Ratownik pędził na sygnale do wypadku. Nie przepuścił go kierowca TIR-a [WIDEO]

Moto
Ratownik pędził na sygnale do wypadku. Nie przepuścił go kierowca TIR-a [WIDEO]
Motocyklowe Ratownictwo Medyczne Bydgoszcz
Kierowca, który nie ustępuje pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu łamie prawo.

Ratownik medyczny jechał na sygnale do wypadku. Poruszający się przed nim kierowca ciężarówki nie ustąpił mu pierwszeństwa. Takie zachowanie to nie tylko wykroczenie, ale także narażenie czyjegoś życia lub zdrowia. Do zdarzenia doszło na krajowej "10", niedaleko Bydgoszczy. Nagranie opublikowano ku przestrodze.

- On jechał ratować życie i zdrowie. I my, każdy z nas, powinien dokładnie obserwować, co się dzieje przed nami i za nami i jak słyszy pojazd uprzywilejowany, to ułatwić mu przejazd - powiedział Polsat News mł. insp. Maciej Zdunowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.

 

ZOBACZ: 14-letnia rowerzystka potrącona przez karetkę. Dziewczyna trafiła do szpitala

 

Motoambulans, którym poruszał się ratownik jest dobrze oznakowany. - Chciałbym uczulić kierowców, aby spoglądali po prostu w lusterka, patrzyli w nie często. Myślę, że dzięki temu unikniemy takiej sytuacji jak opisywana - mówił Maciej Michalski, ratownik medyczny. 

 

WIDEO: ratownicy na motocyklach proszą kierowców o uwagę 

To złamanie prawa

 

Kierowca, który nie ustępuje pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu łamie prawo. - Za takie wykroczenie grozi mandat od 20 do 500 złotych - wyjaśnił mł. insp. Zdunowski. 

 

ZOBACZ: Trzy godziny w karetce po SOR-em. "To nie pierwsza taka sytuacja"

 

Ratownicy na motocyklach proszą kierowców o uwagę. - Nas nie chroni żaden kawałek blachy i każdy incydent z motocyklem, który jedzie na sygnale może skończyć się tragicznie. Dlatego apeluję do kierowców, żeby zwracali uwagę na jednoślady - dodał Michalski. 

 

Coraz więcej zgłoszeń

 

Do policji trafia coraz więcej nagrań, na których widać wykroczenia lub przestępstwa drogowe. W ubiegłym roku funkcjonariusze przeanalizowali ich blisko 30 tysięcy.

 

- Tych zgłoszeń dostajemy bardzo dużo zarówno drogą e-mailową, jak i na nośnikach są przynoszone na komisariaty policji. Można powiedzieć, że jest to taki dodatkowy policjant - ocenił kom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji.

 

Niestety polskie drogi są nadal w czołówce najbardziej niebezpiecznych Europie.

msl/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!