzeczanie faktom może być bardzo niebezpieczne zarówno dla tych osób, jak i ich otoczenia, ponieważ te osoby nie przestrzegają tych podstawowych reguł, które mogą nas ochronić - wyjaśnia Sławomir Murawiec. 
 
Eksperci obserwują, że zaburzenia psychiczne i neurologiczne pojawiają się również u wielu pacjentów chorujących na COVID-19.
 
Wideo: "Raport": w pandemii dwukrotnie wzrosła liczba Polaków zmagających się z depresją
  
- Te osoby, które doświadczyły infekcji, przeżywają różne zaburzenia psychiczne czy ograniczenia w funkcjonowaniu. Bardzo duża osób, które przechorowały koronawirusa skarży się na różnego rodzaju trudności czy zaburzenia po infekcji, taki przewlekły czy przedłużający się ten covid. To bardzo często są zaburzenia pamięci, koncentracji uwagi, zdolności do zapamiętania, taka mgła mózgowa, jak to jest opisywane i na tego typu dolegliwości skarży się nawet do 70 proc. osób - podsumowuje Murawiec. 
 
Jak sobie radzić z kryzysem
 
Jak zatem radzić sobie z kryzysem wywołanym przedłużającą się pandemią?
 
- Nie zamartwiać się na zapas i nie obwiniać się o rzeczy, na które nie mamy wpływu. Dbanie o sen, dbam o to, żeby spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu - zaleca Małgorzata Serafin.
 
- Postanowiłem wrócić do planów sprzed lat, ukończyłem kurs instruktora i uczyłem ludzi jeździć na nartach, wtedy, kiedy stoki były otwarte oczywiście, bo to też było różnie w tym sezonie. Ale to zrobiło mi dobrze na głowę. Staram się jakoś funkcjonować zawodowo, dzięki temu, że i pracuje głosem i uczę w Warszawskiej Szkole Filmowej. Nagrywam audiobooki, na szczęście mam kolejne tytuły, które mogę nagrywać - dodaje Piotr Zelt. 
 
Nadzieję daje myśl, że z każdym dniem jesteśmy bliżej końca pandemii. I powrotu do życia jakie znamy sprzed niej.
 
Informacje o tym, jak rozpoznać depresję, jak ją leczyć i gdzie szukać pomocy dostępne są na stronie internetowej Fundacji "Twarze Depresji" www.twarzedepresji.pl.
jo/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie