Minister zdrowia: trzeba zakładać maseczki, żadna choroba nie jest przeciwwskazaniem

Polska
Minister zdrowia: trzeba zakładać maseczki, żadna choroba nie jest przeciwwskazaniem
Polsat News
Minister zdrowia Łukasz Szumowski w "Gościu Wydarzeń"

- Rząd nie stworzył sytuacji wzrostu zachorowań, ani spadku zachorowań. My tylko raportujemy. My tylko raportujemy to, co nam dostarczą lokalne struktury sanepidu - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" minister zdrowia Łukasz Szumowski. Przypomniał, że noszenie maseczek jest obowiązkowe m.in. w sklepach i żadna choroba "nie jest przeciwwskazaniem do zakrywania nosa i ust".

Szumowski poinformował, że nowe zachorowania skupiają się wokół dużych ognisk - kopalń i miejsc pracy. - Jeżeli odejmiemy od nowych przypadków 300 zachorowań, właśnie z tych ognisk, to mamy mniej więcej stabilny stan zachorowań - mówił minister zdrowia.

 

ZOBACZ: Łukasz Szumowski przerywa urlop. Ministerstwo potwierdza

 

Gość "Wydarzeń" zapewniał, że nie można wpadać w histerię w związku z sytuacją, ale również nie powinno się lekceważyć koronawirusa. - Należy zakładać maseczki, zasłaniać nos i usta. Trzeba wyraźnie podkreślić, że nie ma czegoś takiego, jak przeciwskazania medyczne do zasłaniania nosa i ust. Jeżeli ktoś ma ciężką niewydolność oddechową, to raczej zazwyczaj nie chodzi do sklepu i do autobusu, ale zawsze można założyć przyłbicę - mówił minister zdrowia.

 

- Nie ma żadnej wymówki. Za to, że ktoś nie ma maseczki, albo przyłbicy w zamkniętym pomieszczeniu, powinien dostawać mandat - mówił Szumowski, dodając, że na urlopie zaskoczyła go wymówka kobiety, która nie nosiła maseczki "przez klaustrofobię".

 

- To nie jest widzimisię moje, rządu, sanepidu, czegokolwiek, tylko chcemy bezpiecznie pójść do sklepu. To ochrona pracowników tego sklepu, naszych współtowarzyszy - nie nasza. Ta maseczka nie jest dla nas - jest dla innych - mówił minister zdrowia.

 

"Mam nadzieję, że odpowiedzialność wróci"

 

Bogdan Rymanowski przypomniał, że nowych, dobowych zakażeń jest więcej, niż wtedy, gdy wprowadzano ograniczenia.

 

- Powód jest bardzo prosty. Nie ważna jest liczba bezwzględna, ale dynamika. Jeżeli mielibyśmy wykładniczy wzrost: 100, potem 200, potem 400, potem 700, to wtedy naprawdę trzeba zastanowić się, czy nie trzeba robić bardzo radykalnych ruchów. Natomiast ja wiem, że to, że jutro też będziemy mieć 500-600 nowych przypadków, wynika z tego, że przesiewamy i robimy 35 tys. testów. Wiemy gdzie to jest, wiemy gdzie to się rozprzestrzenia - mówił Szumowski.

 

Na pytanie o wprowadzenie restrykcji, zapewnił, że ograniczenia będą wprowadzane regionalnie. - W konkretnych powiatach będziemy zaostrzać lub proponować konkretne rozwiązania. W przypadku wesel będzie możliwe np. wprowadzanie formy zgłoszenia - ile będzie gości. Wtedy będzie można przyjechać i skontrolować, czy rzeczywiście jest tyle osób, ile podawał organizator - mówił Szumowski.

 

ZOBACZ: Ognisko koronawirusa w fabryce w Wieluniu. Kilkadziesiąt zakażeń, 200 osób w izolacji

 

Minister zdrowia wyraził nadzieję, że liczba dobowych przypadków nie przekroczy tysiąca. - W ciągu najbliższego tygodnia będziemy mieli ok. 500-600 zachorowań. Mniej więcej za tydzień powinno się to zacząć zmniejszać. Natomiast epidemia to jest żywy organizm, tutaj wszystko jest możliwe - mówił.

 

- Niewydolność szpitali groziłaby nam przy wzroście wykładniczym. Jeżeli byśmy podwajali liczbę chorych w ciągu trzech dni (np. 500 pierwszego, 700 drugiego, 1000 trzeciego), to oznacza to wtedy, że rośnie to nam jak krzywa wykładnicza i za dwa tygodnie mamy 50 tys. nowych zakażonych - mówił Szumowski.

 

- Na szczęście, odpukać, uniknęliśmy tej sytuacji, a była taka we Włoszech i w Hiszpanii. Uniknęliśmy przez szybkie działania. Mam nadzieję, że ta odpowiedzialność wróci, że ludzie się otrząsną i zobaczą, że zniknęło wszystko - wakacje, słońce i koniec epidemii - dodawał minister zdrowia.


WIDEO: zobacz całą rozmowę z ministrem zdrowia

  

Szczepionka dla Polski?

 

Minister zdrowia potwierdził , że Polska jest zainteresowana zakupem szczepionki na COVID-19 w ramach zamówień unijnych. Poinformował, że Polska była w gronie siedmiu państw, które negocjowały wstępną umowę w tej sprawie z firmą Sanofi.

 

- Nie tylko skorzystamy, ale przedstawiciel Polski był w tym elitarnym gronie siedmiu państw, które negocjowały tą wstępną umowę. Byliśmy w gronie Niemiec, Włoch, Holandii i paru innych krajów. Uczestniczyliśmy aktywnie w tym procesie - powiedział szef MZ.

 

ZOBACZ: KE zawarła porozumienie z producentem szczepionki przeciwko Covid-19

 

Pytany ile dawek szczepionek może otrzymać Polska, Szumowski odparł, że regulacje w tej sprawie są otwarte. - Można zwiększyć budżet i kupić więcej niż wychodzi z tego przelicznika populacyjnego, to będzie po prostu sprawiedliwy przelicznik - ile osób mieszka w danym kraju, tyle tych szczepionek dany kraj otrzyma - wyjaśnił minister.

 

Zastrzegł, że nie wiadomo kiedy szczepionki trafią do naszego kraju. - To jest wstępne porozumienie, w związku z tym oczywiście wiele elementów się może w tym porozumieniu zmienić, ale jest to taki ciekawy, obiecujący i bardzo pozytywny sygnał - ocenił Szumowski.

 

Sanofi liczy na to, że Europejska Agencja Leków (EMA) dopuści szczepionkę do obrotu w czerwcu 2021 r.

 

Uczniowie wrócą do szkół?

 

Pytany w piątek w Polsat News, czy rodzice muszą być 1 września gotowi na punktowe zamykanie szkół, Szumowski odpowiedział: "Nie zamykanie, natomiast szkoły na pewno będą bardzo elastycznie podchodziły w danych regionach, do formy kształcenia". Dodał, że "to może być forma mieszana" - dane grupy wiekowe lub grupy uczniów mogą być objętych zdalnym nauczaniem, część uczniów może korzystać ze zwykłej formy.

 

Według ministra 1 września wszyscy uczniowie "rozpoczną naukę, natomiast dyrektorzy szkół mają narzędzia do tego, aby na podstawie rekomendacji sanepidu (szkoły) miały pewną elastyczność". Na przykład w powiecie, gdzie będzie wiele zachorować, będzie można "wprowadzić formę mieszaną, żeby rozluźnić klasy".

 

ZOBACZ: Pinkas: decyzje ws. szkół w połowie sierpnia, może wcześniej

 

Odnosząc się jesiennego wzrostu liczby zachorowań na grypę, który przypadnie w warunkach pandemii Szumowski przypomniał, że w MZ pracuje zespół, który ma przygotować sposób oddzielania mających podobne objawy chorych na grypę od zarażonych Covid-19. Eksperci mają przygotować rekomendacje do końca sierpnia.

 

- Mamy sporo narzędzi – szybkie testy antygenowe dla osób objawowych; mamy zwiększoną pulę testów, są inwestycje w laboratoria. Chcemy, żeby tych testów można było robić kilkadziesiąt tysięcy dobowo – powiedział minister. - Telemedycyna, porady i zlecenia zdalne - to wszystko trzeba ułożyć w taką układankę, żeby zabezpieczyć chorych – dodał.

 

Szumowski podkreślił, że nie wyobraża sobie powrotu do takiego lockdownu jaki wprowadzono wiosną. - Pamiętajmy, że nie tylko Covid jest chorobą. W czasie lockdownu bardzo wiele osób nie chodziło do lekarza, nie przychodziło na badania profilaktyczne, mieliśmy również spadek wpływów do NFZ – argumentował. Dodał, że "gdyby to trwało bardzo długo", odbiłoby się nie tylko na gospodarce, ale i na zdrowiu ludzi".

 

Według Szumowskiego możliwe są jedynie punktowe restrykcje, a nie powtórka z wiosennego zamknięcia. - Nie ma takiej możliwości, bo ludzie poumieraliby na inne choroby – podkreślił. Dodał, że nieliczne przypadki zachorowań w "gigantycznych województwach" takich jak zachodniopomorskie, podlaskie, kujawsko-pomorskie wskazują, że "problem jest bardzo lokalny, bardzo ograniczony".

 

Rekord liczby zakażeń

 

Posiedzenie rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego rozpoczęło się w piątek o godz. 13. Zwołano je w reakcji na kolejny rekord liczby nowych zakażeń w Polsce (657 przypadków w piątek).

 

ZOBACZ: Kolejny dobowy rekord. Ponad 650 nowych zakażeń

 

Po zakończeniu spotkania rzecznik rządu Piotr Müller wystąpił na konferencji prasowej. Przekazał, że nie podjęto nowych decyzji ws. ewentualnych obostrzeń, lecz "nowe decyzje i plany na następne tygodnie". 

 

- Analizowano m.in. regionalne podejścia do obostrzeń. Decyzje o nich mogą obejmować poszczególne gminy lub powiaty tak, aby dostosować ewentualne decyzje do (lokalnej) sytuacji - wyjaśnił rzecznik rządu.

 

Müller powiedział również, że Zespół dyskutował o powrotach Polaków z innych państw. - W tej chwili nie zarekomendowano przywrócenia obowiązkowej kwarantanny, ale taki wariant jest brany pod uwagę - mówił. 

 

Rzecznik rządu poinformował również, że Zespół zajął się również funkcjonowaniem szkół od września. Zapewnił, że rząd przygotuje "szczegółowe wytyczne" w tej sprawie, a także warianty dot. podejmowania decyzji np. o ograniczaniu stacjonarnego kształcenia w tych miejscach w Polsce, gdzie pojawią się nowe ogniska zakażeń.

 

Poprzednie odcinki programu "Gość Wydarzeń" można obejrzeć tutaj.

zdr/bas/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze