Czarzasty sparodiował jednego z kandydatów na prezydenta

Polska
Czarzasty sparodiował jednego z kandydatów na prezydenta
Polsat News
Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu, lider Lewicy

- Cechą Lewicy jest trwałość. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Jesteśmy razem - powiedział Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu, lider Lewicy, pytany w programie "Wydarzenia i Opinie", czy nie obawia się o Roberta Biedronia po pojawieniu się nowego rywala w kampanii prezydenckiej - Rafała Trzaskowskiego. Czarzasty w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim sparodiował również innego kandydata.

- Lewica walczy - podkreślał Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, pytany o szanse Roberta Biedronia w wyborach prezydenckich. 

 

Lider Lewicy nie wyobraża sobie, żeby jego formacja miała wymienić kandydata - jak zrobiła to KO - nawet gdyby jego notowania spadły do jednego procenta. - Dlaczego mielibyśmy to zrobić. Robert Biedroń utożsamia nasz system wartości. Jest politykiem progresywnym, jest politykiem wolnościowym, nie zmienia w sferze programu zdania, jest politykiem, który uważa, że państwo świeckie jest bardzo ważne - wyjaśniał. Przypomniał, że Biedroń ma jasne zdanie także w sprawie mniejszości, praw kobiet. 

 

"Mamy inne zasady. nie zostawiamy biednych, nie zostawiamy słabych"

 

Podkreślał, że Koalicja Obywatelska ma swoją polityką, "a ja mam swoją". Przypomniał również, że jest szefem partii, która kilka lat temu miała 2 proc. poparcia. - Ciężki "zapieprz" najpierw doprowadził do tego, że najpierw dogadaliśmy się z mądrymi ludźmi z Wiosny i z Razem, potem weszliśmy do Sejmu - mówił lider Lewicy. 

 

- W czasach gorszych nie będzie tak, że będą jechały sanie, a my człowieka, któremu ufamy i wierzymy, będziemy zrzucali. My po prostu mamy inne zasady. Nie zostawiamy biednych, nie zostawiamy słabych i ludzi, którym ufamy, tylko dlatego, że mają 2 proc. poparcia więcej lub 2 proc. poparcia mniej - podkreślał szef Lewicy.  

 

Ocenił, że Robert Biedroń może zdobyć 11 proc. - Będę wtedy wniebowzięty - mówił Czarzasty oceniając, że elektorat lewicy to ok. 15 proc. Polaków.   

 

"Przed wyborami każdy jest lewicowcem"

 

O notowaniach polityków przed wyborami lider Lewicy mówił podając przykład delfina, który wyskakuje z wody i spad. Tak właśnie opisał "kariery" Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Rafała Trzaskowskiego. - Mamy półtora miesiąca do wyborów - przypominał.   

 

Zdaniem Czarzastego na słabszych notowaniach Biedronia zaważyło to, że "przed wyborami każdy jest lewicowcem, dzień po wyborach każdy ma do w d***e".  Później dodał, że jeżeli kogoś uraził, to przeprasza, ale dodał, że "niestety się nie zmieni". 

 

- Mieliśmy kaznodzieję, który... o Boże... konstytucja - tu Czarzasty sparodiował zachowanie Szymona Hołowni, który płakał mówiąc o konstytucji. 

"Biedroń potrzebuje ulicy, Biedroń potrzebuje miłości"

 

Później lider Lewicy zastanawiał się nad osobą Rafała Trzaskowskiego, nad jego wypowiedziami o potrzebie reformy telewizji publicznej i "nowym" tematem konieczności zniesienia umów tzw. śmieciowych. - Po wyborach wszyscy poza Lewicą zapomną o umowach śmieciowych, 500+ i tego typu rzeczach. Teraz trzeba się podlizać, a później zapomną. A my nie zapominamy - przekonywał.    

 

- Wierzę, że nasz elektorat wie, gdzie jest prawdziwa lewica, a nie, gdzie jest lewica do wyborów - mówił wicemarszałek Sejmu.  

 

Zapewniał, że nikt go nie przekona, by zmieniał kandydata. - Biedroń jest naszym kandydatem. Ma lepsze momenty, ma gorsze momenty. Od jutra kończymy z gorszymi momentami, są same dobre momenty. Restartujemy całą kampanię - zapowiedział lider Lewicy. - Biedroń potrzebuje ulicy, Biedroń potrzebuje miłości, Biedroń potrzebuje ludzi, Biedroń potrzebuje dotyku. Wirus mu to zabrał - dodał Włodzimierz Czarzasty.    

 

Wideo: cała rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Włodzimierzem Czarzastym

  

 

"Jeżeli ktoś wydał na karty do głosowania 30 mln zł, to będzie za to siedział"

 

Polityk zapewniał, że Lewica jest wierna swoim poglądom. - Takie rzeczy jak pedofilia w Kościele, świństwa w mediach publicznych, zawsze nam nie odpowiadały. I wiemy, komu dać Trybunał Stanu i jak przyjdzie czas Trybunału Stanu, to nie będziemy zapominali głosować - mówił.   

- Zawsze mówię, że za świństwa przyjdzie czas nagany. Zawsze mówię, że jeżeli ktoś wydał na karty do głosowania 30 mln złotych, to będzie za to siedział - przekonywał lider Lewicy. Wyjaśniał, że to kradzież przez urzędników państwowych majątku Polaków - odnosił się tym samym do ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który zlecił druk kart wyborczych zanim ustawa o głosowaniu korespondencyjnym została przyjęta przez parlament.  

 

Dotychczasowe odcinki programu można obejrzeć tutaj.

prz/grz/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze