Prowokacja wobec ks. Jerzego Popiełuszki. Zapadł wyrok w sądzie apelacyjnym

Polska
Prowokacja wobec ks. Jerzego Popiełuszki. Zapadł wyrok w sądzie apelacyjnym
PAP/Piotr Nowak
Uczestnicy posiedzenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie

Warszawski sąd apelacyjny utrzymał w środę decyzję sądu okręgowego z października zeszłego roku o umorzeniu z powodu przedawnienia postępowania karnego wobec oskarżonych o tzw. prowokację na Chłodnej, czyli podrzucenie w 1983 r. przez SB do mieszkania ks. Jerzego Popiełuszki materiałów obciążających duchownego.

Zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie z 30 października zeszłego roku o umorzeniu tej sprawy złożył IPN. W środę przed południem na posiedzeniu rozpoznał je sąd apelacyjny, który po południu ogłosił decyzję.

 

Sąd: czyn nie stanowił zbrodni przeciw ludzkości

 

Sąd okręgowy uznał, że choć czyn zarzucony trójce oskarżonych stanowi zbrodnię komunistyczną, to w momencie jego popełnienia nie stanowił zbrodni przeciw ludzkości, a więc uległ przedawnieniu z początkiem 1995 r.

 

ZOBACZ: Jest decyzja sądu ws. prowokacji wobec ks. Popiełuszki

 

- Prokurator w zażaleniu nie wskazuje w żaden sposób i wprost, żeby był przypadek jakikolwiek w prawie międzynarodowym, żeby tego rodzaju jednorazowe zachowanie przez jakikolwiek sąd w innym kraju zostało uznane za zbrodnię przeciwko ludzkości. W związku z tym sąd apelacyjny uznał, że podniesione w zażaleniu zarzuty nie są zasadne - mówił w uzasadnieniu postanowienia SA sędzia Zbigniew Kapiński.

 

Sędzia podkreślił jednocześnie, że nie ma sporu, co do tego jaki przebieg miało to zdarzenie, czyli nie ma sporu odnośnie ustaleń dotyczących przebiegu zdarzenia objętego aktem oskarżenia i charakteru tego czynu, że jest to zbrodnia komunistyczna.

 

Zwrócił przy tym uwagę, że jednoznaczna jest także ocena moralna tej prowokacji wobec ks. Popiełuszki. - Nie ma sporu, jaka jest ocena moralna tego czynu, czyli że zasługuje on na najwyższe potępienie, ponieważ były to działania wymierzone w niewinnego człowieka, który poświęcił życie walce z komunistycznym reżimem - mówił sędzia.

 

Podkreślił jednak, że ta sprawa dzisiaj, dotycząca tych trzech oskarżonych, jest sądzona w demokratycznej Polsce, która musi respektować zasady prawa, w tym prawa międzynarodowego. Jak wskazał, samo pojęcie zbrodni przeciwko ludzkości nie jest w prawie międzynarodowym jasno określone. - Na dzisiaj nie ma definicji, co jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Ona jest wypracowywana w pewnym zakresie - stwierdził sędzia Kapiński.

 

- Żeby osądzić tę sprawę merytorycznie, należałoby przyjąć, że to jednorazowe zachowanie, takie jak jest opisane w tym zarzucie, stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości - przypomniał sędzia. Dodał, że w tej sprawie nie da się tak przyjąć. Zaznaczył, że przeprowadzenie przewodu sądowego w sprawie oraz przesłuchanie świadków i tak musiałoby się skończyć orzeczeniem sądu o umorzeniu z powodu przedawnienia.

 

Postanowienie sądu apelacyjnego jest prawomocne.

 

Amunicja, materiały wybuchowe, ulotki w mieszkaniu księdza

 

Już w październiku ub.r. SO wskazywał, choć w sprawie niewątpliwie mamy do czynienia ze zbrodnią komunistyczną, to w momencie popełnienia tego przestępstwa przez oskarżonych czyn nie stanowił zbrodni przeciwko ludzkości, która się nie przedawnia. Według SO, z kategorią prześladowania rozumianego jako zbrodnia przeciwko ludzkości mamy do czynienia tylko wtedy, kiedy przestępstwa miały charakter masowy, wielokrotny i były efektem określonego planu skierowanego przeciwko danej grupie lub zbiorowości.

 

Sprawa dotyczyła podrzucenia w 1983 r. przez Służbę Bezpieczeństwa do mieszkania duchownego materiałów go obciążających, w tym amunicji, materiałów wybuchowych, a także ulotek i wydawnictw, których posiadanie było wówczas zabronione. Z powodu tych działań SB wdrożono przeciwko kapelanowi Solidarności postępowanie karne.

 

ZOBACZ: 19 października ma być Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych

 

W ocenie pionu śledczego IPN czyny oskarżonych funkcjonariuszy SB kwalifikowały się jako zbrodnia przeciwko ludzkości, ponieważ były wymierzone nie tylko w ks. Popiełuszkę i duchowieństwo, ale w całą opozycję antykomunistyczną.

 

Akt oskarżenia prokurator IPN sformułował przeciwko trzem byłym funkcjonariuszom SB z Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sprawie tworzenia w 1983 r. "fałszywych dowodów w celu skierowania przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce ścigania o przestępstwo". Oskarżeni Grzegorz P., Waldemar O. i Paweł N., to b. funkcjonariusze SB skazani jako sprawcy późniejszego zabójstwa księdza. Do morderstwa doszło w nocy z 19 na 20 października 1984 r. Dwóch ze sprawców zabójstwa księdza zmieniło później nazwiska z lat 80.

 

30 października 1984 r. z zalewu przy tamie na Wiśle we Włocławku wyłowiono zwłoki księdza. Pogrzeb odbył się 3 listopada 1984 r. W procesie jego zabójców (tzw. procesie toruńskim) w lutym 1985 r. zapadły wobec czterech funkcjonariuszy wyroki od 14 do 25 lat więzienia. Później po amnestiach kary łagodzono, ostatni ze skazanych wyszedł na wolność w 2001 r. Wszyscy byli funkcjonariuszami Departamentu IV MSW, którego celem w latach PRL było zwalczanie Kościoła katolickiego. IPN wskazuje, że podczas procesu toruńskiego nie był poruszany wątek prowokacji na Chłodnej. 

emi/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze