Śmierć Piotra Woźniaka-Staraka. Są wyniki badań dot. narkotyków

Polska
Śmierć Piotra Woźniaka-Staraka. Są wyniki badań dot. narkotyków
Archiwum Polsat News
Piotr Woźniak-Starak z żoną Agnieszką.

Gdy prokuratura przedstawiła wyniki sekcji zwłok Piotra Woźniaka-Staraka okazało się, że w trakcie wypadku producent filmowy był pod wpływem alkoholu. Miał we krwi ok. 1,7 promila alkoholu. Teraz śledczy ujawniają wyniki badań ws. obecności narkotyków w jego organizmie. - Nie stwierdzono ich obecności - przekazał polsatnews.pl Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Doniesienia ws. narkotyków pojawiały się w lokalnej prasie. "Twój Kurier Olsztyński" informował, że na motorówce Woźniaka-Staraka znaleziono biały proszek, który miał być kokainą. Śledczy nie potwierdzili jednak tej informacji.

 

Jako pierwsza o wynikach badań poinformowała Wirtualna Polska.

 

Uraz czaszkowo-mózgowy

 

Pod koniec września śledczy poinformowali o wynikach sekcji zwłok producenta. Ze sprawozdania wynika, że przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa będąca następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego, w wyniku działania narzędzia ostrokrawędzistego. Rozmieszczenie i cechy morfologiczne ran wskazują, że najprawdopodobniej powstały one w wyniku zadziałania śruby napędowej łodzi motorowej.

 

Ponadto badania chemiczne krwi zmarłego wykazały obecność 1,7 promila alkoholu etylowego, zaś badania chemiczne moczu wykazały obecność 2,4 promila alkoholu etylowego - podała prokuratura.

 

ZOBACZ: "Był szalony i zapłacił za to najwyższą cenę". Agnieszka Woźniak-Starak o śmierci męża

 

Wypadek na jeziorze Kisajno

 

Do wypadku na jeziorze Kisajno w udziałem producenta filmowego doszło 18 sierpnia. 22 sierpnia płetwonurkowie wydobyli jego ciało, które zostało tego samego dnia zidentyfikowane.

 

Jak informowała policja, w nocy na Kisajnie odnaleziono dryfującą motorówkę, na pokładzie której nikogo nie było. Po wszczęciu poszukiwań osób, które płynęły motorówką, natrafiono na brzegu na 27-letnią kobietę. Z jej relacji wynikało, że płynęła łodzią z 39-letnim mężczyzną i podczas manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Przez 5 dni powierzchnię, dno i brzegi jeziora przeszukiwali m.in. policyjni wodniacy, straż pożarna, ratownicy MOPR i WOPR z Gdyni - wyposażeni w specjalistyczny sprzęt, w tym sonary i robota do prac pod wodą.

zdr/ml/ polsatnews.pl, wp.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze