Element kosiarki uderzył w kobietę. Zmarła w szpitalu

Polska
Element kosiarki uderzył w kobietę. Zmarła w szpitalu
pixabay.com/pasja1000
Do wypadku doszło podczas koszenia pobocza we wsi Wirkowice

Pracownik Urzędu Gminy w Izbicy stanie przed sądem w związku z wypadkiem do jakiego doszło podczas koszenia trawy. Element kosiarki uderzył w kobietę, która zmarła kilka tygodni później. Według śledczych, mężczyzna źle eksploatował urządzenie. Oskarżony czuje się niewinny.

Do wypadku doszło 3 sierpnia 2018 r. w Wirkowicach w woj. lubelskim. 60-latek kosił wówczas trawę wzdłuż pobocza drogi. 

 

Jechał ciągnikiem, do którego podczepił wysięgnikową kosiarkę bijakową. W pewnym momencie od urządzenia oderwał się uchwyt mocowania noża i uderzył w nogę kobiety stojącej przed swoim domem.

 

Droga do WirkowicGoogle Maps
Droga do Wirkowic

 

Zabójcza sepsa

 

59-latka z rozciętą łydką trafiła na oddział szpitala w Krasnymstawie, gdzie zmarła po kilku tygodniach. W jej organizmie rozwinęła się bowiem sepsa. 

 

Gminny pracownik usłyszał zarzut umyślnego narażenia kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do 3 lat więzienia.

 

ZOBACZ: Podejrzewano grypę jelitową, rozwijała się sepsa piorunująca. 2-latka z Brodnicy zmarła

 

- Dopuścił się tego poprzez nieprawidłową eksploatację kosiarki, poprzez wykonywanie pracy polegającej na cięciu gałęzi drzew, koszeniu w odległości mniejszej niż 50 metrów od osób postronnych oraz eksploatacji kosiarki bez wymaganego urządzenia ochronnego, w następstwie czego spowodował uszczerbek na zdrowiu, naruszył narząd ciała na okres nie dłuższy niż 7 dni - powiedziała polsatnews.pl Ewa Jałowiecka-Śliwa, szefowa Prokuratury Rejonowej w Zamościu.

 

Nie przyznaje się do winy

 

Śledczy oparli akt oskarżenia na instrukcji obsługi kosiarki oraz opinii biegłego. Jak się okazuje, urządzenie nie było przeznaczone do cięcia gałęzi drzew, pracownik powinien je używać w bezpiecznej odległości od ludzi, z pełnym wyposażeniem, czyli osłoną noża.  

 

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Sprawę rozstrzygnie sąd w Zamościu.

 

ZOBACZ: Przez kilka godzin pacjent miał leżeć na podłodze. Szpital: konieczna była toaleta jego ciała

 

Niewykluczone, że przed sądem staną też pracownicy szpitala w Krasnymstawie, którzy opiekowali się 59-latką. Jak informuje "Dziennik Wschodni", mimo pozornie niegroźnej rany, stan pacjentki pogarszał się z każdym dniem. Lekarze zdecydowali o amputacji nogi, ale wcześniej kobieta zmarła. Przyczyną śmierci okazała się sepsa.

 

Chcą ukarania lekarzy

 

Śledztwo w tej sprawie umorzono. Zdaniem Prokuratury Regionalnej w Lublinie nie doszło do błędu w sztuce lekarskiej. Rodzina zmarłej zaskarżyła jednak to postanowienie.

ml/luq/ polsatnews.pl, Dziennik Wschodni

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze