Odstrzał dzików to większe zagrożenie m.in. boreliozą. 1100 naukowców apeluje do premiera

Technologie
Odstrzał dzików to większe zagrożenie m.in. boreliozą. 1100 naukowców apeluje do premiera
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Polsat News
Odstrzał nie powstrzyma ASF. "Przeciwnie - zarówno wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, jak i krajowa praktyka wskazują, że zmasowane polowania na dziki walnie przyczyniają się do roznoszenia wirusa"

Naukowcy w liście otwartym zaapelowali do premiera naukowcy, by cofnął decyzję o odstrzale redukcyjnym dzików i wdrożył działania ukierunkowane na rzeczywiste mechanizmy roznoszenia ASF. 1100 naukowców, którzy w poniedziałek podpisało się pod listem, wskazało, że prawdziwą przyczyną rozwoju ASF - afrykańskiego pomoru świń - jest m.in. brak bioasekuracji.

"Apelujemy o natychmiastowe cofnięcie decyzji o odstrzale redukcyjnym dzików i wdrożenie alternatywnych działań na bazie wiedzy naukowej i eksperckich opinii (ukierunkowanych na rzeczywisty mechanizm roznoszenia ASF związany z udziałem człowieka), mających na celu wstrzymanie dalszego rozprzestrzeniania się tej choroby w Polsce. Zgłaszamy jednocześnie swoją gotowość do udziału w pracach dotyczących przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa" – napisali naukowcy z Polskiej Akademii Nauk w liście do premiera RP Mateusza Morawieckiego.

 

Pięciu ekspertów wyspecjalizowanych m.in. w tematyce ssaków


Autorami listu jest pięciu ekspertów wyspecjalizowanych m.in. w tematyce ssaków: prof. Krzysztof Schmidt i prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN, prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, dr Tomasz Podgórski z Czech University of Life Sciences i IBS PAN oraz prof. Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN.

 

ZOBACZ: Zderzenie samochodu i motocykla z dzikiem. Zwierzę nie przeżyło [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

 

Jako naukowcy oraz eksperci zajmujący się profesjonalnie ochroną i zarządzaniem zasobami środowiska przyrodniczego, w tym także leśnictwem i gospodarką łowiecką, apelują oni do premiera "o uchronienie kraju od fatalnych konsekwencji gospodarczych i środowiskowych w związku z decyzją Ministerstwa Środowiska o tzw. depopulacji (skoordynowanym odstrzale redukcyjnym, zmierzającym do maksymalnego obniżenia liczebności populacji) dzika w skali całego obszaru Polski, jako elementu walki z ASF".

 

Decyzja o odstrzale 210 tys. dzików "nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia"


Postulują też natychmiastowe wstrzymanie planowanych masowych i wielkoobszarowych odstrzałów dzików.


Autorzy listu przypominają, że 12 stycznia do końca lutego br. myśliwi mają przeprowadzić masowy, skoordynowany odstrzał dzików na większości terytorium Polski. "Odstrzelonych ma zostać nawet 210 tys. tych zwierząt, a resort środowiska domaga się maksymalnego obniżenia liczebności populacji tego gatunku. Uważamy, że decyzja ta zapadła pod naciskiem politycznym i nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia" - napisali.


W ich opinii masowy odstrzał dzików w ramach polowań zbiorowych nie zapewni realizacji celu, jakiemu ma służyć, tj. zatrzymaniu ekspansji wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce. "Przeciwnie – zarówno wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), jak i krajowa praktyka wskazują, że zmasowane polowania na dziki walnie przyczyniają się do roznoszenia wirusa. Dzieje się to za sprawą zwiększania zasięgów przemieszczania się spłoszonych zwierząt, które zarażają kolejne osobniki, zanieczyszczania środowiska krwią zarażonych dzików, która może stanowić źródło nowych zakażeń, oraz częstszego kontaktu z krwią i szczątkami zarażonych dzików przez myśliwych, bez możliwości skutecznego odkażenia w warunkach polowania. Zwiększona mobilność myśliwych w ramach masowych odstrzałów może prowadzić do transmisji wirusa na duże odległości" - czytamy w liście.

 

ZOBACZ: Myśliwy pomylił dzika z samochodem. Ranił 37-latkę


Naukowcy powołują się na statystyki, według których pomimo prowadzenia intensywnego odstrzału sanitarnego w latach 2015-2017 (gdy w Polsce wybito niemal milion dzików), liczba przypadków zarażenia wirusem ASF w populacji tych zwierząt wzrastała. W 2015 r. odnotowano jedynie 44 przypadki, w 2017 było ich już 678. Wirus nie tylko nie został zatrzymany przez masowy odstrzał dzików, ale miał doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się. W 2018 r. stwierdzono już 3300 przypadków ASF u dzików.

 

Mniej dzików to większe zagrożenie boreliozą i kleszczowym zapaleniem mózgu


Eksperci ostrzegają przed trudnymi do przewidzenia skutkami przyrodniczymi eliminacji dzika na dużych obszarach kraju.


"Dziki są gatunkiem dominującym w zespole dużych ssaków w naszych ekosystemach. Jako zwierzęta wszystkożerne pełnią w lasach rolę sanitarną oraz mają istotny wpływ na wiele elementów środowiska. Dziki żywią się m.in. owadami będącymi szkodnikami drzew, gryzoniami oraz padliną. Buchtując w poszukiwaniu pokarmu i roznosząc nasiona, odgrywają ważną rolę w naturalnym odnowieniu lasu i w procesach obiegu materii w przyrodzie. Eliminacja tego gatunku z ekosystemu może przyczynić się do zwiększenia intensywności gradacji owadów w lasach oraz częstości występowania patogenów przenoszonych przez gryzonie na ludzi (np. borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu). Dziki stanowią również ważny naturalny pokarm wilka, a zmniejszenie jego dostępności może wywołać wzrost poziomu szkód powodowanych przez te drapieżniki znajdujące się pod ochroną" - napisali naukowcy.


Według specjalistów z PAN dla osiągnięcia celu, jakim jest zatrzymanie epidemii ASF w Polsce, "należy pilnie porzucić pozorowane i kosztowne działanie, jakim jest masowy odstrzał dzików. Eksperci z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach wskazują, że wszystkie nowe ogniska zarażenia wirusem trzody chlewnej w Polsce są wynikiem przenoszenia wirusa przez ludzi".

 

Prawdziwą przyczyną rozwoju ASF nie są dziki


Wskazują oni, że prawdziwą przyczyną rozwoju ASF w Polsce jest brak bioasekuracji i niewystarczająca kontrola sanitarna w branży trzody chlewnej. Powołują się przy tym na raport NIK z 2017 r., zgodnie z którym program bioasekuracji w związku z ASF w Polsce był źle przygotowany i nierzetelnie wdrażany.

 

ZOBACZ: Śmiertelne postrzelenie 61-latka podczas polowania na dziki


"Obecnie wirus zagraża najbardziej dochodowym chlewniom w województwie wielkopolskim. Jeżeli kierowany przez Pana rząd nie podejmie skutecznych i zdecydowanych działań w celu zapewnienia najwyższych standardów bioasekuracji i nadzoru weterynaryjnego, będzie on bezpośrednio odpowiedzialny za załamanie się branży trzody chlewnej w Polsce. Tego problemu nie rozwiąże masowy odstrzał dzika" - ostrzegają profesorowie z PAN.


Postulują oni m.in., aby zamiast odstrzału wprowadzić realnie działające mechanizmy odnajdywania padłych osobników, co jest najskuteczniejszym sposobem wykrywania nowych przypadków ASF we wczesnym stadium na obszarach wolnych od chorób. Powołują się też na dane naukowe i rekomendacje, zgodnie z którymi strategia walki z ASF powinna być dostosowana do fazy epidemii choroby na danym terenie oraz odległości od obszaru zakażonego.

 

Wdrażana strategia "stoi w sprzeczności nowoczesnymi metodami kontroli chorób"


"Natomiast obecnie wdrażana w Polsce strategia, oparta na drastycznej redukcji populacji dzika na obszarze całego kraju, stoi w sprzeczności z nowoczesnymi metodami kontroli chorób w populacjach dzikich zwierząt i współczesnymi wymogami ochrony przyrody" - alarmują.


Wystosowany 9 stycznia list w poniedziałek 20 stycznia został sygnowany przez ponad 1100 naukowców z całej Polski.

grz/ PAP Nauka w Polsce
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie