Akt oskarżenia ws. porwania 3-letniej Amelii i jej mamy

Polska
Akt oskarżenia ws. porwania 3-letniej Amelii i jej mamy
Google Street View
Sąd Rejonowy w Białymstoku

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia wobec Cezarego R., któremu zarzuciła m.in. bezprawne pozbawienie wolności żony i córki. Kilka tygodni temu karze bez przeprowadzania rozprawy poddał się mężczyzna, który mu pomagał.

Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Białymstoku - poinformowała w komunikacie prokuratura.

 

36-letniemu Cezaremu R. zarzuca się także uzyskanie - bez uprawnień - dostępu do informacji dla niego nieprzeznaczonej poprzez posługiwanie się specjalistycznym urządzeniem. Chodzi o zamontowanie w samochodzie żony (bez jej wiedzy i zgody) nadajnika GPS, pozwalającego na lokalizację położenia auta.

 

Do porwania kobiety i jej córki doszło 7 marca na jednym z białostockich osiedli. Jak podawała policja, dwaj sprawcy wepchnęli 25-latkę i jej 3-letnią córkę do samochodu i odjechali. Kilkaset metrów dalej porzucili ciemnoniebieskiego citroena, którym uciekali, i przesiedli się do kolejnego auta.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: Porwanie Amelii i jej mamy. "Interwencja" dotarła do rodziny i znajomych 25-latki

 

Jeszcze tego samego dnia po południu w związku z zaginięciem dziecka został ogłoszony tzw. Child Alert, opublikowany był też wizerunek matki dziecka, a dzień później zdjęcia męża porwanej kobiety - ojca dziecka. To on w Łomży wypożyczył samochód użyty do uprowadzenia.

 

Akcja poszukiwawcza trwała ponad dobę

 

Jak wynika z informacji ze śledztwa, następnego dnia między porywaczami doszło do kłótni w samochodzie, a uprowadzona kobieta wraz z dzieckiem opuściła pojazd. W okolicach Ostrołęki (Mazowieckie) zabrał ją z drogi kierowca, który przekazał 25-latkę i jej córkę policji.

 

Przez całe śledztwo Cezary R. nie przyznał się do zarzutów bezprawnego pozbawienia wolności. Według jego wersji, nie było przemocy i przetrzymywania wbrew woli, a żona dobrowolnie wsiadła do auta i podróżowała z nim.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: Uprowadzili i zawieźli do... notariusza. 34-latek mógł stracić nawet 2 mln złotych

 

Po zatrzymaniu przez policję mężczyzna był tymczasowo aresztowany. Obecnie stosowane są wobec niego tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze - dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi - żoną i córką. Przy zarzutach postawionych przez prokuraturę grozi mu do 5 lat więzienia.

 

W sierpniu prokuratura wyłączyła z tego śledztwa wątek dotyczący 35-letniego mężczyzny, który pomagał Cezaremu R. i skierowała do sądu akt oskarżenia z wnioskiem o skazanie bez przeprowadzania rozprawy. Przed miesiącem zapadł w jego sprawie wyrok roku więzienia.

 

W uzasadnieniu tego wyroku sąd zwracał uwagę, że to dzięki "postawie" tego oskarżonego nie doszło do wywiezienia dziecka przez ojca za granicę, a kobieta wraz z córką ostatecznie mogły wysiąść z samochodu, skorzystały z pomocy przejeżdżającego kierowcy i tak trafiły na policję.

dc/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze