Po śmierci Lipki Budka Suflera odwołuje koncerty

Kultura
Po śmierci Lipki Budka Suflera odwołuje koncerty
Facebook.com/Budka Suflera

"Wszystkie nasze koncerty zaplanowane na najbliższe dwa miesiące zdecydowaliśmy się odwołać bądź zmienić datę ich wykonania na inną" - poinformowali w mediach społecznościowych muzycy Budki Suflera. 6 lutego zmarł lider zespołu Romuald Lipko.

Muzyk Romuald Lipko, lider Budki Suflera, zmarł w wieku 69 lat w nocy z czwartku na piątek. Był kompozytorem, multiinstrumentalistą, autorem wielu polskich przebojów. Zmagał się z chorobą nowotworową. Jego pogrzeb odbędzie się 12 lutego.

 

"Nadchodzące tygodnie, to dla nas okres żałoby"

 

Zespół w mediach społecznościowych poinformował, że nie zagrają zaplanowanych na najbliższe dwa miesiące koncertów. 

 

"Poruszeni jakże dla nas smutnym faktem odejścia naszego Przyjaciela Romualda Lipko, pragniemy poinformować, że wszystkie nasze koncerty zaplanowane na najbliższe dwa miesiące zdecydowaliśmy się odwołać bądź zmienić datę ich wykonania na inną. Nadchodzące tygodnie, to dla Nas okres żałoby. Zarówno Was, prawdziwych fanów, jak i organizatorów prosimy o zrozumienie i wybaczenie" - napisali.

 

 

"Przemysłowo komponował przeboje"

 

- To był gość, który nie odcinał kuponów od swojej kariery, tylko cały czas pracował - wspominał w piątek w Polsat News basista Mieczysław Jurecki, członek Budki Suflera. Jego zdaniem, zmarły muzyk "przemysłowo komponował przeboje". Natomiast Tomasz Zeliszewski, perkusista zespołu, stwierdził, że Lipko "miał duszę wojownika".

 

Zeliszewski mówił, że w ostatnich tygodniach zespół często widywał się z Lipką. - Przesiadywaliśmy w szpitalu, bo co innego robić. Nawet gdybyśmy poszli do domu, to myślami byliśmy gdzie indziej - stwierdził. 

 

ZOBACZ: Nie żyje Romuald Lipko. Muzyk Budki Suflera zmagał się z nowotworem

 

Podczas tych wizyt przyjaciele z Budki Suflera włączali Lipce jego utwory oraz nagrania z sesji muzycznych, które realizowali podczas jego nieobecności.

 

Z kolei Jurecki opisywał Lipkę jako "gościa, który nie odcinał kuponów od swojej kariery, tylko cały czas pracował".

 

- Gdy odwiedzałem go w szpitalu, śmialiśmy się, opowiadaliśmy sobie dowcipy, on miał refleks. Był to facet, który skomponował nieprawdopodobną liczbę przebojów, robił to przemysłowo. Takiego gościa teraz nie ma i pewnie nie będzie - uznał. 

 

Basista wspomniał prośbę zmarłego, aby w momencie, gdy go zabraknie, zespół nadal grał, ponieważ "muzyka i Budka Suflera to jedyne, co po mnie zostanie". - Trzeba będzie tak zrobić - zapewnił Jurecki. 

pgo/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!