Młodego wilka potrącił samochód. Weterynarz uratował mu życie

Polska

Zwierzę trafiło weterynarza z Bytowa w ciężkim stanie po tym jak potrącił je samochód. Przeważnie zderzenie z rozpędzonym pojazdem kończy się śmiercią, jednak dzięki determinacji dobrych ludzi, woli przetrwania i odrobiny szczęścia drapieżnik żyje i ma ogromną szansę na powrót do natury.

Do zdarzenia doszło na drodze wojewódzkiej numer 221 na Pomorzu. - Pojazdem kierował 57-latek. Z boku wybiegł mu zwierz, później okazało się, że to wilk. Młody basior został poturbowany. Policjanci od razu zabezpieczyli miejsce zdarzenia - mówił Polsat News st. asp. Piotr Kwidziński z Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie.

 

Reporter Polsat News Marcin Józefowicz, który zajmował się tą sprawą ustalił, że żaden z okolicznych weterynarzy nie chciał pomóc drapieżnikowi. Na szczęście telefon odebrał lekarz weterynarii z Bytowa i przyjechał natychmiast.

 

WIDEO: weterynarz z Bytowa uratował wilkowi życie

 

  

 

"Walcz o życie tego wilka"

 

- Mimo, że było to ponad 40 kilometrów od naszego gabinetu, spakował potrzebne leki i z myślą, że tak naprawdę tego wilka będzie musiał uśpić, pojechał. W między czasie skontaktował się ze mną i ja mówię: walcz o życie tego wilka - relacjonowała lek. weterynarii z Bytowa Anna Burlińska. 

 

Przyznała, że była zdziwiona, ponieważ zwierzę wyglądało jak pies. - Mąż zwrócił uwagę, że ma wydłużony pysk, inne łapy, odciski są inne. Miałam wątpliwości, ale genetyk wszystko potwierdził - dodała.

 

ZOBACZ: Wilcza wataha w okolicach Wałbrzycha. "Z ich strony nic nam nie grozi"

 

Basior przez kilka dni przebywał w klatce. Był wyraźnie obolały i zestresowany. Lekarze wykonali serię badań, między innymi krwi, oraz prześwietlenie, by upewnić się, że nie ma żadnych złamań.

 

 

11 ran i ułamany kieł

 

- Został dokładnie opatrzony i pozszywany. Miał na ciele 11 ran i ułamanego kła. Na szczęście szybko zaczął dochodzić do siebie. Gdy zaczął jeść i więcej pić, przyjechali po niego specjaliści ze "Stowarzyszenia dla Natury - Wilk". Młody drapieżnik będzie teraz dochodzić do siebie z dala od ludzi w wilczym azylu - mówił Zdobysław Czarnowski, z nadleśnictwa Kościerzyna.

 

ZOBACZ: Wilcza sielanka w Babiogórskim Parku Narodowym. "To pierwsze takie nagranie" [WIDEO]

 

- Będą podawać karmę tak, żeby nie miał kontaktu z człowiekiem, co jest normalnym zachowaniem, jeżeli się chce, żeby zwierzę wróciło do natury. Stawiam, że on wróci cało i zdrowo do natury i miejmy nadzieję, że będzie się człowieka bał - dodał. 

 

Gdy młody basior nabierze sił i pewności siebie, zostanie wypuszczony tam skąd go zabrano, czyli w kaszubskich lasach.

msl/bas/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze