Paryski szczyt ws. sytuacji w Donbasie. W kuluarach rozmowy Putin- Zełeński

Świat
Paryski szczyt ws. sytuacji w Donbasie. W kuluarach rozmowy Putin- Zełeński
PAP/EPA/IAN LANGSDON
W Paryżu rozpoczyna się szczyt na temat sytuacji w Donbasie. Putin spóźniony

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że jest zadowolony ze spotkania z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Przywódcy rozmawiali w Paryżu, gdzie odbywa się szczyt "czwórki normandzkiej"; było to ich pierwsze spotkanie dwustronne.

Spotkanie ma ożywić proces pokojowy na Ukrainie i otworzyć nowy rozdział w Kijowa stosunkach z Moskwą. Szczyt w formacie normandzkim odbywa się pierwszy raz od trzech lat, czyli od momentu zamrożenia rozmów w 2016 roku. Putin przybył na spotkanie jako ostatni z niewielkim, około 15 minutowym opóźnieniem. Przywódcy rozmawiają w Pałacu Elizejskim.

 

"Jestem zadowolony"

 

Rosyjskie agencje informacyjne przekazały krótką wypowiedź Putina po spotkaniu z prezydentem Ukrainy. - (Przebiegła) dobrze, jestem zadowolony - odparł Putin, odpowiadając na pytanie prasy o przebieg rozmowy z Zełenskim, i określił tę rozmowę jako "rzeczową". Wcześniej Reuters podała, że prezydenci obu krajów prowadzą rozmowy w kuluarach szczytu normandzkiego. 

 

O zakończeniu spotkania poinformowała też rzeczniczka Zełenskiego Julia Mendel. "Zakończyło się spotkanie dwustronne prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w formacie normandzkim w Paryżu" - napisała na Twitterze.

 

Według obecnych na miejscu mediów rozmowy Zełenskiego z Putinem trwały ponad godzinę. Służby prasowe prezydenta Ukrainy poinformowały na Facebooku, że po spotkaniu "negocjacje powróciły do formatu czwórki (normandzkiej) w ramach kolacji roboczej".

 

Przywódcy "czwórki normandzkiej" (Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy) udali się na kolację roboczą - podała rosyjska agencja RIA Nowosti późnym wieczorem w poniedziałek. Po tej kolacji planowana jest wspólna konferencja prasowa.

 

Rozmowy "czwórki"

 

Według źródła w Pałacu Elizejskim przywódcy będą kontynuować rozmowy z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona, a po spotkaniach wydadzą wspólny komunikat.

 

ZOBACZ: Weteran z Donbasu wrócił do kraju. Wcześniej zatrzymały go polskie służby

 

Bardzo oczekiwane są również rozmowy Putina i Merkel, ponieważ ma się ono odbyć tuż po wybuchu środku kryzysu dyplomatycznego, spowodowanego wydaleniem z Berlina dwóch dyplomatów rosyjskich. Ma to związek z zabójstwem w stolicy Niemiec obywatela Gruzji, Zelimchana Changoszwilego vel Tornike K., które zdaniem niemieckich władz zostało wykonane na zlecenie Moskwy. Kreml zaprzeczył, by rosyjski rząd był zamieszany w to zabójstwo.

 

Przed szczytem szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas powiedział: "Nawet jeśli mamy obecnie bardzo poważne spory z Rosją, musimy zrobić wszystko na szczycie normandzkim, aby osiągnąć pokój na Ukrainie".

 

Maas, nazwał konflikt na Ukrainie "ropną raną w Europie". 

 

Widoczne "pewne ocieplenie" na linii Kijów-Moskwa

 

Od czasu porozumień pokojowych w Mińsku zawartych w 2015 roku, które nigdy nie weszły w życie, około 80 tys. ukraińskich żołnierzy i wspieranych przez Rosję separatystów nadal stacjonuje po obu stronach 500-kilometrowej linii frontu.

 

Francuscy analitycy podkreślają, że Macron i Merkel, jedyni przywódcy, którzy uczestniczyli we wszystkich szczytach w formacie normandzkim z udziałem Putina, mają nadzieję na wyznaczenie na szczycie w Paryżu tzw. kamieni milowych dotyczących procesu pokojowego na Ukrainie.

 

Według dziennika "Le Monde" na razie "normalizacja na wschodzie Ukrainy (...) pozostaje poza zasięgiem" przywódców spotykających się podczas szczytu normandzkiego.

 

ZOBACZ: Siły rządowe Ukrainy i separatyści wycofują się z linii frontu w Donbasie

 

Jednak po stronie francuskiej za sukces uznane zostałoby porozumienia w sprawie "nowych potencjalnych stref wycofania się walczących, kolejna wymiana jeńców oraz rozminowywanie stref walki (…) umożliwiłyby to przekształcenie wojny o niskiej intensywności w zamrożony konflikt" - podkreśla "Le Monde".

 

Dla Macrona, który opowiada się za zbliżeniem między UE a Rosją, szczyt ma znaczenie wizerunkowe. Polityka francuskiego prezydenta wobec Rosji nie zawsze była dobrze przyjmowana przez jego europejskich odpowiedników.

 

Z francuskiej perspektywy szczyt ma być sprawdzianem dobrej woli prezydenta Putina - ocenia "Le Monde".

 

- Gdyby szczyt miał się nie powieść, byłaby to osobista porażka Macrona, ponieważ dużo zainwestował, aby go zorganizować - powiedział w wywiadzie dla AFP profesor stosunków międzynarodowych na uniwersytecie w Innsbrucku w Austrii Gerhard Mangott.

 

Od kwietniowych wyborów prezydenckich na Ukrainie widoczne jest pewne ocieplenie na linii Kijów-Moskwa. Wymieniono 70 więźniów we wrześniu. Rosja zwróciła w listopadzie Ukrainie okręty wojenne.

 

Czaputowicz: nie spodziewam się przełomu 

 

Szef MSZ Jacek Czaputowicz nie spodziewa się, żeby podczas spotkania przywódców Francji, Niemiec, Ukrainy i Rosji doszło do takich deklaracji ze strony Moskwy, które pociągnęłyby za sobą zmianę unijnej polityki wobec tego kraju, w tym zniesienia sankcji.

 

- Polska popiera przedłużenie sankcji i myślę, że większość państw także. Niemcy wyraźnie wypowiedziały się w tej sprawie. Nie uważamy, żeby nastąpiły zmiany w postępowaniu Rosji, które byłyby uzasadnieniem do zmiany polityki - powiedział w poniedziałek w Brukseli szef MSZ Jacek Czaputowicz.

 

Czaputowicz podkreślał, że UE mogłaby się zdecydować na odejście od sankcji, ale tylko w przypadku jakiejś zdecydowanej zmiany w podejściu Rosji, np. ogłoszenia wycofania wojsk z Donbasu. - Wówczas byłaby to podstawa do dyskusji. Aż tak spektakularnych decyzji nie oczekujemy - powiedział szef polskiej dyplomacji.

 

Z jego wypowiedzi wynika, że odblokowana może być za to duńska propozycja, by UE nakładała sankcje za łamanie praw człowieka. Do tej pory "28" nie przyjęła, tak jak to zrobiły Stany Zjednoczone, prawa Magnitskiego. Tzw. ustawy Magnitskiego nazwano imieniem rosyjskiego eksperta podatkowego i księgowego Siergieja Magnitskiego, który został zabity w 2009 r. podczas pobytu w areszcie tymczasowym w Rosji. W 2012 r. ustawę przyjęto w USA, a później również w innych krajach.

 

- Chodzi o to, żeby jednak karać jakimiś sankcjami, czy odmową wizy osoby, które łamią w sposób ewidentny prawa człowieka. Chodziłoby też o oddzielenie kwestii łamania praw człowieka od sytuacji wewnętrznej w danym państwie - zaznaczył Czaputowicz.

 

Jego zdaniem w UE jest zrozumienie w tej sprawie, a w poniedziałek podczas dyskusji Rosja była przywoływana przez ministrów spraw zagranicznych jako państwo, które budzi niepokój. Na razie nie ma żadnego harmonogramu w tej sprawie, ale sam fakt, że odbywa się debata - jak ocenił Czaputowicz - jest czymś znaczącym.

 

"Czerwone linie"

 

Około 200 osób protestowało w nocy przed siedzibą prezydenta w Kijowie, wzywając Zelenskiego, by się "nie poddał".

 

W niedzielę kilka tysięcy ludzi zgromadziło się na wiecu pod hasłem "Czerwone linie dla Zełenskiego" na Majdanie Niepodległości w Kijowie. Uczestnicy ostrzegli prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego przed ustępstwami wobec Rosji na szczycie w Paryżu.

 

Przywódcy będą dyskutować o uregulowaniu konfliktu na Ukrainie.PAP/EPA/IAN LANGSDON
Przywódcy będą dyskutować o uregulowaniu konfliktu na Ukrainie.

Konflikt zbrojny między siłami rządowymi a wspieranymi przez Moskwę separatystami, który toczy się w tym regionie od ponad pięciu lat, pochłonął ponad 13 tysięcy istnień ludzkich. Prezydent Zełenski zamierza doprowadzić do jego zakończenia, jednak protestujący na Majdanie obawiają się, że stanie się to kosztem interesów narodowych.

 

"Żadnych kompromisów" i "Nie dla kapitulacji" - głosiły napisy na przyniesionych przez ludzi, własnoręcznie wykonanych plakatach.

 

ZOBACZ: Zełenski zaprzysiężony. W sprawie Donbasu mówił: gotów jestem na wszystko

 

- Nie podoba mi się obecna polityka ukraińskich władz. Przychodząc tutaj chcę pokazać, że jestem przeciwko jakimkolwiek negocjacjom z Rosją do czasu, gdy całkowicie nie opuści ona naszego terytorium - powiedział mężczyzna, który przedstawił się jako Iwan.

 

Akcja odbyła się w niedzielę po południu i trwała kilka godzin. Zwołały ją parlamentarne ugrupowania opozycyjne: Europejska Solidarność byłego prezydenta Petra Poroszenki, Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko oraz Hołos (Głos) muzyka Swiatosława Wakarczuka.

 

Opozycja przestrzega prezydenta

 

Kilka dni przed szczytem w Paryżu partie opozycyjne określiły granice, których przekroczenie - jak oceniły - przyniesie Ukrainie nieodwracalne szkody.

 

Oświadczyły, że Zełenski nie może zgodzić się na żadne kompromisy w sprawie integralności państwa, ani na jego federalizację. Nie może również iść na ustępstwa w sprawie dążeń Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej i NATO.

 

"Żadnych politycznych działań, w tym wyborów na okupowanych obecnie terytoriach Donbasu do realizacji warunków dotyczących bezpieczeństwa oraz zakończenia okupacji, w tym wycofania rosyjskich wojsk, rozbrojenia nielegalnych formacji i odzyskania kontroli nad granicą (z Rosją)" - ostrzeżono we wspólnym dokumencie.

 

"Żadnych kompromisów odnośnie zakończenia okupacji i zwrotu Ukrainie Krymu. Żadnego wstrzymywania międzynarodowych procesów sądowych wobec Rosji" - oświadczyli szefowie trzech klubów parlamentarnych opozycji.

 

Szczyt czwórki normandzkiej

 

Przywódcy Francji, Niemiec, Ukrainy oraz Rosji spotkali się w sprawie konfliktu w Donbasie po raz pierwszy w Normandii w czerwcu 2014 roku.

 

ZOBACZ: Putin z Zełenskim rozmawiali telefonicznie o Donbasie i jeńcach

 

Ostatni szczyt czwórki normandzkiej miał miejsce w 2016 roku w Berlinie. 

las/prz/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze