28-latka zastrzelona we własnym domu. Policjant pomylił ją z włamywaczem

Świat
28-latka zastrzelona we własnym domu. Policjant pomylił ją z włamywaczem
Reuters
Tragedia w USA. 28-latka zastrzelona we własnym domu przez policjanta

Policję wezwał sąsiad kobiety, który podejrzewał, że w jej domu w Teksasie może być włamywacz. Podczas sprawdzania posiadłości funkcjonariusz zauważył ruszającą się postać. Oddał strzał, który trafił w 28-latkę. Kobieta zmarła na miejscu.

Do zdarzenia doszło w nocy 12 października w Fort Worth w Teksasie. 28-letnia Atatiana Jefferson grała w swoim domu w gry wideo z 8-letnim siostrzeńcem.

W tym samym czasie na policję zadzwonił sąsiad kobiety, który poinformował, że drzwi wejściowe są otwarte, a w domu pali się światło. Mężczyzna był zaniepokojony sytuacją, bo jak mówił, nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Podejrzewał, że ktoś mógł się włamać do domu kobiety.

 

Podeszła do okna i zginęła


Na miejsce został wysłany patrol policji, który miał sprawdzić sytuację. Jeden z oficerów zrobił obchód domu. Hałas zaniepokoił 28-latkę, która poszła do sypialni, aby przez okno sprawdzić, co się dzieje.

Gdy policjant zobaczył ruszająca się za oknem postać, krzyknął: "ręce do góry, pokaż mi swoje ręce". Następnie oddał strzał. Pocisk trafił w 28-latkę, która zmarła na miejscu.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: policjantka zastrzeliła "intruza". Pomyliła mieszkania


Zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamerę umieszczoną na mundurze policjanta.

 

 

Później funkcjonariusze przeszukali dom. W sypialni 28-latki znaleziono broń. Nie wiadomo, czy kobieta miała ją w rękach w chwili zdarzenia, jednak dostęp do broni jest w Teksasie bardzo powszechny.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: chciał zabić, ale... nie trafił. Na linii strzału było dziecko [WIDEO]


Policja wszczęła śledztwo w tej sprawie. Oficer, który oddał strzał, służył w policji od kwietnia 2018 roku, jednak nie ujawniono jego personaliów. Do czasu zakończenia śledztwa został wysłany na przymusowy urlop.

 


Zszokowany całą sprawą jest sąsiad 28-latki, który częściowo obarcza się winą za to, co się stało.


- Jestem wstrząśnięty, wściekły i wkurzony. Czuję, że to częściowo moja wina. Gdybym nie zadzwonił na policję, ona nadal by żyła - powiedział mediom 62-letni James Smith.

dk/luq/ thecut.com, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze