Kłótnia dwóch rodzin trwa od 10 lat. Poszło o poszerzenie drogi

Polska
Kłótnia dwóch rodzin trwa od 10 lat. Poszło o poszerzenie drogi
"Interwencja"
Burnewiczowie drżą o swoje życie. Twierdzą, że sąsiedzi się na nich uwzięli

Wielki konflikt w niewielkiej wsi Nowe Stojło na Podlasiu. Od 10 lat trwa tam spór między dwiema rodzinami. Złośliwości nie ma końca: począwszy od podcinania drzew, a skończywszy na wybitych szybach. Wszystko zaczęło się od kłótni o poszerzenie drogi. Materiał "Interwencji".

65-letnia Teresa Burnewicz mieszka z synami we wsi Nowe Stojło na Podlasiu. Od prawie 10 lat rodzina jest skonfliktowana z najbliższym sąsiadem. Według relacji Burnewiczów rodzina K. regularnie uprzykrza im życie. Konflikt rozpoczął niepozorny spór o drogę, którą rodzina K. chciała poszerzyć bez zgody pani Teresy.

 

- Pierwsze to jak Zbigniew K. nastał sołtysem w 2007 roku, to twierdził, że mu droga dojazdowa jest za wąska. Jej jest 3,5 metra. On chciał wybudować tę drogę poza naszymi plecami. Przeszkadzało mu drzewo, to drzewo wyciął w celu zniszczenia nam gospodarstwa - mówi "Interwencji" Szczepan Burnewicz.

 

Wideo: konflikt sąsiadów trwa już od ponad dekady

  

- Już teraz K. nie chodzi o drogę, tylko o niszczenie naszego gospodarstwa. Naszej psychiki, naszych drogich maszyn i naszych zwierząt – uważa Teresa Burnewicz.

 

ZOBACZ: Twierdzą, że 86-latka zużyła gaz za 21 tys. zł

 

Burnewiczowie drżą o swoje życie. Twierdzą, że sąsiedzi się na nich uwzięli, a na przestrzeni lat dochodziło do regularnego niszczenia ich majątku. Inne zdanie na ten temat ma Zbigniew K. Mężczyzna nie zgodził się na wystąpienie przed kamerą. Twierdzi, że oskarżenia Burnewiczów są bezpodstawne, a wina leży po ich stronie. W konflikt zaangażowano także sołtysa Nowego Stojła, który według pana Szczepana pomaga rodzinie K. ich nękać.

 

"Zostaliśmy pobici"

 

- Zostaliśmy pobici z bratem w 2015 roku. Przez niego, bo jechaliśmy ciągnikiem, on mi zajechał drogę, że ja nie mam prawa po drodze gminnej jechać ciągnikiem. I powiedział, żebyśmy z tej drogi uciekali – mówi Szczepan Burnewicz.

 

- Była cięta folia na kukurydzy, była cięta folia na sianokiszonce, folia na stertach słomy, nawet był spowodowany pożar – przyznaje w rozmowie z "Interwencją" Teresa Burnewicz.

 

ZOBACZ: "Deweloper taniej wykończy mieszkanie lub odda miejsce parkingowe za pół ceny"

 

- Cokolwiek się stanie, to my jesteśmy winni. Było zatrucie studni u nich, to pierwsza wersja była, że woda przeleciała po myciu kurnika 400 metrów i zatruła im studnię. Do ojca też były pretensje, że podpalił. No to trzeba się troszeczkę w biały dzień zastanowić, jak to jest - powidział sąsiad Zbigniew K.

 

Pożar spowodował straty na 70 tys. zł

 

- Bele słomy były, zajęło się też siano i sianokiszonka. Wszystkiego razem spaliło się 750 bel. To straty finansowe wyniosły 70 tys. zł. Mama do mnie przyszła i mówi, że koło Brzezinki zatrzymał się samochód. Patrzę, a tam stoi sołtys Przemysław J., a za nim Łukasz K. Powiedziałem do nich, że są bandyci. W domu pobili szyby nam, a ja uciekając dostałem kamieniami – opowiada Szczepan Burnewicz.

 

- Mają nagranie, twierdzą, że mnie tam widzą, ale mnie tam nie ma. Trzymali mnie na dołku całą dobę za ich pomówieniem. Mnie tam nie było. Oszuści, złodzieje, kłamcy to są po prostu. Co się u nich dzieje, to ja jestem oskarżany – tłumaczy Przemysław J., sołtys Nowego Stojła.

 

Dwa lata temu rodzinie K. naraził się także pan Józef. Mężczyzna miał zwrócić uwagę Łukaszowi K., by ten kombajnem nie niszczył mu upraw. 60-latek na odwet nie musiał długo czekać. We wszystkich ze spraw bezradna jest także policja.

 

"Tata, samochód się pali!"

 

- Zwróciłem mu uwagę. W nocy gdzieś tak między 1 a 2 chłopak krzyczy: „tata, samochód się pali”. Następnym razem przejeżdża: „i co, podobało się? Podobało? To ja jeszcze raz z wizytą przyjdę”. Za dwa dni budzę się… powybijał mi szyby. Mniej więcej o tej samej porze. Szyby w samochodzie i okno – opowiada "Interwencji" pan Józef.

 

ZOBACZ: Udusił, poćwiartował i wrzucił do jeziora. Po wielu latach przełom w sprawie Joanny Gibner

 

"Łącznie, od stycznia 2014 roku policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Sokółce interweniowali 73 razy. Obie strony konfliktu wielokrotnie zgłaszały też popełnianie wykroczeń przez stronę przeciwną. Od 1 stycznia 2015 roku do chwili obecnej policjanci z KPP w Sokółce skierowali łącznie 15 wniosków o ukaranie" – brzmi oświadczenie policji w  Sokółce ws. konfliktu rodzin.

 

W Nowym Stojle wrze. Żadna z rodzin nie chce ustąpić. A spór z czasem przybiera na sile. Lokalna policja próbowała także pogodzić skonfliktowane strony. Jednak mediacje okazały się bezskuteczne.

 

- Nie trzeba piekła pozaziemskiego, jest piekło na ziemi. Nie do opanowania. To jest piekło w Nowym Stojle – mówi Teresa Burnewicz.

msl/ "Interwencja"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!