Miał ukraść przyszłym teściom prawie 400 tys. zł. Wpadł przez odcisk palca

Polska
Miał ukraść przyszłym teściom prawie 400 tys. zł. Wpadł przez odcisk palca
Komenda Miejska Policji w Gliwicach
Za kradzież 400 tys. złotych ma odpowiadać narzeczony córki właścicieli domu

Za kradzież prawie 400 tys. zł z jednorodzinnego domu w okolicach Gliwic (Śląskie) odpowiada 27-letni narzeczony córki właścicieli domu - ustalili policjanci, którzy przez blisko dwa lata prowadzili śledztwo w tej sprawie. Sprawcę zdradził odcisk palca, odkryty przez policjantów w miejscu kradzieży.

Akt oskarżenia przeciwko 27-latkowi w ostatnim czasie trafił do gliwickiego sądu. Oskarżonemu, który w pierwszym etapie śledztwa miał w tej sprawie jedynie status świadka, grozi do 10 lat więzienia.

 

ZOBACZ: Okradła konduktorkę, kiedy ta wypisywała jej mandat za jazdę na gapę

 

Do kradzieży prawie 400 tys. zł doszło wiosną 2018 roku. Pieniądze zniknęły z metalowej, zamykanej kasetki, przytwierdzonej do podłogi w jednym z pomieszczeń jednorodzinnego domu. Policyjni technicy zabezpieczyli ślady i przesłuchali wszystkich domowników - w tym narzeczonego córki właścicieli, który był w domu częstym gościem.

 

"Uzyskano niezbite dowody"

 

"Podczas długich rozmów ze śledczymi mężczyzna wypierał się jednak jakiejkolwiek wiedzy o pieniądzach czy usytuowaniu skrytki. Tymczasem policyjny nos mówił co innego" - podała w poniedziałek policja, która przez kilka miesięcy weryfikowała hipotezę o tym, że to właśnie ten mężczyzna mógł dokonać kradzieży. Sądowa ekspertyza dotycząca odkrytego na kasetce odcisku palca potwierdziła przypuszczenia policjantów.

 

"Uzyskano niezbite, stuprocentowe dowody, że podejrzewany, mimo stanowczego wypierania się wiedzy o kasecie z gotówką, miał z nią kontakt. Tym samym mężczyzna ze świadka stał się podejrzanym" - wskazują śledczy. Ich ustalenia potwierdził prokurator, który postawił mężczyźnie zarzuty i skierował do sądu akt oskarżenia.

 

Policjanci wskazują, iż śledztwa w sprawach kradzieży pieniędzy w domach jednorodzinnych z reguły angażują wielu policjantów, pochłaniając sporo czasu i wysiłku. "Apelujemy do osób przechowujących gotówkę w domu o bardziej roztropne zachowanie. Z całą pewnością są lepsze metody ulokowania pieniędzy, niż metalowa sklepowa kasetka przytwierdzona do podłogi" - przekonują funkcjonariusze śląskiej policji.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze