Protest polskich pracowników transgranicznych. "Granica z Niemcami jest de facto zamknięta"

Świat
Protest polskich pracowników transgranicznych. "Granica z Niemcami jest de facto zamknięta"
Facebook/Łukasz Maszner
Głównym celem protestu, jak twierdzą organizatorzy, jest zniesienie restrykcji na granicach

W Löcknitz po niemieckiej stronie granicy rozpoczął się w sobotę protest polskich pracowników transgranicznych. Niemieckie restrykcje wymagają, by okazywali oni negatywne testy na koronawirusa co 4 dni. Wysokie koszty tych badań sprawiają, że dla wielu z nich powroty z pracy w Polsce stają się nieopłacalne.

Löcknitz, miejscowość oddalona o 25 km od Szczecina, leży w Meklemburgii. Decyzje władz tego landu były bezpośrednią przyczyną organizacji protestu. 

 

Polacy, którzy na co dzień mieszkają na terenie Niemiec i pokonują granicę, by dotrzeć do pracy w Polsce będą zobligowani do przedstawiania negatywnego testu na koronawirusa co cztery dni. Jak mówi polsatnews.pl Łukasz Maszner, organizator protestu, wobec nowych restrykcji, praca często staje się nieopłacalna. - Koszt takich badań to prawie cała pensja - mówi. 

 

Koszt testu, jak podaje organizator, wynosi od 120 do 150 złotych. Choć taki sam warunek muszą spełnić pracownicy wjeżdżający do Niemiec, to w tym kraju koszty testów ma pokrywać niemiecki pracodawca. 

 

"Granica de facto jest zamknięta"

 

Maszner tłumaczy, że głównym celem protestu jest zniesienie restrykcji na granicach, w tym możliwości swobodnego jej przekraczania dla wszystkich obywateli, zarówno Polaków, jak i Niemców. 

 

 

- Granica jest de facto zamknięta. Chcemy jej otwarcia dla wszystkich: lekarzy, pracowników, odwiedzających rodziny i urzędy - wyjaśnia. 

 

ZOBACZ: Lockdown w Niemczech przedłużony. Wiemy, do kiedy

 

Manifestujący są jednak gotowi zaakceptować zniesienie obostrzeń tylko dla pracowników transgranicznych. - Jeśli całkowicie by nam się nie udało, to chcielibyśmy chociaż, by udało się z pracownikami, tak jak jest na przykład w Brandenburgii - powiedział. 

 

Protestujący wystosowali pismo do Manueli Schwesig, premier Meklemburgii oraz innych członków rządu landu. Odpowiedź dotąd nie nadeszła.

 

Nietypowa forma

 

Jak zdradza Łukasz Maszner, zorganizowany w sobotę protest nie będzie miał standardowej formy. Uczestnicy na znak "zniewolenia" przez pandemiczne restrykcje ubiorą się na biało i założą na ręce kajdany. W proteście, przed budynkiem władz regionu, ma zjawić się około 30 osób. Zapowiadają przestrzeganie restrykcji sanitarnych - w tym wymogów dotyczących dystansu. 

 

Ja już jestem gotowy a Wy ?👍💪🔥

Opublikowany przez Łukasza Maszner Sobota, 23 stycznia 2021

 

ZOBACZ: Europa zaostrza restrykcje: wydłużone lockdowny, godzina policyjna, zawieszone msze św.

 

Nowe obostrzenia przyjęte przez rząd federalny Niemiec dotyczą także przekraczania granic. Skierowane są jednak do obywateli krajów określonych jako "państwa wysokiego ryzyka", w których na 100 tys. obywateli potwierdza się 200 nowych przypadków zakażeń koronawirusem. Polska nie została włączona do tej grupy. Poszczególne landy mogą jednak wprowadzać własne restrykcje, z czego skorzystała Meklemburgia.

laf/ml/ polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie