Ustawa wyborcza w Sejmie. Odrzucono część poprawek Senatu

Polska
Ustawa wyborcza w Sejmie. Odrzucono część poprawek Senatu
Flickr: Sejm RP
Posiedzenie parlamentu

Sejm przyjął część poprawek Senatu do ustawy ws. organizacji wyborów prezydenckich w 2020 r. Izba odrzuciła poprawki m.in. o 10 dniach na zebranie podpisów, możliwości składania podpisów elektronicznych z poparciem dla kandydatów oraz wydłużeniu pracy lokali wyborczych. Ustawa jeszcze we wtorek ma trafić na do prezydenta.

Senat przyjął w poniedziałek późnym wieczorem poprawki do ustawy o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., z możliwością głosowania korespondencyjnego. Senackimi poprawkami we wtorek zajął się Sejm.

 

ZOBACZ: Kidawa-Błońska odpowiada Budce. "Wiedział o decyzji ws. bojkotu wyborów"

 

Wśród odrzuconych poprawek jest m.in. ta zakładającą, że w kalendarzu wyborczym miało być co najmniej 10 dni na zebranie podpisów i na rejestrację kandydata na prezydenta. Odrzucono również poprawkę mówiącą, że marszałek Sejmu miała określić kalendarz wyborczy "w porozumieniu z PKW", a nie "po zasięgnięciu opinii PKW". Posłowie nie zaakceptowali poprawki, zgodnie z którą dopuszczone miało być udzielenie poparcia zgłoszonym nowym kandydatom na prezydenta za pomocą elektronicznej platformy usług administracji publicznej (ePUAP).

 

"Chcecie cały czas manipulować"

 

Po odrzuceniu tych trzech poprawek poseł KO Marcin Kierwiński ocenił, że większość sejmowa pokazała, że nie chce równych wyborów. - Chcecie cały czas manipulować przy tych wyborach, cały czas ograniczać kandydatom opozycyjnym możliwość prowadzenia kampanii wyborczej - mówił.

 

Sejm nie zgodził się na przedłużenie pracy obwodowych komisji wyborczych, które - zgodnie z odrzuconą poprawką - miały funkcjonować w godzinach 6-22.

 

ZOBACZ: Dworczyk: 28 czerwca to ostatni termin, w którym mogą odbyć się wybory

 

Posłowie odrzucili również poprawkę, w myśl której Sąd Najwyższy miał mieć nie 21, a 16 dni na rozpatrzenie protestów wyborczych i stwierdzenie ważności wyborów.

 

Sejm odrzucił także poprawkę stanowiącą, że pakiet wyborczy musiał być pokwitowany przez wyborcę. Inna odrzucona poprawka zakładała zwiększenie minimalnej liczby członków obwodowych komisji wyborczych z 3 do 5.

 

"Żebyście ponownie nie zablokowali głosowania"

 

Poseł sprawozdawca Przemysław Czarnek (PiS) odnosząc się do tej poprawki ocenił, że "PO zablokowała głosowanie 10 maja", ponieważ komitet wyborczy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zgłosił do pracy w obwodowych komisjach wyborczych niespełna 400 osób, podczas gdy komitet ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy - 34 tys. osób.

 

- Dlatego, żebyście znów nie doprowadzili do zdekompletowania komisji obwodowych, bo one muszą działać, proponujemy minimalny skład 3 osób. Ale jeśli zgłosicie kandydatów - nie wiem, czy pani Małgorzata Kidawa-Błońska, czy (Rafał) Trzaskowski, czy (Tomasz) Grodzki - to wtedy rzeczywiście będą to pełne składy komisji. O to tylko chodzi, żebyście ponownie nie zablokowali głosowania - mówił Czarnek.

 

W odpowiedzi na tę wypowiedź wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, zwróciła uwagę Czarnkowi, że jest on posłem sprawozdawcą i właśnie tę rolę powinien pełnić. "Nie chciałam wyborów 10 maja, bo byłyby niebezpieczne dla Polaków, a wasza forma kopertowa - nieuczciwa. Macie z tym problem, nie potraficie stworzyć dobrego prawa, ale proszę, żeby szanować regulamin. Jest pan posłem sprawozdawcą. Chce pan rozmawiać o polityce, proszę zabierać głos w pytaniach, pan odpowiada za jakość ustawy i tłumaczenie punktów. Takie jest pana zadanie" - oświadczyła Kidawa-Błońska.

 

ZOBACZ: Będą pozwy dla posłów opozycji. Chodzi o słowa na temat ministra Szumowskiego

 

Sejm odrzucił też poprawkę, zgodnie z którą konsul miałby mieć obowiązek wysłania Polakom za granicą pakietu wyborczego nie później niż 9 dni, a nie 6, przed dniem wyborów.

 

Jeszcze inna z odrzuconych poprawek zakłada, że koszty, które samorządy będą ponosiły w związku z wyborami (przede wszystkim na materiały ochronne dla członków komisji wyborczych) będą zrefinansowane, bo zostaną potraktowane jako zadania zlecone. Przed głosowaniem tej poprawki poseł sprawozdawca Przemysław Czarnek (PiS) zapewnił, że ministerstwo zdrowia wyposaży w środki ochrony osobistej wszystkie osoby pracujące w obwodowych komisjach wyborczych.

 

Zdecyduje PKW, a nie minister

 

Posłowie przyjęli poprawkę, która określa, że to PKW, a nie minister zdrowia będzie decydować, że na określonym terenie będą tylko wybory korespondencyjne.

 

Poparto także doprecyzowanie przepisów dotyczących osób przebywających na kwarantannie. Poprawka zakłada, że wyborca głosujący w kraju podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, niezwłocznie po doręczeniu pakietu wyborczego wypełnia kartę do głosowania, wkłada ją do koperty na kartę do głosowania, którą zakleja, a następnie kopertę tę wkłada do koperty zwrotnej łącznie z podpisanym oświadczeniem o osobistym i tajnym oddaniu głosu. Adresuje kopertę zwrotną wskazując adres właściwej obwodowej komisji wyborczej i oddaje kopertę zwrotną odpowiednio upoważnionemu pracownikowi Poczty Polskiej albo upoważnionemu pracownikowi urzędu gminy.

 

Przyjęto również poprawkę dodającą przepis mówiący, że Główny Inspektor Sanitarny lub działający z jego upoważnienia inny organ Państwowej Inspekcji Sanitarnej przekazuje właściwemu organowi gminy w okresie pomiędzy 12 a 2 dniem przed dniem wyborów informację o wyborcach podlegających w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych.

 

Co z Polakami za granicą?

 

Posłowie przyjęli także poprawkę, zgodnie z którą Polacy za granicą musieliby zgłosić chęć głosowania korespondencyjnego do 15 dnia przed dniem wyborów (w wyborach w kraju jest to 12 dni).

 

Przyjęto również poprawki wprowadzające ułatwienia dla wyborców niepełnosprawnych, głosujących korespondencyjnie - chodzi głównie o nakładki alfabetem Brailla.

 

Wcześniej Lewica zaapelowała do innych partii, aby podpisały się pod wspólną deklaracją ws. wyborów prezydenckich, w której deklarują, że nie będą kwestionować wyborów, które miałyby się odbyć 28 czerwca, z poszanowaniem zasady powszechności, równości, bezpośredniości i tajności.

 

- My jesteśmy gotowi na te wybory - zadeklarował Biedroń. - Polki i Polacy są zmęczeni tymi przekomarzaniami się nawzajem poszczególnych partii ws. wyborów. Musimy przeciąć te wszystkie spekulacje i iść do przodu. Musimy wybrać sobie głowę państwa, na którą czekamy przecież z utęsknieniem - mówił podczas konferencji prasowej w Sejmie kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń.

 

"Zgodnie z kodeksem i poszanowaniem konstytucji"

 

Podkreślił, że proces wyborczy musi spełnić dwa warunki: wybory muszą zostać przeprowadzone przez Państwową Komisję Wyborczą zgodnie z Kodeksem wyborczym i muszą się odbyć z poszanowaniem konstytucji.

 

Planowane na wtorkowe popołudnie wznowienie obrad Sejmu przyspieszy konkretne decyzje w sprawie wyborów prezydenckich. Z nieoficjalnych informacji portalu polsatnews.pl wynika, że plan rządzących na nadchodzące godziny jest wstępnie rozpisany: jeśli zgodnie z planem uda się we wtorek przyjąć tzw. ustawę wyborczą, w środę podpisze ją prezydent Andrzej Duda, a tego samego dnia marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosi termin wyborów prezydenckich. 

 

ZOBACZ: Senat przyjął poprawki do ustawy ws. wyborów prezydenckich

 

Głosowanie w Sejmie we wtorek, co z poprawkami Senatu?

 

W popołudniowym bloku głosowań Sejm ma zająć się ustawą wyborczą, którą w nocy z poniedziałku na wtorek przyjął Senat. Co istotne, projekt, który wrócił z Izby Wyższej zawiera trzydzieści sześć poprawek, które - przed przyjęciem ustawy - będą głosowane w Sejmie. Z naszych informacji wynika, że niemała część z nich może liczyć na poparcie Prawa i Sprawiedliwości. I o ile prawdopodobnie upadną pomysły na zbieranie podpisów dla kandydatów za pomocą ePUAP, o tyle techniczne kwestie - jak choćby te dotyczące czasu zbiórki podpisów - powinny uzyskać wsparcie większości parlamentarnej kontrolowanej przez PiS. 

 

Poseł Przemysław Czarnek z Prawa i Sprawiedliwości zapewnił we wtorek w Sejmie, że "większość poprawek" senackich uzyska wsparcie większości parlamentarnej w Sejmie. 

 

ZOBACZ: "Nie będziemy torpedować zbierania podpisów przez Trzaskowskiego"

 

Jeśli na forum Sejmu nie dojdzie do niespodzianek, ustawa powinna zostać przyjęta i trafić na biurko prezydenta. Andrzej Duda i jego ministrowie już wcześniej sugerowali, że głowa państwa nie będzie w tej sprawie zwlekać i złoży stosowny podpis, pozwalający prawu wejść w życie.

 

Decyzja w sprawie wyborów we wtorek lub środę

 

Z rozmów z politykami Zjednoczonej Prawicy wynika, że to ostatnia przeszkoda - po publikacji uchwały PKW, decyzji Senatu, wreszcie Sejmu i prezydenta - by marszałek Sejmu mogła podjąć oficjalne kroki w sprawie ogłoszenia terminu wyborów. Prawdopodobnie w środę poznamy tę datę: będzie to zapowiadany kilkukrotnie termin 28 czerwca, co do którego panuje względny konsensus między przedstawicielami PiS i opozycji. 

 

Informacje polsatnews.pl potwierdził w Sejmie wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Jego zdaniem decyzja marszałek Sejmu może zostać podjęta nawet jeszcze we wtorek. - Zapewne dziś lub jutro pani marszałek Witek ogłosi termin wyborów - powiedział. 

 

Zanim jednak dojdzie do kolejnych aktów tego politycznego spektaklu wokół wyborów prezydenckich, zostanie wznowione posiedzenie Sejmu. Debatę wokół ustawy, do której poprawki zgłosiła większość senacka, będzie można oglądać na portalu polsatnews.pl. Transmisja od godziny 15:00. 

maf/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze