Protesty przeciwko zamknięciu elektrowni jądrowych. "Droga odcinania atomu to poważny błąd"

Świat
Protesty przeciwko zamknięciu elektrowni jądrowych. "Droga odcinania atomu to poważny błąd"
Facebook/ FOTA4Climate
Przeciwko zamknięciu elektrowni atomowej Philippsburg 2 protestowali również polscy aktywiści z FOTA4Climate

Grupa aktywistów z kilku krajów, w tym z Polski, protestowała w niedzielę przeciw zamknięciu elektrowni atomowej Philippsburg 2 na południowym zachodzie Niemiec. Ich zdaniem energetyka jądrowa jest skutecznym narzędziem w redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Elektrownia atomowa Philippsburg 2, która zapewnia 13 proc. energii elektrycznej w Badenii-Wirtembergii, zostanie wyłączona w sylwestra. Jest to przedostatnia tego rodzaju siłownia działająca w tym kraju związkowym. Deficyt prądu ma być uzupełniony importem m.in. z Francji.

 

Około 100 osób protestujących w niedzielę przeciwko zamknięciu elektrowni - w tym Polacy z grupy FOTA4Climate - domagało się wprowadzenia w Europie moratorium na "zamykanie atomu" i przekonywało, że energetyka jądrowa jest skutecznym narzędziem w redukowaniu emisji gazów cieplarnianych, a tym samym w powstrzymywaniu zmian klimatycznych. Zdaniem ekologów, energia jądrowa to konieczność, dopóki spalany jest węgiel i gaz.

 

ZOBACZ: "Nie zabierajcie nam przyszłości". Młodzieżowy Strajk Klimatyczny przeszedł ulicami Warszawy

 

"Droga zamykania atomu to poważny błąd"

 

- Po zamknięciu elektrowni jądrowej pojawia się konieczność uzupełnienia energii. Najczęściej uzupełnia się ją paliwami kopalnymi, a tylko częściowo odnawialnymi źródłami energii. To jest naprawdę historyczna chwila. Od tego, jak potoczy się sytuacja, jak do tego podejdzie rząd Niemiec i społeczność międzynarodowa, zależy nasz wspólny los. Jeśli świat podąży drogą zamykania atomu, będzie to poważny błąd, ponieważ stracimy możliwość dekarbonizacji - powiedział jeden z założycieli FOTA4Climate Andrzej Gąsiorowski.

 

 

"Energia jądrowa rodzi kluczowe pytania dotyczące bezpieczeństwa"

 

Tymczasem szef niemieckiego urzędu zajmującego się utylizacją odpadów atomowych (BfE) Wolfram Koenig w wywiadzie udzielonym w sobotę dziennikom grupy medialnej Funke bronił decyzji rządu RFN, by odejść z atomu do 2022 r.

 

- Po katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie wyciągnięto właściwe wnioski. Energia jądrowa rodzi kluczowe pytania dotyczące bezpieczeństwa. Elektrownie generują też substancje wysokiego ryzyka, które są podstawą do budowy broni jądrowej - przekonywał.

 

Po katastrofie japońskiej elektrowni atomowej w Fukushimie w 2011 r. niemiecki rząd zdecydował o zamknięciu wszystkich reaktorów na swoim terytorium do 2022 roku. Elektrownie węglowe mają zostać zamknięte do 2038 r.

 

ZOBACZ: Najbogatszy Polak zbuduje w Polsce prywatne kompaktowe reaktory jądrowe

 

"Szwecja potrzebuje więcej energii z atomu"

 

W kilku miastach w Szwecji, w tym w Sztokholmie, w niedzielę odbywały się podobne demonstracje. Chodziło o wyrażenie sprzeciwu przeciwko zaplanowanemu na poniedziałek wyłączeniu z powodów ekonomicznych reaktora R2 w elektrowni atomowej Ringhals na zachodnim wybrzeżu kraju.

 

- Szwecja potrzebuje więcej energii z atomu, a nie mniej. Dla środowiska, miejsc pracy oraz utrzymania państwa opiekuńczego - przekonywali podczas manifestacji na placu Norrmalmstorg w Sztokholmie członkowie konserwatywno-liberalnej pozaparlamentarnej partii Medborgerlig Samling (MED).

 

Zamknięcie z powodów ekonomicznych

 

O wcześniejszym zamknięciu reaktora R2, który miał działać do 2025 roku, zdecydował w 2015 roku państwowy szwedzki koncern energetyczny Vattenfall, zwracając uwagę na wysokie koszty jego utrzymania oraz niskie ceny energii. Na mocy tej samej decyzji kolejny reaktor w Ringhals, R1, ma zostać wygaszony w 2021 roku, choć początkowo planowano, że stanie się tak dopiero pięć lat później.

 

- Dziś cztery reaktory Ringhals odpowiadają w naszym kraju za produkcję ok. 20 proc. energii. Niepotrzebne zamknięcie dwóch bloków spowoduje, że elektrownia atomowa produkować będzie jedynie 12 proc. energii, a Szwecja będzie zmuszona do importu energii pozyskiwanej z węgla, na przykład z Polski - twierdził rzecznik ds. energii MED Mikael Staldal.

 

Jego partia domaga się, aby rząd, zamiast zamykać reaktory starego typu, wspierał rozwój nowoczesnej technologii reaktorów czwartej generacji. - Do czasu ich wprowadzenia należy maksymalnie wykorzystać okres użytkowania dotychczasowych reaktorów - uważają członkowie MED.

 

Krytyka odejścia od energii jądrowej

 

Według protestujących w ostatnich latach ceny energii elektrycznej wzrosły, rośnie popyt na energię zwłaszcza w południowej Szwecji, więc - jak podkreślają - produkcja energii z atomu jest znów opłacalna.

 

W Sztokholmie, podobnie jak w Goeteborgu, Malmoe oraz Uppsali, demonstracje przeciwko zamykaniu reaktorów jądrowych zgromadziły jedynie kilkudziesięciu uczestników.

 

Przedwczesne zamykanie reaktorów jądrowych krytykują także opozycyjne ugrupowania prawicowe zasiadające w szwedzkim parlamencie. Na początku grudnia liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna (M) oraz Chrześcijańscy Demokraci (KD) ogłosili, że zrywają zawarte z rządzącymi w Szwecji socjaldemokratami (S) oraz Partią Ochrony Środowiska - Zielonymi (MP) porozumienie z 2016 roku na temat polityki energetycznej. Politycy ustalili w nim, że celem Szwecji jest pozyskiwanie 100 proc. energii w 2040 roku ze źródeł odnawialnych.

 

W Szwecji około 40 proc. produkowanej energii elektrycznej pochodzi z 10 reaktorów atomowych.

ac/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze