Był poszukiwany od 1997 roku. Wpadł, bo rozbił swoje bmw na drzewie

Polska
Był poszukiwany od 1997 roku. Wpadł, bo rozbił swoje bmw na drzewie
Zdj. ilustracyjne/Pixabay
47-latek od 22 lat był poszukiwany do odbycia kary za rozboje

Policjanci zatrzymali 47-letniego mężczyznę, który od 22 lat był poszukiwany do odbycia kary za rozboje - przekazała w czwartek rzeczniczka prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII nadkom. Joanna Węgrzyniak.

Jak powiedziała nadkom. Joanna Węgrzyniak, mężczyzna został zatrzymany niedługo po tym, jak jadąc osobowym bmw ulicami warszawskiej Wesołej uderzył w drzewo i porzucił rozbite auto.

- Otrzymaliśmy zgłoszenie na numer alarmowy o jadącym kierowcy, który może być nietrzeźwy - wskazała policjantka. Po przyjechaniu na miejsce załoga patrolowa zastała rozbite bmw. - Samochód był otwarty, wewnątrz nie było nikogo, mundurowi znaleźli kserokopie dokumentów oraz prawie 30 tysięcy złotych - dodała Węgrzyniak.

Śledczy na początku postanowili sprawdzić mężczyznę, którego dane były zapisane w kserokopiach dokumentów. - Ten jednak nie miał pojęcia o co chodzi, nigdy nie miał prawa jazdy, ani samochodu, nie odpowiadał też osobie widniejącej na fotografii. Wszystko wskazywało na to, że ktoś wyrobił sobie dokumenty na jego dane - powiedziała nadkomisarz.

Jak dodała, w międzyczasie do funkcjonariuszy - wykonujących czynności na miejscu odnalezienia pojazdu - podjechał taksówkarz, który opowiedział policjantom, że przed chwilą wiózł człowieka, który pochwalił się mu, że to jego bmw i właśnie je rozbił.

Policjanci pojechali pod wskazany przez taksówkarza adres. 47-latek przez długi czas w ogóle nie chciał rozmawiać z funkcjonariuszami, odmawiał też podania prawdziwych danych. - Dopiero analiza odcisków linii papilarnych przyniosła odpowiedź na pytanie, kim jest ten mężczyzna. Wtedy też okazało się, że 47-latek jest poszukiwany od 1997 roku i ma do odbycia karę pozbawienia wolności za rozboje - tłumaczyła Węgrzyniak.

Mężczyzna został zatrzymany i trafił, zgodnie z dyspozycją listu gończego, do aresztu. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze