Oslo: uzbrojony mężczyzna ukradł karetkę i wjechał w przechodniów. Był powiązany ze skrajną prawicą

Świat
Oslo: uzbrojony mężczyzna ukradł karetkę i wjechał w przechodniów. Był powiązany ze skrajną prawicą
PAP/EPA/CATHRINE HELLESOY/AFTENPOSTEN
Zatrzymanie 32-letniego mężczyzny, który grożąc bronią uprowadził karetkę i wjechał w przechodniów

Norweska policja zatrzymała po pościgu mężczyznę, który ukradł w Oslo karetkę pogotowia, a później wjechał nią w kilka osób. Wśród rannych jest dwoje dzieci. W kierunku uciekającego ambulansu oddano 10 strzałów. Sprawca miał strzelbę i Uzi - pistolet maszynowy, a w karetce znaleziono znaczne ilości narkotyków. Po godz. 16 służby aresztowały powiązaną ze zdarzeniem 25-letnią kobietę.

Trzy osoby odniosły obrażenia, gdy na jednej z ulic Oslo wjechała w nie karetka pogotowia. Wśród rannych jest dwoje 7-miesięcznych dzieci, bliźniąt. Anders Bayer, rzecznik szpitala uniwersyteckiego, do którego trafiły poszkodowane dzieci, zapewnia, że ich życie nie jest zagrożone. 

 

Ambulans mężczyzna miał ukraść ok. godz. 12:30 w dzielnicy Torshov, po tym jak wcześniej dachował autem osobowym. W karetce, w trakcie kradzieży, znajdowali się małżonkowie w podeszłym wieku. Zdołali uciec, zanim uzbrojony w strzelbę mężczyzna odjechał. W karetce przebywało również oraz trzech ratowników medycznych, oni również nie odnieśli poważnych obrażeń.  

 

- Sprawca porwał karetkę grożąc strzelbą. Uciekając celowo wjechał na chodnik, by potrącić ludzi. Próbował również uderzyć w radiowóz - relacjonował szef policyjnego sztabu z Oslo Johan Fredriksen.

 

Strzelano w opony, mężczyzna nie został trafiony

 

Po kradzieży karetkę zlokalizowano dzięki centrali pogotowia. Wysłano w jej kierunku drugi ambulans. Kiedy kierowca podjechał do uprowadzonego auta celowo uderzył w niego - przekazał rzecznik szpitala uniwersyteckiego, do którego należała uprowadzona karetka. Wówczas do akcji wkroczyła policja i zatrzymała napastnika.

 

Policja przekazała natomiast, że zatrzymanie nastąpiło po uderzeniu w ambulans przez dwa radiowozy. "Przejęliśmy kontrolę nad karetką skradzioną przez uzbrojonego mężczyznę - napisała na Twitterze policja z Oslo.

 

Policja potwierdziła, że musiała oddać w kierunku ambulansu strzały. Kierownik operacji Tor Grøttum powiedział na popołudniowej konferencji, że strzelano w opony, by zatrzymać ambulans. - Mężczyzna nie został trafiony - wyjaśnił Grøttum.

 

- Słyszałem kilka strzałów - powiedział Omar Khatujev w rozmowie z dziennikiem "Aftenposten". Khatujev widział, jak jadącą z dużą prędkością karetkę ścigają radiowozy. 

 

32-latek miał strzelbę, Uzi i znaczne ilości narkotyków

 

W chwili ataku 32-latek miał na sobie zielone wojskowe spodnie, kamuflaż i coś, co wyglądało na kamizelkę kuloodporną. Znaleziono przy nim strzelbę i Uzi - izraelski pistolet maszynowy. W karetce, a także w rozbitym wcześniej przez napastnika aucie osobowym, znaleziono "znaczne ilości narkotyków".

 

Przed godz. 16 w norweskich mediach pojawiła się informacja, że podejrzany prawdopodobnie jest policjantem. Informacji tej nie potwierdzono jednak na popołudniowej konferencji prasowej. Wręcz przeciwnie, przyznano, że mężczyzna ma bogatą kryminalną kartotekę.


Dodano również, że jest on dobrze znany służbom z powiązań ze środowiskami prawicowych ekstremistów.  

PAP/EPA/Stian Lysberg Solum

ZOBACZ: 20 ofiar strzelaniny w El Paso. Sprawca chciał "ratować" Teksas przed "inwazją Latynosów" 

 

Oboje zatrzymani są Norwegami

 

Po zatrzymaniu 32-latka w stolicy Norwegii nadal trwała obława. Poszukiwano kobiety, która miała być powiązana ze zdarzeniem. "Poszukujemy kobiety: białej, o wzroście ok. 165 cm, z lekko kręconymi brązowymi włosami, ubranej w czarną kurtkę" - podała policja na Twitterze. Kobieta miała wyglądać na oszołomioną. W komunikacie nie wyjaśniono jednak, czy towarzyszyła ona mężczyźnie, czy też brała udział w wypadku, który spowodował wcześniej zatrzymany.

 

Po godz. 16 podano, że 25-letnia kobieta została zatrzymana w jednym ze sklepów. Zarówno ona, jak i zatrzymany wcześniej napastnik, są Norwegami.  

 

Znaczna część stolicy Norwegii była przez wiele godzin zablokowana przez policję, którą wyposażono w broń, co nie jest typowe dla tamtejszych funkcjonariuszy. 

 

- Sytuacja nie jest wyjaśniona - przyznała w rozmowie z NRK Tor Grøttum, kierownik ds. operacji policji w Oslo.

ZOBACZ: Staranował komisariat autem wypełnionym kanistrami z benzyną

Służby usiłują zapanować nad chaosem

 

Jak informują media, służby usiłowały zapanować nad chaosem, który pojawił się wraz z pierwszymi sygnałami o incydencie. W bliski sąsiedztwie miejsca zdarzenia znajdują się szkoła i przedszkole. Policja poleciła, by z obu placówek nie wypuszczano dzieci na zewnątrz.

Po godz. 15 policja wydała komunikat, w którym poinformowała, że "jest na wczesnym etapie śledztwa" i trwa przesłuchiwaniem świadków, zabezpieczanie nagrań. "Nie mamy jeszcze informacji, czy incydent ma związek z terroryzmem" - ogłoszono. Na kolejnej konferencji podtrzymano, iż policja nie posiada wiedzy, by był to atak celowy.

 

Mężczyzna był wcześniej karany

 

32-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem usiłowania zabójstwa, a 25-letnia kobieta usłyszała zarzut nielegalnego posiadania broni. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia, jak również to, co działo się zanim doszło do uprowadzenia ambulansu. 

 

Policja norweska ujawniła wieczorem, że mężczyzna był już wcześniej karany m.in. za rabunki, przemoc i kierowanie gróźb karalnych. 

 

W marcu 2017 r. mężczyznę próbowano zatrzymać w czasie dużej operacji policyjnej. Uciekał przed funkcjonariuszami samochodem, a później zabarykadował się w jednym z budynków. Policja wiele godzin negocjowała z nim poddanie się.

Grzegorz Lepak/ Reuters, AP, NRK, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze