Ksiądz miał gwałcić ministranta, teraz pracuje w diecezjalnym archiwum. "Nie ma kontaktu z dziećmi"

Polska
Ksiądz miał gwałcić ministranta, teraz pracuje w diecezjalnym archiwum. "Nie ma kontaktu z dziećmi"
Google Street View

Taka praca w miejscu bez kontaktu z dziećmi czy młodzieżą nie niesie za sobą zagrożeń i jest też formą społecznej prewencji - pisze poznańska kuria odnosząc się do zatrudnienia Krzysztofa G. Były ksiądz usłyszał zarzut kilkudziesięciu gwałtów na ministrancie z Chodzieży. Kuria w żadnym stopniu nie chroni byłego księdza - podkreśla jej rzecznik,

"Wydalony z kapłaństwa ksiądz nie pracuje w Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, jak podała 15.01.2020 r. »Gazeta Wyborcza«. Były ksiądz znalazł zatrudnienie w diecezjalnym archiwum na stanowisku magazyniera do czasu znalezienia innej pracy" - napisał ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii. 

 

Były ksiądz Krzysztof G. usłyszał zarzuty dokonania co najmniej kilkudziesięciu gwałtów na ministrancie z Chodzieży – informował w grudniu lokalny dziennik "Głos Wielkopolski". Do przestępstw seksualnych miało dochodzić przez ponad 10 lat.

 

Krzysztof G. zarzucane mu przestępstwa miał popełniać w latach 2001-2013, będąc jeszcze księdzem. Dopiero niedawno mężczyzna został wydalony ze stanu kapłańskiego. Zdaniem "Wyborczej" kościół miał "wyciągnąć do niego pomocną rękę" i zatrudnić go w poznańskiej kurii.

 

ZOBACZ: Ojciec dziesięciorga dzieci oskarżony o molestowanie nieletnich córek. "Jest dobrym ojcem"

 

"Czyn przeciwko szóstemu przykazaniu"

 

"Zatrudnienie w żadnym stopniu nie jest wyrazem ochrony byłego księdza. Po zgłoszeniu przypadku molestowania ksiądz został usunięty z parafii, a działania archidiecezji doprowadziły do wszczęcia postępowania kanonicznego w związku z oskarżeniem o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą poniżej 18 roku życia" - poinformował rzecznik. 

 

Wyrok sądu kościelnego o wydaleniu ze stanu kapłańskiego został wydany 31 października 2018 r.

 

ZOBACZ: Ksiądz miał gwałcić ministranta przez ponad 10 lat. Usłyszał zarzuty

 

Ks. Szczepaniak dodał, że z pokrzywdzonym kilkukrotnie spotykał się delegat biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży, proponując mu opłacenie terapii psychologicznej oraz zwrot kosztów podróży. "Pokrzywdzony nie był zainteresowany taką formą pomocy" - dodał. 

 

Nie mogli przekazać dokumentów prokuraturze

 

W oświadczeniu zwrócono także uwagę, że w 2019 r. archidiecezja nie mogła przekazać Prokuraturze Rejonowej w Chodzieży aktu postępowania kościelnego, ponieważ ich dysponentem była w tym czasie Stolica Apostolska, a Kodeks prawa kanonicznego zobowiązywał stronę kościelną do zachowania tajemnicy.

 

Potwierdziła to niedawna wypowiedź abp. Charlesa Scicluny z Kongregacji Nauki Wiary przy okazji decyzji papieża o zniesieniu sekretu papieskiego: "diecezja, która posiada daną dokumentację nie jest już zobowiązana do zachowania tajemnicy papieskiej i może zadecydować, jeżeli będzie taka potrzeba, o współpracy". 

 

Do gwałtów miało dochodzić w latach 2002-2013. Jak wskazuje "Głos Wielkopolski", "ksiądz przemocą lub podstępem miał doprowadzać do stosunków z Szymonem. To niejedyne zarzuty. Jest również podejrzany o inne przestępstwa seksualne związane również z molestowaniem. Niektóre z nich miał popełniać już od sierpnia 2001 roku, gdy Szymon nie miał jeszcze ukończonych 15 lat".

 

ZOBACZ: "Jak po 20 latach kłamstwa, tuszowania i manipulacji można mówić o oczyszczeniu Kościoła?"

 

Rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej prok. Michał Smętkowski mówił że "oprócz co najmniej kilkudziesięciu gwałtów, byłemu księdzu zarzucono również to, że co najmniej kilkadziesiąt razy nadużył stosunku zależności między nim a ministrantem. Wykorzystał również jego trudną sytuację życiową oraz późniejsze uzależnienie od alkoholu i doprowadzał do obcowania płciowego".

 

Księża zasłaniali się tajemnicą zawodową

 

Krzysztof G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policji i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego.

 

ZOBACZ: Emocje przed procesem proboszcza oskarżonego o pedofilię. "Ksiądz bije kobiety"

 

"Głos Wielkopolski" przypomniał, że prokuratura śledztwo w tej sprawie prowadzi od trzech lat. O pomoc zwracała się wcześniej m.in. do poznańskiej kurii i abpa Stanisława Gądeckiego. Księża zasłaniali się jednak tajemnicą zawodową oraz sekretem papieskim i - jak wskazano w publikacji - "nie pomogli prokuraturze w zgromadzeniu dowodów w sprawie księdza Krzysztofa i pedofilii w Kościele". 

msl/ml/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze