Pracownicy schroniska przestali karmić psy. Dramatyczny apel o pomoc w Radysach

Polska
Pracownicy schroniska przestali karmić psy. Dramatyczny apel o pomoc w Radysach
psydoadopcji.pl
"Pracownicy schroniska przestali karmić psy, sprzątać, zabrali miski z wodą".

- Potrzebujemy pomocy w schronisku w Radysach. Przydadzą się każde ręce do pracy. Pracownicy schroniska przestali karmić psy, sprzątać, zabrali miski z wodą - mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt i apeluje do wolontariuszy. Dotychczasowy właściciel mazurskiego schroniska jest podejrzany o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami i posiadanie amunicji bez zezwolenia.

"Musimy wszystko kupić, nie mamy wolontariuszy do pracy na miejscu. Zapewniamy nocleg i wyżywienie. Pracujemy w schronisku od 6:00 do 22:00. Zapraszamy wolontariuszy z całego kraju!" - z takim apelem do zainteresowanych zwróciło się Pogotowie dla Zwierząt.

 

ZOBACZ: Martwe psy w schronisku w Radysach. Jest decyzja ws. aresztu dla właściciela

 

Niezbędna jest także pomoc rzeczowa. Potrzeba karmy, misek dla psów różnej wielkości, smyczy i obroży.

 

Jak podaje se.pl, sąd Rejonowy w Olsztynie na wniosek prokuratora zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące wobec Daniela D. - osoby faktycznie zarządzającej schroniskiem dla zwierząt w Radysach na Mazurach. Daniel D. miał m.in. w trakcie śledztwa grozić pozbawieniem życia jednemu z przedstawicieli organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.

 

 

"Odcięto wodę, psy pozbawiono karmy"

 

- Wcześniej podawałem informacje, że panuje tutaj zgoda, a my kończymy pracę przy identyfikacji zwierząt. Rano stała się tragedia. Zostaliśmy sami, bez pracowników do obsługi schroniska. Odcięto wodę, psy pozbawiono karmy - wymieniał Bielawski.

 

Zaznaczył, że zapraszają każdego kto w trakcie wakacji dysponuje chwilą wolnego czasu. - Po raz pierwszy w historii tego miejsca mamy możliwość wejścia do schroniska i zajęcia się psami, ale brakuje nam rąk do pracy. Proponujemy nocleg, wyżywienie, zwrot kosztów podróży. Można zgłaszać się mailowo i telefonicznie - dodał.

 

Areszt dla właściciela schroniska

 

Właściciel schroniska dla zwierząt w Radysach na Mazurach został w połowie czerwca tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Zygmunt D. jest podejrzany o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami i posiadanie amunicji bez zezwolenia.

 

Sąd Rejonowy w Olsztynie podjął taką decyzję w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania prokuratorskiego. Choć śledztwo jest na początkowym etapie, to jednak zebrany dotychczas materiał dowodowy w tej sprawie, w ocenie sądu, wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów.

 

 

Próba wpływania na treść zeznań

 

Zdaniem sądu potrzeba zastosowania wobec Zygmunta D. tymczasowego aresztowania wynika m.in. z obawy, że podejrzany przebywając na wolności i mając świadomość realnej możliwości wymierzenia mu surowej kary (bezwzględnego pozbawienia wolności) może uciec lub ukryć się. Ponadto - według sądu - istnieje również obawa, że Zygmunt D. mógłby podejmować próby bezprawnego wpływania na treść zeznań osób, które występują w tej sprawie w charakterze świadków.

 

ZOBACZ: Uciążliwe sąsiedztwo jednostki policji. Nie mogą spać przez psy

 

Postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec Zygmunta D. nie jest prawomocne.

 

Zarzuty i areszt dla Zygmunta D. to wynik przeszukań i oględzin przeprowadzonych w tym tygodniu przez olsztyńską prokuraturę w Radysach. W działaniach na terenie schroniska dla bezdomnych zwierząt uczestniczyło czterech prokuratorów, biegły z zakresu weterynarii, 40 policjantów oraz kilkudziesięciu inspektorów i wolontariuszy organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.

 

Według śledczych, na terenie schroniska znaleziono 10 nieżywych psów, natomiast 70 wymagających leczenia psów zostało odebranych i przekazanych m.in. do lecznic weterynaryjnych, bo stan niektórych zwierząt zagrażał ich życiu.

 

Nie odnaleziono zagrzebanych psów

 

Podczas oględzin w schronisku dokonano inwentaryzacji psów i sprawdzano ich stan zdrowia oraz to, czy liczba zwierząt jest zgodna z dokumentacją. Przeprowadzono też prace odkrywkowe, gdyż - według śledczych - istniało podejrzenie, że na terenie schroniska były grzebane psy, jednak niczego nie odnaleziono.

 

ZOBACZ: W schronisku zabrakło psów. To skutek epidemii

 

Śledczy informowali również, że u Zygmunta D. znaleziono ponad 200 sztuk amunicji, na posiadanie której nie miał zezwolenia.

 

Działania przeprowadzone przez śledczych mają związek ze śledztwem wszczętym w kwietniu przez Prokuraturę Rejonową Olsztyn-Północ w sprawie podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, tj. warmińsko-mazurskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii poprzez niewłaściwe sprawowanie kontroli nadzoru weterynaryjnego nad schroniskiem dla zwierząt w Radysach. Zawiadomienia o przestępstwie złożyło szereg stowarzyszeń ochrony praw zwierząt.

 

W przeszłości prokuratury rejonowe w okręgu olsztyńskim prowadziły w związku z tym schroniskiem postępowania sprawdzające w kierunku znęcania się nad zwierzętami, ale kończyły się one odmową wszczęcia lub umorzeniem. 

msl/grz/ polsatnews.pl, se.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze