Posłanki Lewicy domagają się uznania COVID-19 za chorobę zawodową medyków

Polska
Posłanki Lewicy domagają się uznania COVID-19 za chorobę zawodową medyków
PAP/Leszek Szymański
Według posłanek Lewicy, ministerstwo zdrowia odmawia wsparcia dla grup, które są wyjątkowo narażone na infekcje

O uznanie COVID-19 za chorobę zawodową medyków, pielęgniarek, ratowników oraz pracowników ośrodków opieki społecznej zaapelowały do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego w czwartek posłanki Lewicy Daria Gosek-Popiołek i Marcelina Zawisza. Domagają się także wpisania COVID-19 do wykazu chorób zawodowych w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 2009 roku w sprawie chorób zawodowych.

Posłanki Lewicy zaznaczyły, że "wprawdzie ministerstwo zdrowia dopuszcza możliwość, aby uznać COVID-19 za chorobę zawodową, ale tylko w poszczególnych, indywidualnie analizowanych przypadkach". - Po pierwsze, trzeba będzie udowodnić, że do infekcji doszło w czasie wykonywania obowiązków zawodowych, a po drugie w wyniku zakażenia musi dojść do długotrwałego uszczerbku na zdrowiu - dodały.

 

ZOBACZ: W tydzień więcej chorych na grypę, niż zakażonych koronawirusem od początku epidemii

 

Ich zdaniem "epidemia wirusa SARS-CoV-2 wciąż trwa, a ministerstwo (zdrowia - red.) uporczywie odmawia wsparcia dla grup, które są wyjątkowo narażone na infekcje". - Są wśród nich wszystkie pracownice i pracownicy medyczni oraz przedstawiciele i przedstawicielki zawodów pomocniczych, osoby zajmujące się dezynfekcją, sterylizacją, praniem, sprzątaniem, czy przygotowaniem posiłków - tłumaczą.

 

"Ministerstwo zdrowia działa półśrodkami"

 

- Możliwość ubiegania się o stwierdzenie choroby zawodowej oznacza prawo do zasiłków, świadczeń rehabilitacyjnych, renty szkoleniowej czy dodatku pielęgnacyjnego - zauważają posłanki Lewicy. Jak dodały, "to bardzo ważne zarówno dla pracowników i pracownic, ale także dla ich rodzin".

 

 

Ich zdaniem "ministerstwo zdrowia działa półśrodkami". - Choroby wywołanej przez koronawirusa wciąż nie ma w rozporządzeniu o chorobach zawodowych, a bardziej oburzające jest to, że ministerstwo zdrowia kolejny raz pomija przedstawicieli i przedstawicielki pozostałych zawodów medycznych, a także pracowników i pracownice ośrodków opieki społecznej - wyjaśnia Gosek-Popiołek.

 

Natomiast Zawisza zwróciła uwagę na problem umów śmieciowych w ochronie zdrowia. - Wiele pielęgniarek, położnych, diagnostów lub ratowników jest zmuszanych do niekorzystnych dla nich form zatrudnienia: umów zlecenia, umów o dzieło, kontraktów lub świadczenia pracy jako jednoosobowe działalności gospodarcze, więc nie podlegają ochronie wynikającej z kodeksu pracy - oceniła Zawisza.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze