"Napisz, jak będziesz w domu". Czego uczy nas sprawa morderstwa Everard?

ŚwiatMarek Sławiński
"Napisz, jak będziesz w domu". Czego uczy nas sprawa morderstwa Everard?
Photo by James Veysey/Shutterstock (11798757n)
Policja użyła siły, żeby rozwiązać zgromadzenie, a oburzenie wywołały zwłaszcza nagrania pokazujące leżące na ziemi i skute kajdankami kobiety.

"Było pięknie, dopóki nie pojawiła się policja" - przekonują uczestnicy czuwania ku pamięci zamordowanej Sary Everard. W sprawie oskarżono brytyjskiego funkcjonariusza, a świat obiegają zdjęcia leżących na ziemi, zakutych w kajdanki kobiet, które zebrały się, by przypomnieć, że wracając po zmroku do domu, nie czują się bezpiecznie. Czy śmierć 33-latki była konieczna, by wrócić do tego tematu?

Jest środowy wieczór na południu Londynu. 33-letnia Sara Everard wychodzi od znajomych w dzielnicy Clapham ok. 21:00. Przed nią droga do Brixton, gdzie mieszka. Podczas spaceru, który ma zająć ok. 50 minut dzwoni do swojego chłopaka, by podzielić się z nim planami na kolejny dzień.

 

ZOBACZ: Brytyjczycy oddali hołd 33-latce zamordowanej przez policjanta

 

Robi to wielu z nas, żeby "było bezpieczniej". W rzeczywistości nie jest. Szansa, że coś nam się stanie z telefonem w ręku jak i bez niego jest taka sama. Osoba, z którą rozmawiamy, może jedynie wezwać pomoc, gdy coś ją zaniepokoi. Na to jednak często jest za późno. Tak było także w tym przypadku.

 

"To do niej niepodobne" 

 

Gdy kobieta mija jeden z parków, zostaje zarejestrowana przez kamerę monitoringu. Dwa dni później zdjęcie zostanie opublikowane przez policję, której "zaniepokojenie dotyczące zaginięcia 33-latki" będzie rosło. 6 marca rodzice Sary będą przekonywać, że "takie nagłe zniknięcie bez przyczyny nie jest do niej podobne". W tym czasie metropolitalni funkcjonariusze wchodzą do ponad 700 domów, sprawdzają okoliczny staw, po czym poszerzają obszar poszukiwań.

 

 

Trop prowadzi do oddalonego o 100 km Deal w hrabstwie Kent. 9 marca dochodzi tam do aresztowania policjanta podejrzanego o dokonanie zbrodni. Kolejnego dnia, w pobliskim lesie odnalezione zostanie ciało zaginionej. Śledztwo trwa. Przyczyny zgonu ani okoliczności śmierci nie są jeszcze znane.

 

Oskarżony policjant obnażał się w restauracji

 

O dokonanie zbrodni oskarżono policjanta. To 48-letni Wayne Couzens, ojciec dwójki dzieci, a od 2018 r. funkcjonariusz. W lutym 2020 roku został przeniesiony do jednostki zajmującej się patrolowaniem okolic placówek dyplomatycznych w Londynie. Służby informują, że w czasie gdy Everard zaginęła, nie był na służbie. Jego proces ma ruszyć 25 października i potrwa do czterech tygodni.

 

ZOBACZ: Nadwrażliwa, za niska i jakaś dziwna. Kobieta w świecie przystosowanym dla mężczyzn

 

9 lipca, odbędzie się wstępne przesłuchanie, podczas którego Couzens zostanie zapytany, czy przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Motywem jego działania mogła być napaść seksualna, na co wskazuje fakt, że trzy dni wcześniej miał się obnażyć w jednej z restauracji typu fast-food w Londynie.

 

"Było pięknie, dopóki nie pojawiła się policja"

 

Na sobotni wieczór w parku Clapham Common w południowym Londynie, blisko miejsca, gdzie kobieta widziana była po raz ostatni, zaplanowane było czuwanie ku czci zamordowanej, ale z powodu restrykcji epidemicznych policja nie wyraziła zgody na zgromadzenie. Jego organizatorki zaapelowały, by zamiast tego wyjść wieczorem przed domy z zapalonymi świecami, ale kilkaset osób i tak przyszło wieczorem do Clapham Common. Doszło do przepychanek z policją.

 

Wcześniej przez cały dzień do parku przychodziły setki ludzi, by złożyć tam kwiaty. Po południu była tam również księżna Kate, żona księcia Williama.

 

Jak przekonują uczestnicy wydarzeń, było pięknie "dopóki nie pojawiła się policja". Wieczorem parku Clapham Common doszło do przepychanek, a jak widać na zdjęciach i nagraniach wideo, wobec niektórych uczestników funkcjonariusze użyli siły, skuwając ich kajdankami i rzucając na ziemię.

 

PAP/EPA/JOSHUA BRATT

 

Jak poinformowała w niedzielę rano policja, za zakłócanie porządku publicznego i łamanie restrykcji epidemicznych aresztowano cztery osoby. Działania funkcjonariuszy broniono mówiąc, że była to "jedyna odpowiedzialna rzecz, jaką można było zrobić", aby zapewnić bezpieczeństwo publiczne. 

 

 

"Może nie wszyscy mężczyźni, ale wszystkie kobiety"

 

Sprawa morderstwa stała się powodem wznowienia debaty publicznej w kwestii bezpieczeństwa kobiet oraz ich komfortu. Z wyników opublikowanej 10 marca ankiety przeprowadzonej przez UN Woman (podmiot Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz Równości Płci i Wzmocnienia Kobiet) wynika, że prawie wszystkie młode kobiety w Wielkiej Brytanii doświadczyły molestowania seksualnego. Sondaż przeprowadzony przez YouGov wśród ponad 1000 respondentek wykazał, że 97 proc. kobiet pomiędzy 18 a 24 rokiem życia przyznało, że je molestowano, z czego 80 proc. zaznacza, że doszło do tego w miejscu publicznym.

 

ZOBACZ: Były policjant i jego żona molestowali kilkuletnie dzieci. Zapadł wyrok

 

96 proc. z nich nie zgłosiła tych incydentów. Dlaczego? Niemal połowa twierdzi, że nie sądzi, aby poinformowanie służb mogło odnieść jakikolwiek skutek.

 

Od kilku dni, także w Polsce, ponownie mówi się o ogromnej liczbie nadużyć seksualnych - w pracy, w domu i na ulicy. "Sama byłam napadnięta podczas powrotu z jednej z imprez wiele lat temu. Pamiętam jak czas zwolnił, kiedy uciekałam i każda sekunda trwała wieczność" – pisze jedna z internautek.

 

Zatrważające dane to jedno, a obawa przed tym, co może się wydarzyć do drugie. "Pamiętam wieczory, gdy wysiadając z autobusu wyciągałam klucze z torebki i układałam w dłoni, by móc się ewentualnie bronić. Chciałabym ich nie pamiętać - i nie pamiętać tego uczucia strachu – czytamy w jednym z wpisów. Takich relacji są setki jeśli nie tysiące. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Cielesne (@cielesne)

 

W mediach społecznościowych pojawiają się wpisy nawołujące do empatii i zrozumienia. Powstają akcje, które mają na celu uświadamianie, że pewne zachowania mężczyzn mogą wzbudzać strach mimo, że nie jest to ich celem. "Jeśli widzisz kobietę idącą samotnie w nocy, zachowaj dystans lub przejdź na drugą stronę ulicy, by wiedziała, że nie idziesz specjalnie za nią" - radzą autorki.

 

"Podział na chodzących »normalnie« i jak »gwałciciele«"

 

Pomysł nie wszystkim jednak przypadł do gustu. "Tak jak szanuje i zgadzam się z wieloma sprawami, tak tutaj jak dla mnie jest to przesada. Nie chodź tym samym tempem? Idź drugą stroną ulicy? Prawda jest taka że jeżeli jakiś niestabilny mężczyzna będzie chciał zrobić kobiecie krzywdę to i tak to zrobi. Lepiej doradzajcie kobietą jak się przygotować na potencjalnego napastnika, a nie wpychajcie takich bzdur tworząc jeszcze podziały na tych co chodzą »normalnie« i tych co chodzą jak »gwałciciele«" -  napisał jeden z internautów (zachowano pisownię oryginalną). 

 

Pomimo, że zdania są podzielone, więcej komentarzy przychyla się do propozycji "zachowania dystansu". "Jestem za edukacją chłopców (sama mam dwóch synów), ale również widzę sens w ostrożności. Nie tylko dziewczynek, lecz wszystkich - przed możliwym niebezpieczeństwem. Tak jak w drzwiach wejściowych mam zamek, z którego korzystam. Edukacja moim zdaniem nie powinna zwalniać z czujności" – przekonuje jedna z internautek.

 

PAP/EPA/ANDY RAIN

 

 

"Zdarzyła mi się kiedyś niebezpieczna sytuacja, mężczyzna szedł tuż za mną, celowo wzbudzał mój strach. Podeszłam do grupy chłopaków wracających z imprezy, pomyślałam: będzie co ma być... pomimo że byli mocno wstawieni, zachowali się wspaniale i do tej pory ciepło ich wspominam" – relacjonuje inna.

 

"To jest tak bardzo ważny temat. Wiele razy byłam w sytuacji niepewności co do zamiarów mężczyzny, który idzie za mną wieczorem, dosiada się w nocnym autobusie itp. Klucze już odruchowo mam zawsze w kieszeni, nigdy w torebce. Marzę o tym, żeby mężczyźni wyposażyli się w większe pokłady empatii i wzięli to na poważnie" – podkreśla.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez the female activists (@thefemaleactivists)

 

Na potrzebę zmiany wskazują wpisy kobiet, które doświadczyły nadużyć, molestowania bądź po prostu się bały. W końcu to inicjatywa kobiet w obronie ich samych oraz apel do mężczyzn, co mogą zrobić, żeby pomóc. Czy przejście na drugą stronę ulicy bądź zwiększenie dystansu to wiele? Odpowiedzieć powinien każdy mężczyzna we własnym zakresie.

 

To nie jedyne wskazówki, jakie mają twórczynie akcji. "Jeżeli widzisz, że kobieta jest nachalnie zaczepiana i czuje się niekomfortowo - podejdź i wesprzyj ją" albo "jeżeli słyszysz, że twoi koledzy mówią o kobietach obraźliwie - stań w obronie kobiet, nie milcz" - piszą. 

 

Czy można liczyć na działania rządu?

 

Pomimo, że brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel, występując w Izbie Gmin, wezwała ludzi, by nie uczestniczyli w dużych zgromadzeniach lub protestach, podkreśliła, że w pełni podziela zaniepokojenie wyrażane przez kobiety w związku z przypadkami przemocy wobec nich. Wskazała, że choć prawo do protestu jest "fundamentem naszej demokracji, obowiązkiem rządu pozostaje zapobieganie kolejnym ofiarom śmiertelnym podczas pandemii".

 

Minister spraw wewnętrznych powiedziała, że rozumie, dlaczego śmierć Everard poruszyła tak wielu ludzi, i podkreśliła, że kobiety i dziewczynki muszą czuć się bezpiecznie, chodząc po ulicach.

 

- Zbyt wiele z nas wracało samotnie do domu ze szkoły lub pracy, słysząc za sobą kroki w niekomfortowo bliskiej odległości. Zbyt wiele z nas udawało, że rozmawia przez telefon z przyjacielem, aby kogoś odstraszyć. Zbyt wiele z nas zaciskało klucze w dłoni na wypadek, gdybyśmy musiały się bronić, a to nie jest w porządku. Kobiety i dziewczynki muszą czuć się bezpiecznie podczas chodzenia po naszych ulicach, dlatego kontynuujemy podejmowanie działań - mówiła Patel.

 

Atmosferę podgrzewa fakt, że zabójstwo Everard zbiegło się w czasie ze złożonym przez rząd projektem ustawy o policji, przestępczości, wyrokach i sądach, która wśród kilku innych zapisów zwiększa także kompetencje funkcjonariuszy wobec uczestników protestów naruszających porządek publiczny.

 

polsatnews.pl, PAP

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie