Raport komisji ds. Amber Gold. "Powinien być przestrogą"

Polska
Raport komisji ds. Amber Gold. "Powinien być przestrogą"
PAP/Paweł Supernak

- Raport komisji śledczej ds. Amber Gold jak w soczewce pokazuje teoretyczne państwo PO-PSL; raport powinien być przestrogą dla osób pełniących funkcje publiczne zarówno dzisiaj, jak i w przyszłości - mówił Jarosław Krajewski (PiS) przedstawiając w środę w Sejmie sprawozdanie komisji.

Komisja śledcza powstała w lipcu 2016 r., a jej celem było zbadanie i ocena prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

 

Komisja raport ze swoich prac przyjęła w połowie czerwca. Posłowie opozycji, którzy zasiadali w niej: Krzysztof Brejza (PO-KO), Witold Zembaczyński (Nowoczesna) i Krzysztof Paszyk (PSL-UED) zapowiadali wówczas złożenie zdań odrębnych.

 

ZOBACZ: Depresja, macierzyństwo za kratami. Burzliwe losy oskarżonych w najgłośniejszej aferze ostatnich lat

 

Przedstawiając w środę w Sejmie raport, Krajewski - wiceszef komisji śledczej - wskazał, że odbyła ona 132 posiedzenia, prześledziła 15 tys. tomów akt sprawy i liczne dokumenty niejawne; przesłuchała 141 świadków i przeprowadziła dwie konfrontacje.

 

W efekcie powstało 9 tys. stron zeznań. W wyniku ustaleń - dodał Krajewski - komisja skierowała zawiadomienia do prokuratury w odniesieniu do 29 osób, co jest rekordową liczbą, jeśli chodzi o działalność komisji śledczej.

 

"Faktografia zaniedbań i błędów"

 

- Cały raport komisji śledczej pokazuje jak w soczewce teoretyczne państwo PO-PSL. To jest raport o fatalnym stanie państwa w latach 2009-15, który powinien być przestrogą dla osób pełniących funkcje publiczne zarówno dzisiaj, jak i w przyszłości - powiedział.

 

Raport - dodał poseł PiS - "jest pełną faktografią zaniedbań, zaniechań, błędów i świadomych uników wysokich funkcjonariuszy publicznych, które doprowadziły do afery Amber Gold oraz utraty zaufania do instytucji państwa". Mówił, że w ocenie komisji powstanie Amber Gold było efektem słabości państwa, "dysfunkcjonalności organów wymiaru sprawiedliwości, systemowych luk prawnych, bierności i pobłażliwości aparatu urzędniczego, a także braku stosowania przepisów prawa przez organy władzy publicznej".

 

ZOBACZ: Wassermann o wyroku ws. Amber Gold: to dzień ważny dla wszystkich pokrzywdzonych

 

Wskazał, że nieprawidłowo działały prokuratury, sądy i kuratorzy sądowi, ponadto komisja jednoznacznie negatywnie oceniła funkcjonowanie aparatu skarbowego wobec Amber Gold, a także służb specjalnych.

 

"Tusk nie przejawiał zainteresowania"

 

Krajewski mówił, że brakowało należytej koordynacji służb, a koordynator służb Jacek Cichocki wprowadził w błąd Sejm, że ABW zajmowała się Amber Gold dopiero od 2012 roku. Ponadto - dodał - gdy ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk przedstawił najważniejszym osobom w państwie notatkę, że Amber Gold może być piramidą finansową, nie było na to odpowiedniej reakcji.

 

Wiceszef komisji podkreślił, że w toku jej prac ujawniono też nieprawidłowe i nieetyczne zaangażowanie wysokich funkcjonariuszy, w tym prominentnych polityków PO, w uwiarygadnianie działalności podmiotów z Grupy Amber Gold. Jako przykład wskazał przeciąganie po płycie gdańskiego lotniska - podczas otwarcia nowoczesnego terminalu na UEFA Euro 2012 - samolotu należącego do linii lotniczych należących do Amber Gold.

 

ZOBACZ: Wyrok ws. Amber Gold. Łączna kara dla Marcina P. 15 lat więzienia, 12,5 roku dla Katarzyny P.

 

Krajewski odniósł się też do kwestii odpowiedzialności ówczesnego premiera Donalda Tuska. - W ocenie komisji ws. Amber Gold Donald Tusk nie zapewnił koordynacji prac organów administracji rządowej. Nie wydał żadnych formalnych poleceń podległym sobie organom administracji rządowej w celu podjęcia i koordynacji działań mających na celu przerwanie przestępczego procederu. Ówczesny premier nie przejawiał zainteresowania działalnością służb specjalnych wobec piramidy finansowej, (...) ws. Amber Gold Donald Tusk nie korzystał ze swoich ustawowych prerogatyw w zakresie żądania od szefa ABW informacji związanych z planowaniem i wykonywaniem powierzonych zadań - mówił poseł PiS.

 

"Nie można tak postępować"

 

Krajewski powiedział ponadto, że w ocenie komisji bulwersującym faktem jest to, iż od 15 marca 2012 r. współpracownikiem OLT Express był syn premiera - Michał Tusk, który od 16 kwietnia 2012 r. równocześnie podejmował zatrudnienie w porcie lotniczym w Gdańsku.

 

Poseł PiS ocenił, że trzy lata pracy komisji śledczej ds. Amber Gold powinno być przestrogą dla wszystkich osób publicznych, że "nie można tak postępować, jak w przypadku tej sprawy".

 

"Kapiszon"

 

Krzysztof Paszyk, członek komisji z PSL stwierdził, że trzyletnie prace komisji nie doprowadziły do niczego przełomowego. Według niego, komisja stała się narzędziem do zwalczania "znienawidzonych przeciwników politycznych", a ostatecznie "kapiszonem". Jak dodał prace komisji nie odpowiedziały na wiele ważnych pytań m.in.: kto stał za właścicielami Amber Gold Marcinem i Katarzyną P. a także, gdzie zniknęły pieniądze Amber Gold.

 

ZOBACZ: Obrońca Katarzyny P. chce uniewinnienia ws. Amber Gold. Przypomniała sprawę Komendy

 

Poseł stwierdził, że komisja powołana do celów politycznych z założenia nie mogła odpowiedzieć na te, i wiele innych pytań, gdyż służyła do nękania polityków, którzy nie należą do PiS. - Sprawa Amber Gold nie powinna mieć miejsca, to oczywiste. (...) Państwo powinno jednak egzekwować od odpowiednich służb należyte działania - mówił poseł.

 

Natomiast Witold Zembaczyński (PO-KO) podczas debaty podkreślił, że komisji nie udało się udowodnić, istnienia tzw. układu trójmiejskiego, łączącego środowiska przestępcze, biznes i polityków oraz tego, że PO-PSL roztaczały nad Amber Gold parasol ochronny.

 

"Afera córka"

 

Według niego, "jeżeli nazwać aferę Amber Gold aferą matką, to aferą córką nazwałbym raport kończący pracę tej komisji".

 

Zembaczyński dodał też, że komisja nie wykazała, aby zatrudnienie Michała Tuska, syna ówczesnego premiera Donalda Tuska w spółce grupy kapitałowej Amber Gold - OLT Express, "miało jakikolwiek wpływ na działania organów władzy publicznej, wobec spółek grupy kapitałowej Amber Gold.

 

ZOBACZ: Przesłuchanie Tuska. Najlepsze fragmenty [WIDEO]

 

Według niego, komisja "w sposób wybiórczy" gromadziła materiał dowodowy, jako przykład takiego działania podał przesłuchanie Michała Tuska, jako "jednego z kilkuset pracowników spółek grupy Amber Gold" i brak przesłuchania premiera Mateusza Morawieckiego "jako ówczesnego prezesa banku BZ WBK S.A., w którym spółki Amber Gold otwierały rachunki bankowe". - Komisja nie ujawniła w żaden sposób tego, co było modus operandi jej prac, czyli rzekomych powiązań politycznych Marcina P. z jakąkolwiek partią polityczną - powiedział.

 

Wyrok ws. Amber Gold

 

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

 

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

 

ZOBACZ: Brejza o przesłuchaniu Tuska: czysto polityczne, kłamstwa i manipulacje PiS

 

W środę Sąd Okręgowy w Gdańsku na łączną karę 15 lat więzienia skazał Marcina P. - b. szefa Amber Gold. Jego żonie Katarzynie P. sąd wymierzył łączną karę 12 i pół roku więzienia. Poza tym sąd orzekł wobec obojga zakaz prowadzenia działalności gospodarczej na okres 10 lat, kary grzywny - 159 tys. zł i 135 tys. zł - oraz obowiązek naprawienia szkody. Do orzeczonych kar więzienia obojgu oskarżonym sąd zaliczył ich kilkuletnie areszty.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze