Delegacja ze Strzegomia zostawiła "zrujnowane pokoje i odchody". Niemcy zerwali współpracę

Świat
Delegacja ze Strzegomia zostawiła "zrujnowane pokoje i odchody". Niemcy zerwali współpracę
lvz.de
Niemieckie Torgau po wizycie polskiej delegacji zerwało współpracę ze Strzegomiem

Niemieckie miasto Torgau zerwało po 22 latach współpracę ze Strzegomiem (woj. dolnośląskie). Przyczyną jest skandaliczne zachowanie samorządowców z tego miasta, którzy mieli zdemolować w Niemczech hotel. - Odchody były w miejscach nie do pomyślenia - stwierdziła burmistrz Torgau. W składzie delegacji z Polski było dwóch radnych i burmistrz Zbigniew Suchyta.

Do skandalu miało dojść na początku października podczas wizyty polskiej delegacji w partnerskim niemieckim mieście Torgau. 

 

Trzyosobowa delegacja ze Strzegomia, w skład której wchodziło dwóch radnych oraz burmistrz Zbigniew Suchyta, uczestniczyła w miejskim festiwalu zorganizowanym z okazji 475. rocznicy poświęcenia przez Marcina Lutra, inicjatora reformacji, kaplicy zamkowej w tym mieście.

 

W czasie wizyty Polacy mieli zdemolować miejscowy hotel - zniszczone zostało wyposażenie, w  pokojach zostawiono odchody.  

 

Niemcy zerwali współpracę

 

Po tych wydarzeniach, 27 listopada samorządowcy z Torgau zdecydowali się zerwać trwającą od 22 lat partnerską współpracę ze Strzegomiem.

 

 

"Zachowanie polskiej delegacji, zaproszonej przez nas na festiwal »Torgau leuchtet«, było nie do zaakceptowania. Polska delegacja nie tylko zniszczyła część wyposażenia pokoi hotelowych, ale także pozostawiła odchody w kilku pokojach, w miejscach nie do pomyślenia" - stwierdziła burmistrz Torgau, Romina Barth w oświadczeniu. 

 

 

Strona niemiecka ma również żal do swoich partnerów z Polski, że nie wyrazili żadnej skruchy.

 

Polsatnews.pl próbował skontaktować się z burmistrzem Strzegomia, jednak samorządowiec przebywa na urlopie. W wypowiedzi dla lokalnych mediów stwierdził jednak, że cała sprawa jest "przesadzona i śmieszna". Według niego "nikt niczego nie zdemolował", a za całą sytuację odpowiedzialny jest jeden z radnych, który "miał problemy żołądkowe i zabrudził pokój". Według niego całą sprawę "nakręca ktoś z Polski".

 

"Trochę zabrudzony materac"

 

- Wystąpiła tam taka historia, że w pokoju został trochę zabrudzony materac na łóżku. Rano byłem w pokoju, było posprzątane. Pan z delegacji dostał rachunek, który zapłacił, a był to spory rachunek - powiedział Zbigniew Suchyta portalowi swidnica24.pl. 

 

Burmistrz zaprzeczył również spekulacjom niemieckich mediów, ze wśród polskiej delegacji dochodziło do pijaństwa.  

 

Głos w sprawie zabrali również obecni w delegacji radni. 

 

"Około godziny 21.00 udaliśmy się do pokoju hotelowego, którego nie opuszczaliśmy do rana. W nocy, w czasie snu, w sposób niekontrolowany zrzuciłem treść żołądka, nie zdążając dojść do WC, zabrudzając pościel i wykładzinę, z czego jest mi bardzo przykro. Od dłuższego czasu choruję na chorobę wrzodową i refluks żołądka. Cofanie się treści żołądka jest dla mnie nieprzyjemną i wstydliwą przypadłością, gdyż zdarza mi się to podczas snu. Za wymianę pościeli i wykładziny zapłaciliśmy według rachunku wystawionego przez hotel. Błędem wynikającym z naszej strony było niezgłoszenie od razu tego faktu do recepcji" - wytłumaczył w oświadczeniu radny Cezary Włodarczyk, który miał być sprawcą całego zamieszania.

dk/hlk/ polsatnews.pl, swidnica24.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze